Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

zwierzęta

Psia emigrantka czyli o utrzymaniu psa w Danii

Niecałe dwa lata temu zamieszkała z nami Figa – suczka darząca wszystkich ogromną miłością. Pierwsze dziewięć miesięcy Figa mieszkała w Polsce, więc miała już wszystkie szczepienia, kiedy wybrała się w swoją pierwszą zagraniczną podróż. Wyposażona w paszport legalnie przekroczyła granicę. Po przyjeździe do domu i zaaklimatyzowaniu się w nowym otoczeniu czekała ją wizyta u weterynarza w celu wpisania do duńskiego rejestru psów.

Hunderegister

Zarejestrowanie psa jest w Danii obowiązkowe i można dokonać go bez pośrednictwa weterynarza. Wystarczy wejść na stronę www.hunderegister.dk, wypełnić formularz i uiścić opłatę:125 koron. Dansk Hunderegister współpracuje z European Pet Network, dzięki czemu nie trzeba dodatkowo rejestrować psa w innej europejskiej bazie danych. Zarejestrowanie ułatwia identyfikację znalezionego psa. W razie ucieczki czy zguby, należy powiadomić policję. Jeśli pies znajdzie się i trafi w ręce policji, weterynarza czy innych służb, szybko odnajdzie właściciela dzięki możliwości odczytania chipa i powiązanych z nim danych w rejestrze. Dodatkowo pies powinien nosić adresówkę z namiarami na właściciela: imię, nazwisko i adres, ewentualnie telefon.

Ansvarsforsikring

W Danii oprócz rejestracji obowiązkowo trzeba psa ubezpieczyć na wypadek wyrządzenia przez niego szkody. Tzw. ansvarsforsikring kosztuje około 400 koron rocznie (cena może się różnić w zależności od rasy psa). Ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej pokrywa koszty zniszczenia przez psa cudzej własności, ale również w przypadku gdy twój pies kogoś pogryzie np. innego psa, lub spowoduje wypadek drogowy. Wtedy ubezpieczenie pokrywa koszt leczenia poszkodowanego, lub naprawy zniszczonego mienia. Obowiązkowe ubezpieczenie ansvarsforsikring nie pokrywa wydatków związanych z chorobą psa.

Sygeforsikring

Leczenie psa w Danii jest drogie, warto więc kupić ubezpieczenie zdrowotne tzw. sygeforsikring. Wizyty u weterynarza to spory wydatek. Przykładowo pierwsza wizyta Figi kosztowała ponad 900 koron, a polegała na ogólnym zbadaniu stanu zdrowia, jednym szczepieniu (jednym, bo przeciw wściekliźnie w Danii szczepi się co 3 lata), przepisaniu tabletek przeciw robakom, no i zarejestrowaniu psa. Tanio nie jest. Zabieg szycia przeciętej poduszki, kiedy Figa zraniła się w łapę, kosztował ok. 2,5 tysiąca, a już operacja szycia ucha wykonana podczas popołudniowego dyżuru po godzinach przyjęć kliniki wyniosła prawie 8 tysięcy. Ubezpieczenie zdrowotne dla psa nie refunduje co prawda wszystkich wizyt u weterynarza typu planowanych wizyt kontrolnych, szczepień okresowych itp., ale pokrywa znaczną część kosztów leczenia w przypadkach losowych i poważnych chorób. Wybierając firmę ubezpieczeniową i rodzaj ubezpieczenia trzeba dokładnie doczytać co pokrywa ubezpieczenie i wybrać najbardziej korzystne dla siebie warunki. Ceny ubezpieczenia różnią się w zależności od rasy i wieku psa. Dodatkowo trzeba pamiętać o tzw. selvrisiko. Jest to część kosztu leczenia (10%, 20%, 25% zależnie od wybranego ubezpieczenia), którą płacisz ty. Dopiero kwotę powyżej ustalonego procentu pokrywa ubezpieczenie. I to jeszcze musi być powyżej ustalonego progu (np. pierwsze 500 koron zawsze płacisz ty).  Im większy procent pokrywa ubezpieczenie, tym większa z reguły kwota od której leczenie jest refundowane. Jeśli na przykład masz psa który obciążony jest ryzykiem poważnych chorób, lepiej wybrać ubezpieczenie refundujące całość leczenia, nawet jeśli pierwsze tysiąc koron musisz wyłożyć z własnej kieszeni. Jeśli natomiast twój pies jest okazem zdrowia i zakładasz, że pożyje w dobrej kondycji długie lata, możesz pozwolić sobie na większy procent wkładu własnego w finansowanie leczenia: selvrisiko lub zapomnieć o sygeforsikring. Nie jest obowiązkowe. Cena ubezpieczenia zdrowotnego to ok. 2 tysiące rocznie. Jeśli zdecydujesz się kupić ubezpieczenie zdrowotne, nie warto z tym zwlekać, ponieważ im starszy pies, tym trudniej go ubezpieczyć. Firma ubezpieczeniowa może wymagać weterynaryjnego świadectwa zdrowia starszych psów lub odmówić ubezpieczenia psa ze względu na wiek.

