Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

ptaki

Łabędź – narodowy ptak Danii

Podczas gdy uwaga całej Danii skupia się na losach nielicznych tutejszych par bocianów i ich potomstwa, łabędź niemy w zaciszu trzcinowisk wyprowadza swoje lęgi i troszczy się o przetrwanie gatunku. W okolicach jezior, stawów i innych zbiorników wodnych trwa właśnie trzydziestokilkudniowy okres wysiadywania jaj.

W 1982 roku łabędź niemy (knopsvane) został okrzyknięty ptakiem Danii. Ma też kuzynów: łabędzia czarnodziobego (pibesvane) i krzykliwego (sangsvane), ale to łabędź niemy jest największym i najbardziej popularnym łabędziem w Danii. Na początku ubiegłego stulecia cieszył się tak dużą „popularnością”, że populacja liczyła zaledwie 2-3 pary i bliska była wyginięciu czy też wystrzelaniu. Obecnie liczy 3600 par lęgowych i objęta jest ochroną gatunkową. Dzisiaj największym zagrożeniem dla łabędzi są przewody wysokiego napięcia. Ptaki lecąc nie widzą przeszkody i nie są w stanie ominąć śmiertelnego niebezpieczeństwa. Szacuje się, że co trzeci łabędź umiera na skutek zderzenia z drutami wysokiego napięcia, nie licząc tych ginących śmiercią naturalną.

Majestatyczny wygląd łabędzia sprawił, że obrósł wieloma legendami i mitami. Stał się wdzięcznym motywem wykorzystywanym w sztuce jak choćby mit o Ledzie i łabędziu, o Jeziorze Łabędzim nie wspominając. Nie można przejść obojętnie wobec ich urody, zwłaszcza widząc je w tańcu. Te piękne ptaki wzbudzają zachwyt nie tylko u ludzi. Na stronach Duńskiego Towarzystwa Ornitologicznego przeczytać można historię zabłąkanego, osamotnionego i nieszczęśliwie zakochanego albatrosa, który w poszukiwaniu partnerki życiowej najpierw próbował zdobyć względy głuptaków na niemieckiej wyspie Helgoland, a gdy mu się to nie powiodło, zaczął naprzykrzać się duńskim łabędziom. Te jednak nie zważając na jego umizgi odrzuciły zuchwałego zalotnika. O ile głuptaki od biedy mogą trochę przypominać przedstawicieli jego gatunku, o tyle albatros dla przepięknych łabędzi na zawsze pozostanie tylko brzydkim kaczątkiem.

albatros og knopsvaner

Ørnens Dag – Dzień Orła

Każdego roku pod koniec lutego Duńskie Towarzystwo Ornitologiczne (DOF) zaprasza na Dzień Orła. W tym roku przypada on na 26 lutego. W różnych miejscach Danii można spróbować szczęścia, by zobaczyć orły i posłuchać o tych wspaniałych ptakach od miłośników ptaków. Szanse są tym większe, że populacja duńskich ptaków drapieżnych odradza się i liczy dziś ponad 80 par lęgowych. Zwłaszcza bieliki mają się coraz lepiej. Te majestatyczne ptaki są największymi lęgowymi ptakami drapieżnymi w Danii. Rozpiętość ich skrzydeł dochodzi do 250 cm. Samce ważą od 3 do 5,5 kg, samice 4-7 kg. O bielikach warto przeczytać w Magazynie Przyrodniczym „Salamandra” w artykule: „Morski orzeł” na nieocenionym blogu: plamkamazurka.

Jak rozpoznać bielika?

