Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

To co określa człowieka

Miasteczko było całe rozkopane, wszędzie roboty drogowe. Znaki informujące o objazdach prowadziły do jednego punku, do ulicy którą przyjechałem do miasteczka. Zapytałem miejscowego jak można dostać się na drugą stronę.
Nie można” – odpowiedział – „Wszystko zablokowane, jest tylko jedna droga.”
To znaczyło, że będę musiał nadrobić prawie 70 km. Jak do tej pory GPS prowadził mnie bardzo dobrze. Wybrałem „najszybszą trasą” i faktycznie do tej pory zaoszczędziłem jakieś pół godziny. Co z tego, jak teraz kręciłem się po tych objazdach już 20 minut i stracę przynajmniej godzinę wracając tą samą drogą. Dlaczego nie było znaków, które by ostrzegały, że droga zamknięta, że trasa nieprzejezdna? Musiałem wybrać drogę, którą tu przyjechałem. GPS teraz mi nie pomoże. Nie było sensu dłużej się zastanawiać. Wracałem. Jedyna droga. Naokoło lasy, za godzinę zacznie się ściemniać.

W oddali widziałem migające światła. To był wóz strażacki, stojący w poprzek drogi. Gdy dojechałem zatrzymał mnie jeden ze strażaków i oznajmił, że wywróciła się ciężarówka i muszę zawrócić.
Ale to jedyna droga” – powiedziałem.
Nic na to nie poradzę” – odparł – „ciężarówka zatarasowała drogę, potrzebny będzie dźwig żeby ją podnieść. Już wezwaliśmy. Za kilka godzin trasa będzie przejezdna.”
Byłem uwięziony. Chciałem zaoszczędzić trochę czasu, a przyjdzie mi spędzić noc w tym miasteczku. Przyjechał kolejny samochód. Kierowca wysiadł, podszedł do strażaków. Chwilę z nimi rozmawiał. Potem podszedł do mnie.
Dokąd jedziesz?” – zapytał.
Chcę się dostać na drugą stronę miasteczka” – odpowiedziałem zrezygnowany.
„Znam te lasy. Pracowałem tu kiedyś na zrębie. Jedź za mną. Poprowadzę cię.” I odszedł do samochodu. Co miałem robić? Czekać tutaj kilka godzin? Wrócić do miasteczka i poszukać noclegu, czy zaufać nieznajomemu i jechać za nim przez lasy? Nie mogłem się długo zastanawiać, jego samochód już zawracał. Pojechałem za nim. Wjechaliśmy w las. Wpatrywałem się w tylne światła jego samochodu. Starałem się trzymać blisko. To nie było trudne. Jechał bardzo wolno. Starannie omijał wystające korzenie. Chociaż już było ciemno pewnie skręcał w kolejne, coraz to węższe leśne dróżki. Naprawdę znał te lasy. Po pewnym czasie poprzez drzewa zaczęły prześwitywać światła, to chyba to nieszczęsne miasteczko. Zatrzymał się gdy dojechaliśmy do rozdroża. Wysiadł z auta i podszedł do mojego.
„Tutaj nasze drogi się rozchodzą” – powiedział.
Wysiadłem żeby mu podziękować.
Wtedy mnie zapytał: „Co robisz w życiu?”
Powiedziałem czym się zajmuję, gdzie pracuję.
Źle mnie zrozumiałeś” – odparł – „Co naprawdę robisz w życiu? Co lubisz robić? Jakie jest Twoje hobby?”
Uśmiechnąłem się. To dziwne. Nigdy wcześniej nie zadano mi tego pytania. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, potem się rozstaliśmy. Pojechałem dalej drogą, którą mi wskazał. Wyjechałem po drugiej stronie miasteczka.

Kim był ten człowiek? Nie wiem. Wiem, że mnie zmienił. Zmienił mój sposób widzenia, patrzenia na ludzi.
To nie praca jaką wykonujemy nas określa. Określa nas to co robimy po pracy. Czym się zajmujemy w czasie wolnym. Co lubimy robić. Nasza pasja. Czasem mamy szczęście i nasza pasja staje się naszą pracą. Ale to już zupełnie inna historia.

emigranci blog

.

Polecane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*

Video
Facebook