Życie w Danii, przemyślenia i poradniki.

ptaki

Grzywacz i sierpówka czyli o gołębiach dzikich i udomowionych

Wiele osób nie lubi gołębi. Za co je lubić? Zanieczyszczają okolice, hałasują, są wszędobylskie, namolne, szare, duże i przede wszystkim liczne, zbyt liczne. Acha no i brudzą, dodatkowo brudzą i jeszcze raz brudzą. Tak wiele osób opisałoby gołębie domowe.

„Ich praprzodek, dziki gatunek gołębia skalnego, żyje na skalnych ścianach i w jaskiniach wybrzeży Europy Południowej. Gołębie zostały dość dawno udomowione przez ludzi i sprowadzone do miast. Młode i dorosłe gołębie, a także ich jaja były zjadane przez ludzi, a gołębie znajdowały w miastach dość resztek pokarmowych z ludzkich posiłków, by się wyżywić. Zimą, gdy było trudniej o pokarm, gołębie stanowiły dla ludzi doskonałą rezerwę świeżego mięsa. Dlatego już Egipcjanie i Rzymianie pielęgnowali gołębie w specjalnie dla nich urządzanych wysokich wieżach z półkami, na których ptaki mogły zakładać gniazda. W ten sposób gołąb stał się pierwszym ptakiem udomowionym przez ludzi. Niektóre linie hodowlane były trzymane w określonym celu. Bardziej krępe jako pokarm, a smuklejsze do wyścigów lub przenoszenia wiadomości, w czym wykorzystywano zdolność gołębi do powracania do swoich gniazd. Pojawiły się także linie hodowlane o niezwykłym ubarwieniu lub kształcie ciała. Nowe rasy udomowionych gołębi uciekały czasem z hodowli i krzyżowały się z dzikimi gołębiami. Tak więc współczesne gołębie miejskie są z jednej strony efektem hodowli, a z drugiej mieszania się ras udomowionych i dzikiej formy. Tym tłumaczy się różnorodność ubarwienia gołębi miejskich, które swe mało starannie wykończone gniazda budują na balkonach, parapetach i gzymsach, podobnie jak ich dzicy praprzodkowie na półkach skalnych. Niektóre z miejskich gołębi tak oswoiły się z ludźmi, że siadają na głowach i ramionach osób, które oferują im pokarm. Są i takie, które nauczyły się wykorzystywać środki komunikacji miejskiej. W Londynie można dość łatwo zobaczyć gołębie wskakujące do metra tuż przed zamknięciem się drzwi i czekające na podłodze kolejki do chwili, gdy syk powietrza oznajmi o rychłym ich otwarciu się i możliwości opuszczenia wagonika. Są doniesienia nawet o takich mądralach, które czekały na kolejkę razem z pasażerami i regularnie wędrowały w ten sposób do najbliższej stacji.”*

*David Attenborough Prywatne Życie Ptaków

Gołębie wcale mi nie przeszkadzają, chociaż nigdy też ich nie dokarmiam. Tacy nieodłączni sąsiedzi i stały element otoczenia. Kiedyś nawet pomieszkiwał u mnie jeden poszkodowany rekonwalescent, który cało wyszedł z jakiejś opresji, być może cudem ocalał z kocich pazurów. Mieszkał z nami przez jakiś czas w blokowym mieszkaniu i nosił wdzięczne imię Harat. Nie wszyscy jednak spoglądają na gołębie przyjaznym okiem.

Niechęć do gołębi domowych nieświadomie przenosi się często na inne mniej zanane gatunki gołębi takie jak znacznie większe grzywacze czy zbliżone wzrostem do gołębia domowego sierpówki. Te ostatnie znane niegdyś jako synogarlice tureckie po duńsku nazywają się tyrkeduer. Właściwie powinny nazywać się indisk duer, ponieważ pochodzą z Indii, a ich obecna nazwa wzięła sie stąd, że skolonizowały Europę przylatując z Turcji. I to całkiem niedawno, bo dopiero w zeszłym wieku. Zresztą nie tylko Europę. Sierpówki spotkać można też w Ameryce Północnej. To jak szybko zasiedliły kontynent Ameryki Północnej nie ma precedensu w ptasim świecie. Prawdopodobnie stało się tak, ponieważ zajęły miejsce gołębi wędrownych, które wyginęły w 1914. Jako ptaki łowne zostały najzwyczajniej w świecie wystrzelane do nogi, pardon skrzydła. Lukę po gołębiach wędrownych zajęły sierpówki, które rocznie potrafią wyprowadzić po pięć-sześć lęgów i szybko się rozprzestrzeniają. W Danii pierwszą parę odnotowano w 1948 roku, a dziś sierpówki należą już do pospolitych i często spotykanych ptaków. Najbardziej sprzyjające warunki do życia znajdują w dzielnicach willowych otoczonych zadrzewionymi obszarami, gdzie dzielą terytoria z grzywaczami – największymi europejskimi gołębiami.