Mity i fakty

Zaraz po przyjeździe do Danii moje wyobrażenie o tutejszych psach było mocno wyidealizowane. Wydawało mi się, że wszystkie psy są przyjazne, dobrze ułożone i socjalizowane, po różnego rodzaju psich przedszkolach, kursach i treningach posłuszeństwa, bo tak ładnie chodzą przy nodze i grzecznie siadają przed przejściem przez ulicę, nie szczekają, a już na pewno nie gryzą. Życie zweryfikowało tę wizję. Owszem, większość właścicieli to osoby odpowiedzialne, kochające swoje czworonogi i wychowujące je na spokojne, przyjazne, zrównoważone psy. Niestety psy tak jak i ludzie bywają różne, także agresywne. Boleśnie doświadczyła tego Figa na własnej skórze, kiedy została pogryziona przez innego psa. Jego właściciele co prawda zachowali się w porządku, podali numer telefonu i zgłosili pogryzienie w firmie ubezpieczeniowej, więc ich ubezpieczenie ansvarsforsikring pokryło koszty leczenia, ale zdarzenie dowodzi, że także w Danii są agresywne psy. Zakazano co prawda posiadania psów 13 ras uznanych za niebezpieczne. Ten dość kontrowersyjny zakaz w żaden sposób nie eliminuje psów agresywnych, gdyż takie zdarzyć się mogą bez względu na rasę.

Rasy prawnie zakazane

  1. Amerykański pitbulterier
  2. Tosa
  3. Amerykański staffordshire terier,
  4. Fila brasileiro
  5. Dog argentyński
  6. Buldog amerykański
  7. Boerboel
  8. Kangal
  9. Owczarek środkowoazjatycki
  10. Owczarek kaukaski
  11. Owczarek południoworosyjski Jużak
  12. Tornjak
  13. Sarplaninac

Kraj dla psiarzy

Spotkałam się gdzieś z opinią, że Kopenhaga nie jest przyjazna psom. Jest to możliwe, ponieważ w Danii są miejsca, gdzie psy są mile widziane i takie w których zwyczajnie nie bierze się psów pod uwagę. Zakładam, że tak może być właśnie w centrum stolicy. W Danii nie w każdym mieszkaniu można trzymać psa. W zasadzie tylko we własnym domu oraz w niektórych mieszkaniach spółdzielczych. Jeśli więc chcesz mieć czworonoga w Danii, a nie posiadasz własnego domu, upewnij się, że w twoim mieszkaniu wolno trzymać zwierzęta. W opisie mieszkania musi pojawić się odpowiednia informacja zezwalająca na psa lub kota. Ogólnie jednak Dania jest krajem bardzo przyjaznym psom. Oto kilka miejsc gdzie psy są mile widziane:

Markety typu Petworld czy Maxi Zoo. Można tu przyjść z psem, jeśli na przykład trzeba dobrać odpowiedni rozmiar szelek lub kupić inne akcesoria dla pupila. Przed sklepem zawsze znajdzie się miska z wodą i karmą dla czworonożnych gości.

