Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

ptaki

Sęp tatrzański czyli orzechówka krótkodzioba

Każdy kto był nad Morskim Okiem musiał widzieć orzechówkę – nietuzinkowego, pięknie ubarwionego ptaszka z rodziny krukowatych. Ten ciemnobrązowy ptaszek z charakterystycznymi białymi łezkami, brązową czapeczką, ciemniejszymi skrzydłami i ogonem, tak jak sójka, gromadzi zapasy na zimę. Nasiona limby chowa w różnych sobie tylko znanych schowkach. Czasami jednak zapomina o niektórych, albo nie jest w stanie do nich dotrzeć z różnych losowych powodów. Dzięki temu limba rozsiewa się w miejscach, gdzie bez pomocy orzechówki nigdy by się nie znalazła. Jak wskazuje jej nazwa zajada się też orzechami laskowymi, które rozbija kilkoma silnymi i energicznymi uderzeniami dzioba, skutecznie niczym dziadek do orzechów, stąd też jej angielska nazwa nutcracker. Choć są to skryte, płochliwe ptaszki, można się na nie napatrzeć do woli przy schronisku Morskie Oko, gdzie nie boją sie ludzi, przyzwyczajone się do korzystania z resztek pokarmu pozostawionych przez turystów, a nawet ponoć rozbestwiły się do tego stopnia, że porywają jedzenie z talerzy. Wystarczy chwila nieuwagi i jedzenie znika w dziobie złodziejaszka. Gdy nie uda sie zwędzić smacznego kąska, czarują i biorą na litość turystów, nieświadomych tego, że dokarmianie zwierząt w parku narodowym jest zabronione i szkodliwe nie tylko dla owych pociesznych stworzeń, ale i całego ekosystemu. Zjawisko przystosowania się do sąsiedztwa ludzi i wykorzystywania ich obecności występuje także u innych przedstawicieli ptactwa w górach. Płochacz halny, najbardziej wysokogórski gatunek ptaka w Tatrach, jest kolejnym niezbyt chlubnym przykładem synantropizacji. Chętnie przebywa w sąsiedztwie schronisk, ze smakiem podjadając ludzką strawę. Spotkać go można na Kasprowym Wierchu.

El Condor Pasa – Paul Simon & Garfunkel.

Kaczka nad rzeczką opodal krzaczka

Czy można coś ciekawego napisać o kaczce? Oczywiście, że można. Wszak temat kaczy jest bardzo szeroki. Oprócz kaczek domowych są jeszcze spokrewnione z nimi kaczki dzikie, nie wspominając o takich pięknościach jak mandarynka czy karolinka. Najbardziej znana jest krzyżówka, zwana po duńsku gråand, czyli szarka lub burka. Zasiedla wszelkiego rodzaju środowiska wodne, takie jak stawy, jeziora, rzeki. Dobrze lata. Pokarm zdobywa odcedzając plankton i drobne fragmenty roślin z wody za pomocą skomplikowanej struktury dzioba, złożonej z zachodzących na siebie blaszek rogowych. Dziób kaczki jest bardzo dobrze unerwiony, co pozwala jej odcedzać cząstki jadalne od niejadalnych np. błota. W rozpoznawaniu pokarmu pomagają też kubki smakowe na końcu dzioba. Ponieważ oczy znajdują się po bokach głowy, nie widzi własnego dzioba, ale widzi panoramicznie w górę i do tyłu i każdym okiem rejestruje oddzielne obrazy. Potrafi spać z jednym okiem otwartym, by ustrzec się ataku drapieżnika. Gniazda krzyżówki zakładają na ziemi, ukryte wśród roślinności. Miejskim kaczkom brakuje naturalnych miejsc lęgowych i wtedy mogą gniazdować na drzewach, w starych gniazdach wron, w dziuplach, a nawet na balkonach, czy kępach krzewów pomiędzy pasami szybkiego ruchu, nieraz dość daleko od wody. Podczas przeprowadzek do najbliższego zbiornika wodnego zdarza się, że Straż Miejska wkracza do akcji ratowania kaczych rodzin, maszerujących sobie w najlepsze przez ruchliwe jezdnie. Samice wodzące pisklęta akceptują kaczątka z innego stadka, troszcząc się o nie jak o swoje i broniąc do utraty tchu, wiec jeśli jakaś kaczuszka zgubi się swojej mamie, a w pobliżu znajduje się inna kacza mama, wtedy na pewno zaopiekuje się maluchem. Przy okazji kaczych malców pozwolę sobie zamieścić rozbrajający wierszyk o kaczorku Aleksandry Tutak:

Rankiem wykluł się mały kaczorek.
Kiedy w skorupce zrobił otworek,
Słonko całusa mu dało w czółko
I zajaśniało na czółku kółko.
Kaczorek robi grymasy głupie,
Słonko ze śmiechu aż nóżką tupie.

Mieczysław Wojnicki – Kaczuszka i mak.

Kos

Jan Brzechwa – Kos

Kos wszedł na rzece na mostek,
Przemoczył nogi do kostek.
Jęknął więc na cały głos:
„Rany koskie, jakem kos,
Na pewno będę miał katar!
Niechby mi plecy ktoś natarł,
Niechby dał ktoś aspirynę,
Bo na pewno marnie zginę!”

Poleciał kos do lekarza:
„Doktorku, to mnie przeraża,
Przemoczyłem sobie nogi,
Ratuj mnie, doktorku drogi!”

Lekarz się roześmiał w głos
I spojrzał na kosa z ukosa:
„Do kataru potrzebny jest nos,
A kos przecież nie ma nosa.
Chętnie z tobą się założę:
Dziecku to zaszkodzić może,
Lecz ty, kosie, co chcesz rób,
Nie masz nosa, tylko dziób.
Mój drogi, ptakom katar nie zagraża.”

Kos jak niepyszny wyszedł od lekarza,
Zawstydzony kroczył lasem,
A ptaki dookoła ćwierkały tymczasem:
„Patrzcie, patrzcie, idzie kos,
Ależ mamy z kosem los,
Kosi-kosi łapki,
Pogadaj do babki!
Co, kosie? Co, kosie? Co, kosie?
Dostało ci się po nosie!”

Solsort – duńska nazwa kosa – oznacza słoneczną czerń. To właśnie słońce wydobywa urodę czerni, jaką chlubić się może pan kos, który ma również piękny głos. Po angielsku nazywa się blackbird. Polska nazwa odnosi się do lotu ptaka, przypominającego ruch kos i nie ma nic wspólnego z upierzeniem ptaka. Nie bez kozery Janek z Czterech Pancernych nazywał się Kos. Nie tylko umiał gwizdać, ale też jako czołgista telegrafista, wysyłał teleszyfrem wiadomości, zupełnie jak to robią kosy, komunikując się swoim wyszukanym śpiewem, zrozumiałym tylko dla wtajemniczonych. Kosy potrafią też wspaniale imitować zasłyszane dzwięki. Ich możliwości wokalne są niesłychane. Zachwycają pieśnią od bardzo wczesnych godzin porannych, o brzasku, gdy zaczyna się budzić dzień, a nawet jeszcze wcześniej, gdy noc niechętnie zaczyna ustępować i oddaje pola, by dzień mógł posiąść ziemię. Być może do tej aktywności na pograniczu dnia i nocy odnosi się także duńska nazwa kosa: solsort.
Ten dość często spotykany i łatwo adaptujący się do nowych warunków ptaszek może być wdzięcznym źródłem inspiracji. W latach sześćdziesiątych Paul McCartney napisał utwór Blackbird o symbolicznej wymowie.


The Beatles-Blackbird.