Łacińska nazwa grzywacza oznacza gołębia leśnego, dzikiego. Grzywacze oprócz wielkości wyróżniają się małą głową, wydatną piersią i długim ogonem oraz białą plamą na bokach szyi i białymi pasami na wierzchu skrzydeł. Budują gniazda w postaci luźnej, ażurowej platformy z cienkich i suchych patyczków na gałęzi w koronie drzewa. Ta niezbyt misterna konstrukcja pozwala na szybkie zbudowanie gniazda i podjęcia lęgów, ale też czasem rozpada się przed końcem gniazdowania. Grzywacze i sierpówki to wdzięczni i niekłopotliwi sąsiedzi. Żyją ze sobą w zgodzie i często razem korzystają ze wspólnej stołówki.


Collared Dove & Wood Pigeon

Duńskie czaple online czyli kto pokocha czaplę

Pamiętam jak w zeszłym roku podczas pobytu w Skallingen po raz pierwszy zobaczyłam bączka. Jest to ptak z rodziny czaplowatych o wiele rzadziej spotykany niż czapla siwa. Zresztą czaplę siwą też udało mi się tego dnia zobaczyć. No cóż nie tylko czaplę niestety. Także myśliwych wybierających się na polowanie. Oby nie na nieszczęsną czaplę. Nie zdziwiłabym się wcale gdyby padła ich ofiarą, jako że czaple siwe nie cieszą się dużą popularnością i wciąż wiele osób na nie poluje. Zwłaszcza hodowcy ryb skarżą się na szkody wyrządzane przez rybożerne czaple i mają prawo strzelać do czapli przy stawach rybnych. Na szczęście czaple mają też swoich miłośników-ornitologów, którzy chcąc przybliżyć ich życie innym, zamontowali kamery w ich kolonii i transmitują na żywo sceny z ich życia. Po bieliku i puchaczu przyszedł więc w Danii czas na czaplę online.*

Z duńskiego Frederiksberg Have zobaczyć można zaloty czapli, tańce godowe, czułe gesty, wspólne budowanie gniazda, a także zajrzeć do gniazda i podejrzeć ich jaja. Jest to niebywała okazja, ponieważ czapla należy do bardzo płochliwych ptaków, a gniazda buduje wysoko na drzewach wśród cienkich, suchych gałęzi i jak pisze Andrzej Kruszewicz już kilku ornitologów przypłaciło zdrowiem kontrole gniazd czapli. W mojej okolicy też mieszkają czaple. Czasem widuję je na żerowisku, czasem jak lecą i odzywają się swoim chrapliwym, kraczącym głosem. Teraz kamery umożliwią dogodne obserwacje czapli i pozwolą na weryfikację wszystkich wyczytanych informacji o jej zachowaniach. Ponoć zdarzają się wśród piskląt czapli bratobójcze bójki, rywalizacja o pokarm, a nawet wypychanie z gniazda. Ofiarami padają najmłodsze i najsłabsze osobniki. Oj, nie mają czaple łatwego życia. Nie dość, że są prześladowane przez ludzi, drapieżne zwierzęta i ptaki, to już w gnieździe muszą walczyć o przetrwanie.

*Czapliniec na żywo można też oglądać z Polski z olsztyńskiego Nadleśnictwa Dobrocin.