Hundeskove – parki dla psów – tereny ogrodzone, gdzie psy biegają bez smyczy i mogą się razem swobodnie bawić. Właściciele mający na oku swoje psy mogą w tym czasie nawiązać nowe znajomości, wymienić się wiedzą i doświadczeniami np. polecić dobry hotel dla psów lub weterynarza.

Plaże – duńskie plaże należą do bardzo czystych i wiele z nich może chlubić się błękitną flagą. Ponieważ jednak psy nie miałyby wstępu na plaże z błękitną flagą, wiele kąpielisk zrezygnowało z certyfikatu na rzecz psów. Oczywiście obowiązują zasady dobrego wychowania: trzeba sprzątać po psach i w okresie letnim prowadzić je na smyczy, żeby nie zakłócały spokoju plażowiczów lub dzikich zwierząt i ptaków w okresie lęgowym. Poza okresem od 1 kwietnia do 30 września psy mogą biegać po plaży bez smyczy.

Jest też wiele innych miejsc, w których psy są mile widziane, pod warunkiem, że są dobrze wychowane i w towarzystwie opiekuna.
Pies powinien być na smyczy, ale psy bez smyczy to częsty widok. Pies może chodzić bez smyczy pod warunkiem, że jest bezwzględnie posłuszny tzn. nie niepokoi napotkanych osób i zwierząt, utrzymuje kontakt wzrokowy z właścicielem i przybiega na każde jego zawołanie.

Pies w Danii porady

Królicza plaga na Fanø

Tegoroczny urlop spędziliśmy na Fanø. Już po sezonie, więc spokój, cisza, sielanka. Rzut kamieniem od cywilizacji i codziennej krzątaniny, wydawać by się mogło, a jednak zupełnie inny świat. Nareszcie upragnione wakacje. Piękna przyroda, wydmy całe we wrzosach, kilometry plaży, no i ptaki oraz zwierzęta: foki, sarny, bażanty, dzikie króliki… No właśnie: gdzie nie spojrzeć – króliki. Można się o nie niemal potykać. Dzieci wniebowzięte. Można się przyjrzeć z bliska tym słodkim stworzonkom, podejść, nakarmić z ręki, a jak się uda nawet pogłaskać. Niesamowita frajda i atrakcja!

Miejscowy

Aż tu nagle taka scenka. Idziemy na spacer do pobliskiego lasku (skovhave). Mija nas mężczyzna na skuterku. Wiezie psa. Pies już sędziwy, więc na spacer do lasku pan wozi go motorynką i dopiero na miejscu zsiadają i trochę spacerują. Już na pierwszy rzut oka widać, że to miejscowy. Strój nie przypomina sportowej odzieży turysty: codzienna koszula, spodnie na szelkach, z nich wystaje wydatny brzuch. Na nogach typowe duńskie chodaki, czy jak się teraz mawia clogsy. Obrzuca nas nieprzyjaznym spojrzeniem. Może nie przepada za turystami? Na drodze siedzi królik. Co robi miejscowy? Zatrzymuje się, chwyta królika za tylne łapy i buch buch: ogłusza królika, uderzając jego głową o pobocze. Śmiertelnie. Po czym wyrzuca go w krzaki i jedzie dalej. Brr! Próbujemy domyślić się powodów takiego zachowania. Może nie lubi szkodników podgryzających mu uprawy? Może nawet podtruwa je jakąś chemią i potem usuwa z drogi, żeby psy się nie struły. Co się okazało?

Kaninpest

Króliki na Fanø chorują na mykomatozę tzw. kaninpest. To prawdziwa epidemia. Zarażony królik po trzech dniach zdycha, a ponieważ króliki żyją w koloniach, choroba przenosi się się błyskawicznie. Szacuje się, że dotknie 24 tysięcy dzikich królików. Ten królik na drodze też pewnie był chory. Taki królik jest niemrawy, osłabiony, ma chore oczy. Miejscowy tylko skrócił jego cierpienie. Szkoda tylko, że jeszcze go nie zakopał, bo martwy królik przyciąga chmary much i innych owadów, które dalej roznoszą chorobę. Mieszkańców wyspy nie wzrusza już widok chorych i martwych królików. To naturalna kolej rzeczy, mówią. Kiedy populacja nadmiernie się rozrasta, natura radzi sobie właśnie w ten sposób. Zaraza dziesiątkuje króliki. Wytrzebi 80%. Zostaną tylko najsilniejsze osobniki z najlepszą pulą genów. Wkrótce się odrodzą. Taki cykl trwa około 5 lat. Ot, taka odnowa biologiczna. Inaczej reagują turyści. Wstrząśnięci informują różnego rodzaju służby, zaniepokojeni losem królików, ale też bezpieczeństwem swoim i swoich psów, których łowcza natura każe polować na króliki. Na szczęście kaninpest nie zagraża zdrowiu ludzi ani innych zwierząt. Tak twierdzą biolodzy. Lepiej jednak zostawić w spokoju chorego króliczka. Zresztą nie o to chodzi by złowić króliczka…


Skaldowie – Króliczek

Jeż – buszujący w ogrodzie zwierz

Leśną dróżką idzie jeżyk.
Kolce ostre niczym miecze
Okrywają go jak zbroja,
Jak kolczuga najeżona.

Gdy przestraszy coś jeżyka,
Jego ciało się zamyka.
W kulkę zwija się szpiczastą,
Igły okalają ciasno.

To obrona jest jeżyka
Przed atakiem drapieżnika.
Cóż gdy człowiek bywa wrogiem
Dla jeżyka podstawowym.

Gdy samochód rozpędzony,
Ginie jeżyk potrącony,
Albo gdy się chemią struje
I poważnie rozchoruje.

Z tego taki morał jest,
Że choć pożyteczny jeż,
Człowiek gorszy od puchacza
I za dobro złem odpłaca.

Puchacz to wróg naturalny,
Człowiek zaś nieobliczalny:
Przyjacielem stać się może,
Ale i najgorszym wrogiem.

Ostre kolce, śmieszny ryjek

Trudno o sympatyczniejsze zwierzę od jeża: krótkie łapki, długi ryjek i nosek jak koralik. Dodatkowo nie boi się ludzi, więc przy odrobinie szczęścia można go z bliska poobserwować. Łatwo go usłyszeć, gdy buszuje w liściach, albo głośno tupie nocą. Sprawia wrażenie bardzo towarzyskiego, gdy węsząc zabawnie porusza ryjkiem i pomrukuje sobie pod nosem, sapie, fuka, parska czy wydaje inne odgłosy. Nos jest jego przewodnikiem po nocnym świecie zapachów. Czułe powonienie i wydłużony pyszczek jest obok kolców charakterystyczną cechą jeża. Duńska nazwa jeża – pindsvin oznacza kolczastą świnkę; prawdopodobnie z powodu podobieństwa do świnki morskiej, zbliżonych gabarytów obu zwierząt, albo wyciągniętego w ryjek pyszczka, no i oczywiście szpilek pokrywających ciało jeża, do których nawiązuje pierwszy człon nazwy. Nastroszone kolce i zwinięcie się w kulkę to główna forma obrony, jaką dysponuje. Do naturalnych wrogów jeża należą borsuki, tchórze, kuny, lisy, psy oraz ptaki drapieżne takie jak puchacz. Ofiarami jeża padają natomiast ślimaki, dżdżownice, gąsienice, owady, małe gryzonie, żaby i drobne jaszczurki oraz węże. Chętnie zjada też jaja ptasie i pisklęta, rzadziej owoce, grzyby i korzonki.