Jeszcze kilka informacji na temat czapli siwej:

  • Czapla siwa to ptak wielkości bociana o smukłej sylwetce z długą wygiętą szyją. W locie różni się od bociana lub żurawia esowato wygiętą szyją i łukowato wygiętymi skrzydłami. Chociaż wzrostem przypomina bociana ze swoimi 90 centymetrami i 2 metrami rozpiętości skrzydeł, to waży od niego o wiele mniej. Zaledwie 2 kilogramy, tyle co zwykła kura.
  • Czaple siwe wykorzystują swoje gniazda przez wiele lat. Im wyżej umieszczone jest gniazdo, tym lepiej, bo bezpieczniej. Gniazdują w koloniach lęgowych zwanych czaplińcami o dużym zagęszczeniu (po kilka gniazd na jednym drzewie), co sprawia, że czaple muszą bronić swoich gniazd przed sąsiednimi parami, które podczas chwili nieuwagi podkradają cenny budulec do własnego gniazda.
  • Nie wszystkie pary składają lęgi w tym samym czasie. Najstarsze zaczynają już w lutym, podczas gdy najmłodsze czekają nawet do maja. Ptaki składają 3-5 blado-turkusowych jaj. Wysiadywanie trwa 25-26 dni. Młode opuszczają gniazdo po około 2 miesiącach. Później jeszcze przez 2-3 tygodnie koczują na drzewach w kolonii gdzie są dokarmiane przez rodziców.
  • Śmiertelność piskląt bywa ogromna, zwłaszcza wtedy gdy ludzie lub drapieżne ptaki (np. bieliki) niepokoją kolonie lęgowe. Pisklę, które wypadnie z gniazda nie ma szans na przeżycie. W większości kolonii podłoże jest nie tylko oblepione kałem, ale także usłane resztkami piskląt zjedzonych przez drapieżniki (np. lisy). Wiele młodych czapli ginie w czasie pierwszej zimy.
  • Czapla siwa jest prawie wszystkożerna: żywi się rybami, płazami, małymi ssakami oraz wodnymi bezkręgowcami i owadami, ale ulubionym pokarmem są ryby, na które potrafi cierpliwie polować zamierając w bezruchu na długie chwile.
  • Szacuje się, że liczba par lęgowych w Danii wynosi około 4 tysiące.

Na koniec wiersz Aleksandry Wojtyły: Smutna czapla:

Martwiła się czapla siwa,
że jest niezbyt urodziwa,

taka trochę przygarbiona,
w szare piórka przystrojona.

I myślała: „Ach! Dlaczego?
Ja nie mogę zmienić tego?”

Aż od tego zamartwiania,
bliska była załamania.

Miała częste bóle głowy,
wciąż powstawał kompleks nowy.

Przygnębiona swą urodą,
łowiła o świcie ryby nad wodą.

I nastało wnet południe,
słońce zaświeciło cudnie.

Wszystko wokół się zieleni.
Może czapla humor zmieni?

Myśli: „Przyszła do nas wiosna,
piękna, ciepła i radosna.

Słońce gorące ma promyki.
Ooo! Stada ptaków wracają z Afryki.”

Coś dziwnego nagle czuje:
„Ktoś mnie chyba obserwuje?”

Rzeczywiście, tam w oddali,
samiec czapli wciąż się czai.

W końcu bliżej niej podchodzi
i komplementami słodzi.

„Czy Pani wie, że szary jest w modzie?
Że kolor ten służy Pani urodzie?

Wygląda Pani znakomicie,
tak piękna, dostojna, że tonę w zachwycie.

Droga czaplo! Nie chcę zwlekać,
nie daj mi na siebie czekać!

Więc pobierzmy się czym prędzej.
Dobrze nam ze sobą będzie.”

Wokół wszystko się zieleni,
no a czapla się rumieni.

Wreszcie czuje się szczęśliwa.
Tak to już z czaplami bywa,

że gdy wiosna przychodzi,
sama w wodzie już nie brodzi.

Dziś na łące uwitej kwiatami
ślub biorą szczęśliwie zakochani.

A miodowy miesiąc z serca biciem
spędzą pod palmami w gorącej Afryce.


Fiskehejrens unger – fugleverdens grimmeste unger?

Kos – najliczniejszy ptak Danii

Dania zawsze będzie mi się kojarzyć z jazdą na rowerze i kosami umykającymi sprzed kół. Pamiętam jak po raz pierwszy jechałam nad ranem rowerem i te czarne oswojone ptaszki przyprawiały mnie o zawał serca bezpardonowo plącząc mi się pod kołami. Kosy są tak liczne w Danii, że można je spotkać na każdym rogu. Jeśli masz choćby najmniejszy ogródek, możesz być prawie pewien, że jakieś kosy uwiją sobie w nim gniazdko. W Polsce zdarzało mi się o bladym świcie słyszeć ich trele. Oczywiście czasem udawało się je też zobaczyć, ale nie tak często jak w Danii. Tutaj te czarne, wesoło podskakujące ptaszki są wszechobecne. Widok kosów śmiesznie przekrzywiających główki jest tak powszedni, że nikogo nie dziwi. Każde dziecko je zna i wie, że kosy są amatorami jabłek. A główki przekrzywiają po to by, wypatrzyć swoją zdobycz np. jakiegoś pysznego robaczka.