Sprzymierzeniec ogrodnika

Tępi wiele szkodników ogrodowych, podczas gdy sam nie powoduje strat wśród roślin. Powinien być ulubieńcem ogrodników. Niestety wielu z nich zamiast zaprosić do ogrodu jeża, przygotowując dla niego kącik ze stertą liści i gałęzi, przyczynia się do śmierci jeży, używając chemicznych środków ochrony roślin. Duńscy ogrodnicy na przykład zmagają się z plagą inwazyjnego gatunku ślimaka dræbersnegl (w wolnym tłumaczeniu ślimaka zabójcy) czyli ślinika luzytańskiego – niszczyciela upraw ogrodowych. W walce z nim sięgają po silnie trujące środki ślimakobójcze nielegalne w Danii. Preparaty te zawierają związek chemiczny, który prowadzi do śmiertelnego zatrucia pokarmowego jeży.

Nocny włóczęga

Stosowanie nawozów, pestycydów i środków owadobójczych nie jest jedynym szkodliwym działaniem ze strony człowieka. Innym zagrożeniem dla jeży jest ruch uliczny. Wiele z nich ginie pod kołami samochodów, gdy wieczorem i nocą przechodzą przez drogi nieświadome śmiertelnego niebezpieczeństwa. O zmierzchu budzi się w jeżu dusza tułacza. Wychodzi z ukrycia i pracowicie drepcząc, przemierza co noc duże odległości (nawet do kilkunastu kilometrów) w poszukiwaniu pokarmu. Długie noce spędza na objadaniu się i gromadzeniu tłuszczu, który musi wystarczyć na całą zimę. Sen zimowy umożliwia przetrwanie trudnej pory roku, podczas której zwierzętom owadożernym brakuje pożywienia. Jeże, zwłaszcza młode jeżyki z późniejszych miotów, nie mają szansy na przetrwanie zimy, jeśli nie uda im się osiągnąć odpowiedniej wagi. Dlatego nocne wędrówki w poszukiwaniu strawy to dla nich wyścig z czasem, by zdążyć zaopatrzyć się w wystarczającą ilość zapasów magazynowanych we własnych organizmach. A tak swoją drogą poczciwe jeże potrafią być bardzo hałaśliwe i mogą napędzić stracha niejednej zlęknionej duszyczce. Łatwo wziąć je za duchy błąkające się i straszące po nocach.


Fasolki – A to jeż.

Brat Niedźwiedź

Aleksandra Tutak – Obudzony miś

Dziś opuścił legowisko
Wielki niedźwiedź – by zjawisko,
Co zbudziło go – przestraszyć.
I mógł w gawrze znów się zaszyć.

– Już się nie bocz, misiu miły,
Toż to ptaki cię zbudziły,
Co śpiewają, że miś srogi,
Wiosną musi wstać na nogi!

Miś

Miś na dobre zagościł w dziecięcym świecie: miś pluszowy, Miś Puchatek, Miś Uszatek… Puchate futro i rozczulający wygląd niedźwiadków sprawiło, że niedźwiedź stał się bohaterem literatury dziecięcej i masowego przemysłu multimedialnego. Może jeszcze inny aspekt odegrał ważną rolę – próba oswojenia strachu przed bestią – niedźwiedź w rzeczywistości jest przecież wielkim, groźnym, drapieżnym ssakiem o niezaspokojonym apetycie, który jednym machnięciem łapy może zabić człowieka. Każdy kto choć raz stanął z nim oko w oko, nie zapomni strachu jaki wzbudza jego majestatyczny widok.

Przemiana

Przez stulecia powstawało wiele mitów i legend. Ogromną popularnością cieszył się motyw przemiany. Niedźwiedź potrafi chodzić na dwóch łapach przypominających ludzkie stopy, co niezbicie przemawia za jego pokrewieństwem z człowiekiem. U Indian rozpowszechniony był pogląd o istnieniu ludzi potrafiących przybierać postać niedźwiedzia. Zdolności takie przypisywano szczególnie szamanom, określanym wręcz jako ludzie-niedźwiedzie. Także w Skandynawii wierzono w możliwość przybierania przez ludzi kształtu niedźwiedzi; stąd wywodzą się nieustraszeni wojownicy – berserkowie.

Niedźwiedź

A jaki naprawdę jest niedźwiedź? Niegdyś głównie mięsożerny, dziś jest wszystkożerny. Je trawy, zioła, borówki, jagody, dzikie jabłka, gruszki, rośliny uprawne. Jak na drapieżnika przystało, może upolować owcę, krowę, a nawet żubra. Żywi się też wszelkiego rodzaju padliną i resztkami jedzenia wyrzucanymi przez człowieka. Nie jest wybredny. Jest nienasycony. Zwłaszcza przed snem zimowym, kiedy gromadzi zapasy tłuszczu. Każdy kilogram jest na wagę złota – to niedźwiedzie być albo nie być. Niedźwiedzie nauczyły się unikać ludzi, wiedząc, że z ich strony nie czeka nic dobrego. Schodzą im z drogi, gdy tylko wyczują ich obecność. Właśnie ze względu na lęk przed człowiekiem, prowadzią najczęściej skryty, nocny tryb życia. Nie pozwalają się łatwo poznać. Można przejść obok nich i nie zauważyć ich obecności.W bezpośrednim kontakcie mogą być jednak bardzo groźne, choć nigdy nie zaatakują o ile nie poczują się zagrożone. Niedźwiedzie słusznie wzbudzają lęk i respekt, ale poza tym budzą wiele ciepłych uczuć i skojarzeń.

Tina Turner – Great Spirits.

Foki

Jan Brzechwa – Foka

 

Mole foce zjadły futro.
„W czym na spacer wyjdę jutro?”
Poszła foka do oposa:
„Jestem naga, jestem bosa,
Co ja teraz, biedna, pocznę?
Daj choć futro zeszłoroczne”.
Opos tylko drzwi zatrzasnął:
„Każdy nosi odzież własną!”
Poszła foka między bobry:
„Może będzie kto tak dobry
I ponosić futro da mi?
Futro przecież się nie splami”.
Bobry rzekły na to: „Foko,
Bieda u nas jest w tym roku,
Może jednak ci niedźwiedzie
Dopomogą w twojej biedzie”.
Ale niedźwiedź tylko mlasnął:
„Każdy nosi odzież własną!”
Poszła foka do borsuka:
„Może pan mi coś wyszuka?”
Borsuk zmierzył ją z wysoka:
„Z pani jest po prostu – foka!”
Nie pomogły również lisy –
Lis przeważnie sam jest łysy.
Nie zastała gronostajów,
Szynszyl kazał przyjść jej w maju,
Jeszcze gorzej poszło z lutrą,
Skunks miał w pralni swoje futro.
Poszła foka w złym humorze:
„Nikt mi, widzę, nie pomoże”.
Pozbierała na dnie szafki
Zniszczonego futra skrawki
I zaniosła do kuśnierza.
Kuśnierz mierzy i przymierza,
Poupinał skrawki modnie,
Potem szył przez dwa tygodnie,
Lecz by dziury zaszyć w futrze,
Musiał futro zrobić krótsze.
Jak tu foka w złość nie wpadnie:
„Ależ mnie pan ubrał ładnie!
Przód jest krótszy o trzy cale,
Moich rąk nie widać wcale,
Pan mi zeszył nogi obie,
Co ja teraz, biedna, zrobię?”
Kuśnierz zmrużył jedno oko:
„Trudno. Będzie pani foką”.
Odtąd foka nieszczęśliwa
Już nie chodzi, tylko pływa.