Z dala i blisko człowieka

Nie zawsze kosy były tak liczne i pospolite w Danii. W dziewiętnastym wieku należały do nielicznych i skrytych mieszkańców lasów unikających ludzi i trzymających się z dala od ich domostw. Dopiero od drugiej połowy XIX wieku zaczęły zbliżać się do ludzi, początkowo zamieszkując parki i cmentarze, póżniej stopniowo zasiedlając ogrody i okolice osiedli domków jednorodzinnych. Tereny te obfitują w drzewa i krzewy owocowe, stanowiące kuszące dania dla ptaków. Także latem w spulchnianej i uprawianej glebie kosy znajdują mnóstwo smakowitych kąsków. Wprost idealne warunki życia. I tak z pokolenia na pokolenie, kosy porzuciły swoją nieśmiałość na rzecz łatwego życia na przedmieściach. To wszystko sprawiło, że populacja kosów zaczęła szybko rosnąć. Większość kosów to ptaki osiadłe, jako że dobrze znoszą duńskie łagodne zimy. Samce najczęściej zimują w kraju, podczas gdy część samic i młodych kosów wyrusza na zimowiska do Niemiec, Francji lub Wielkiej Brytanii. Szacuje się, że w Danii mieszka co najmniej 1,7 miliona par lęgowych. Solsort stał się najliczniejszym duńskim ptakiem.

White blackbird

Na koniec ciekawostka: hvid solsort czyli kos leucystyczny – pozbawiony ciemniejszych pigmentów w upierzeniu. Takie ptaki, jeśli tylko nie padną ofiarą drapieżnika, mogą prowadzić normalne ptasie życie. Ze względu na biały kolor są bardziej widoczne i wystawione na niebezpieczeństwo. Jedynie śnieżna pora daje im możliwość skutecznego kamuflażu.


Hvid solsort / white blackbird

O zziębniętym Elemelku, pustym brzuszku i rondelku czyli o dokarmianiu ptaków

W zeszłym roku w naszym ogródku pojawił się karmnik. Cóż to była za przyjemność oglądać przy nim bogatki, modraszki, nawet rudziki. Można z bliska podziwiać pierzaste ptaszęta i napawać się wspaniałym uczuciem, że pomaga się biedactwom przetrwać srogą zimę. W tym roku w naszym domu, a więc i ogródku pojawił się pies. W związku z tym zniknął karmnik. Przecież pies i tak przegoni wszystkie ptaki. Szkoda zachodu. Tymczasem okazuje się, że nie. Z poczynionych obserwacji wynika, że ogrody właścicieli psów i kotów są paradoksalnie częściej odwiedzane przez ptaki. Pewnie dlatego, że ogrody miłośników zwierząt są bardziej przyjazne dla wszystkich stworzeń dużych i małych. Nie tylko dlatego, że wiszą w nich budki lęgowe i karmniki, ale również ze względu na urozmaicenie w ogrodzie: sterty gałęzi i chrustu w nieuporządkowanym zakątku, dające schronienie, rodzime gatunki drzew i krzewów, dostarczające pożywienie czy poidełko ze świeżą, wymienianą wodą. Zimą też warto zadbać o wodę dla ptaków. By zapobiec jej zamarzaniu, wystarczy włożyć plastikową piłeczkę do poidełka, lub folię plastikową do oczka wodnego. Łatwiej wtedy usunąć lód i wymienić wodę na świeżą. Na stronie Duńskiego Towarzystwa Ornitologicznego można zobaczyć filmy z poradami i wskazówkami jak dbać o poidełka zimą i dokarmiać ptaki.

Jak dokarmiać ptaki w ogrodach

Nieumiejętne dokarmianie może zaszkodzić ptakom. Dlatego warto robić to dobrze i systematycznie. Kiedy już zacznie się dokarmiać ptaki, należy kontynuować przez cały okres mrozów. Do karmników można wsypać mieszankę prosa, nasion słonecznika i innych ziarn zbóż. Pokarm powinien być suchy i świeży. Karmnik powinien być systematycznie sprzątany, żeby nie narażać ptaki na choroby. W czasie odwilży ptaki z reguły nie odwiedzają karmników, więc należy zwrócić uwagę, żeby zalegający tam pokarm nie psuł się. Otwarte karmniki powinno umieszczać się kilka metrów od drzew i krzewów, tak by ptaki łatwo mogły dostrzec czające się na nie drapieżniki. No i oczywiście z dala od okien, by uniknąć kolizji ptaka z niewidoczną dla niego dla szybą. Pokarm w karmnikach automatycznych powinien być jednorodny, gdyż w innym przypadku ptaki wydziobują tylko te ziarna, którymi są bezpośrednio zainteresowane, a inne lądują na ziemi, co może zwabić myszy i inne gryzonie.

Nie tylko w ogrodach

Oczywiście ogród nie jest jedynym miejscem, gdzie można dokarmiać ptaki. Są też parki, gdzie można dokarmiać kaczki i inne ptaki blaszkodziobe pod warunkiem, że zamiast chleba dostaną zboża, warzywa, gotowaną kaszę, płatki owsiane. Ptaki można też dokarmiać przy szkołach, tym bardziej, że dzieci kochają przyrodę i uwielbiają pomagać ptakom i zwierzętom.


O zziębniętym Elemelku, pustym brzuszku i rondelku

O zimie, śniegu, zmarzniętych nosach i gilach

Pada śnieżek pada od samego ranka.
Piesek wyjrzał z budy
-To ci niespodzianka
Lecą białe płatki
Rośnie śnieżna górka.
Schowaj się wróbelku,
bo Ci zmarzną piórka

W końcu do Danii dotarła zima. Zaczął prószyć śnieżek, dzieci wskoczyły na sanki i zabawa zaczęła się na całego. Trzeba wykorzystać śnieżną aurę, ponieważ śnieg tu szybko się topi i nigdy nie wiadomo kiedy znów spadnie. Ale właściwie nie miało być o pogodzie, tylko o gilach. Jeśli już mowa o dzieciach, przypomniał mi się synek mojej koleżanki, który pewnego zimowego poranka w drodze do przedszkola zawołał przejęty: Mamo, mamo – glut! Na co ona skonsternowana, gorączkowo szukając chusteczki, pyta: Gdzie? Synek: Na drzewie, nie widzisz? To przecież glut tam siedzi. Oczywiście miał na myśli gila. „Gil z nosa” – tak się mówi o katarze, który jest częstą przypadłością, kiedy szczypie mróz i nosy czerwienią się jak brzuszki gili. Duńska nazwa dompap wywodzi się od niemieckiego dompape i oznacza dziekana. Upierzenie gila przypomina czerwień dziekańskiej togi. Naukowa nazwa gila Pyrrhula pyrrhula pochodzi z greki i oznacza ogniście czerwony kolor.

Ptaki zimą

Gile najłatwiej dostrzec właśnie zimą. W innych porach roku skutecznie kryją się w gęstwinach koron drzew. Zima nie rozpieszcza ptaków. Wielu z nich nie udaje się przeżyć tej trudnej pory roku, dlatego warto je dokarmiać, by zwiększyć ich szanse na przetrwanie. O tym jak to mądrze robić można przeczytać w publikacji: Ptaki zimą. Autorami są Romuald Mikusek i Wiktor Tabak. Można się dowiedzieć na przykład, że gile zimą zbierają się w małych grupach i spędzają noce w gęstym listowiu w łagodnym klimacie Europy zachodniej, natomiast na mroźnym wschodzie zdarza im się wykorzystywać grube warstwy śniegu jako schronienie i zaśnieżać pod nimi jak w igloo. Gile mają bardzo mocne dzioby, którymi potrafią rozprawić się nie tylko z pączkami kwiatów, owocami ligustru i kaliny, ale też z wyjątkowo twardymi łupinami nasion jesionu czy klonu. W Danii też można zobaczyć tego urodziwego ptaszka i zimowego gościa. Pierwsze gile odnotowano tutaj w latach trzydziestych.


Dompap – vinterens flotte fyr! – Danmarks fugle