 

Wilki w foczej skórze

Foki kojarzą się zwykle z sympatycznymi stworzeniami o słodkich pyszczkach, poklepujących się po brzuszku. Kto widział je w fokarium, łatwo może wyrobić sobie taki ich obraz. Ot, atrakcja wprost idealna na miłe spędzenie wolnego dnia z dziećmi. Jednak, choć łatwo dać się zwieść pozorom, jakim jest łagodny i przyjazny wygląd, foki pod wieloma względami podobne są do wilków. Co wspólnego mają te pocieszne zwierzaki z wilkami? Może to trudno sobie wyobrazić, ale bardzo wiele. Przede wszystkim należą do tego samego rzędu ssaków drapieżnych. Tak jak wilki, żyją w stadach i polować też potrafią stadnie, naganiając sobie ryby. I to właśnie z powodu ryb, były i są tępione, choć objęte ochroną gatunkową, zupełnie jak wilki.

Ni pies ni wydra

Płetwonogie (Pinnipedia), do których należy foka, wyglądem nie przypominają swoich drapieżnych kuzynów. Ich najbliżsi krewni to niedźwiedziowate i łasicokształtne. Podczas gdy na lądzie ssaki te są ociężałe i niezdarne, w wodzie stają się wspaniałymi pływakami. Foki świetnie przystosowały się do życia w wodzie. Oprócz płetw i opływowego kształtu ciała, mają duże oczy, które adaptują sie do widzenia pod wodą przy małym dostępie światła. Także pozostałe zmysły ułatwiają podwodne polowanie. Zmysł dotyku, na przykład, pozwala im wyczuwać nawet niewielkie drgania przenoszone przez wodę. Posiadają grubą warstwę podskórnego tłuszczu, który zapewnia im izolację termiczną i chroni przed zimnem. Nurkując, zamykają nozdrza i uszy, a ich tętno obniża się nawet kilkunastokrotnie. Potrafią magazynować tlen we krwi, która krąży słabiej, dotleniając przede wszystkim mózg, który z kolei obniża swoją temperaturę, by zużywać jak najmniej cennego tlenu. To wszystko pozwala fokom przebywać pod wodą bez wynurzania nawet do kilkudziesięciu minut i nurkować na głębokość do 300 metrów. Rodzina fok (Phocidae) liczy obecnie 19 gatunków, z których dwa można, przy odrobinie szczęścia, zobaczyć w Danii: fokę szarą i pospolitą.

Psy morskie

Najliczniejsze w wodach Danii są foki pospolite, zwane też psami morskimi. Nazwę tę zawdzięczają podobieństwu do domowych pupili. Ich pyski są krótkie i zaokrąglone i wyglądają trochę jakby się uśmiechały. Żyją w płytkich, przybrzeżnych partiach mórz, toteż Morze Wattowe jest ich naturalnym środowiskiem. Na piaszczystych łachach wiosną i latem przychodzą na świat młode szczenięta. Pływają już kilka godzin po urodzeniu i zostają pod opieką matki przez 3 – 4 tygodnie. Potem muszą już sobie radzić same i nauczyć zdobywać pokarm – ryby, mięczaki i skorupiaki. Dorosłe foki pospolite ważą do 100 kilogramów i nie występuje u nich dymorfizm płciowy, czyli dość trudno jest odróżnić samicę od samca. Prowadzą raczej osiadły tryb życia, a w poszukiwaniu pokarmu przepływają z reguły kilkadziesiąt kilometrów, choć zdarzają się im dalsze wyprawy, trwające do trzech tygodni.

Foki szare

Znacznie rzadziej występują w Danii foki szare. Mają bardziej wydłużone pyski niż foki pospolite, a samce ze swoimi charakterystycznymi, wydatnymi nosami przypominają konie lub łosie. Są o wiele większe od fok pospolitych. Samce mogą ważyć do 300 kilogramów. Foki szare są bardzo wytrwałymi pływakami – na ląd wychodzą w okresach linienia (na przełomie wiosny i lata) i rozrodu, który przypada zimą. Wtedy wybierają trudno dostępne wysepki, skaliste wybrzeża lub rodzą na lodzie. W okresie godowym foki szare żyją w stadach o jasno określonej hierachii: samce gromadzą haremy, składające się z kilku samic i i bronią ich wraz z terytorium. Młode foczki szare, inaczej niż foczki pospolite, przychodzą na świat pokryte białym, gęstym futerkiem, zwanym lanugo (z łaciny – puch, meszek), które tracą w czasie pierwszych 2 – 3 tygodni życia. W tym czasie nie wchodzą do wody. Foki szare żyją w wodach przybrzeżnych i nie odbywają dalekich wędrówek. Zdarza się jednak, że młode osobniki wybierają się na długie, samotne wycieczki, pokonując dystanse ponad tysiąc kilometrów w bardzo krótkim czasie.

Śmierć rybożercom

Największym wrogiem fok jest człowiek, niekoniecznie Inuici, dla których polowanie na foki to część tradycji i sposób na przetrwanie. Od tysięcy lat foki prześladowano z powodu szkód wyrządzanych rybakom. Jako „rybożercy”, foki stanowią naturalną konkurencję rybaków. Powodują dotkliwe straty w połowach ryb, niszczą sprzęt rybacki i sieci, często przypłacając to własnym życiem. W Danii w latach 1889 – 1927 wypłacano premię pieniężną za każdą zabitą fokę. Podobnie działo się w innych krajach. Oficjalna akcja likwidowania fok doprowadziła do dramatycznego spadku populacji. Kolejnym czynnikiem, pośrednio związanym z działalnością człowieka, są zanieczyszczenia wód morskich, powodujące zatrucia fok oraz zmniejszenie ich odporności na choroby. W 1988 i 2002 foki w Danii zdziesiątkowała epidemia. Zaatakowane wirusem nosówki zwierzęta masowo umierały na zapalenie płuc.

Na ratunek fokom

Od 1977 roku zaprzestano polowań i populacja fok powoli zaczęła się odradzać. Foki chroni unijne prawo oraz zapisy Konwencji Helsińskiej. Objęte są ścisłą ochroną gatunkową, chociaż w niektórych europejskich krajach, np. w Danii, prowadzi się limitowane odstrzały. W wielu krajach w ramach aktywnej ochrony gatunku podejmuje się starania ratowania i rehabilitacji chorych fok i młodych foczek, które utraciły kontakt z karmiącą matką. Osamotnione, wygłodzone, niesamodzielne foczki przyzywają mamę, wydobywając rozdzierający krzyk. Bez mleka matki nie mają szans na przetrwanie. Rehabilitacja polega na regularnym podawaniu młodym foczkom rybiej papki z witaminami, nauce jedzenia i łowienia żywych ryb i leczeniu fok chorych. W Danii zaprzestano tej praktyki w 1995 roku, gdy stwierdzono, że populacja fok dobrze sobie radzi, powiększa się liczebnie i nie grozi już jej wyginięcie. Duńczycy zostawiają na pastwę losu i pewną śmierć chore foki i porzucone foczęta, wychodząc z założenia, że brak ingerencji człowieka sprzyja naturalnej selekcji i zapobiega rozprzestrzenianiu się chorób wśród dziko żyjących fok. Można by rzec „co kraj to obyczaj”. A gdy już mowa o selekcji naturalnej, foki spełniają bardzo pożyteczną przyrodniczą rolę, która polega na selekcjonowaniu stad ryb, a więc eliminacji osobników najsłabszych i najbardziej licznych. Obecność fok ma też ogromne znaczenie dla turystyki. To nie lada gratka spotkać na żywo stado fok, żyjących na wolności w swym naturalnym środowisku. O tym gdzie można zobaczyć foki w Danii można przeczytać w jednym z wcześniejszych wpisów.

Miś i Margolcia – Foka gra fokstrota.

Video
Facebook