Ornitolodzy śmieją się, że jeśli masz wątpliwości czy widzisz bielika, wtedy na pewno to nie jest bielik. Bielika nie można pomylić z innym drapieżnikiem ze względu na jego rozmiar. Aby zobaczyć bielika najlepiej jest wybrać się w okolice miejsca lęgowego tuż przed rozpoczęciem sezonu lęgowego, czyli właśnie teraz. Szansa ujrzenia bielika wzrasta zimą, kiedy wiele bielików odwiedza Danię. Można zobaczyć je żerujące na plażach w poszukiwaniu martwych fok i innej padliny. W styczniu tego roku naliczono ponad 400 bielików w całym kraju. Jeśli jednak komuś nie dopisze szczęście, może w sezonie lęgowym oglądać parę bielików na żywo w gnieździe w ØrneTV na stronie Duńskiego Towarzystwa Ornitologicznego.


Ørnens Dag 26. februar 2017

O dokarmianiu ptaków, szczurów i innych bezpańskich zwierząt

Duńczycy lubią pomagać. Chętnie angażują się we wszelkiego rodzaju akcje typu: Nakarm głodujące dzieci w Afryce. Nieobojętny jest im także los innych istot w potrzebie, dlatego zimą chętnie dokarmiają ptaki. O tym jak dokarmiać ptaki pisałam już wcześniej. Okazuje się, że dokarmianie ptaków wcale nie jest takie proste, jakby się to mogło wydawać. Na przykład na naszym osiedlu można dokarmiać ptaki tylko i wyłącznie, jeśli karmnik zawieszony jest na żelaznej rurce, czy też innym metalowym słupku, gładkim i śliskim, żeby nie mogły wspiąć się po nim szczury czy inne gryzonie i ogólnie wszelkiego rodzaju szkodniki skuszone darmową wyżerką. Swego czasu spółdzielnia mieszkaniowa przysłała pismo z dokładnymi wytycznymi, powołując się na przepisy rządowe dotyczące zwalczania szczurów i zapobiegania ich rozprzestrzenianiu się. Brzmiało to mniej więcej tak: „Przypominamy, że zgodnie z dyrektywą Ministerstwa Środowiska nr 664 z 16 grudnia 1982 roku zabrania się dokarmiania bezpańskich zwierząt.” (sic!) Jak widać zarząd spółdzielni mieszkaniowej nie popiera dokarmiania ptaków. Odnoszę zresztą wrażenie, że ptaki w ogóle nie cieszą się zbyt dużą popularnością wśród władz spółdzielni.

Jak można ograniczyć ryzyko zwabiania gryzoni, nie rezygnując z przyjemności dokarmiania ptaków? Najlepiej dobrać pokarm tak, żeby wybredni stołówkowicze zjadali wszystko co do ziarenka, nie rozsypując niczego na ziemię podczas przebierania w poszukiwaniu co smaczniejszych kąsków. Najlepszy jest łuskany słonecznik, ale można też dodać inne smakołyki w zależności od indywidualnych gustów. Oprócz łuskanego słonecznika mieszanka może składać się z łuskanych orzeszków ziemnych, ziaren owsa, kukurydzy lub rodzynek. Najważniejsze, żeby nie było łupinek. Taka karma „No Mess” zapobiega marnotrawstwu, nie przyciąga nieproszonych gości i pozwala cieszyć się widokiem wdzięcznych ptaków, jak chociażby takiego zawadiackiego rudzika.

Rudzik

Nie chcę do Afryki czyli o bocianach w Danii

Latem nie chcę do Afryki. Latem ciągnie mnie do Polski. Tęsknię za krystalicznie czystymi jeziorami i widokiem bocianów. Naszych poczciwych polskich bocianów, swojskich boćków, Wojtków kochanych. Zobaczyć je w gniazdach i na sejmikach. Kiedyś na widok wielu wspólnie biesiadujących bocianów z zachwytu wyrwał mi się okrzyk: „O! Bociany!” Na co mała dziewczynka znajdująca się tuż obok odparła: „No to co? Co się dziwisz? Bocianów nie widziałaś?” Szczęściara! Widuje bociany każdego lata. Nie jak duńskie dzieci. W Danii są zaledwie dwie pary bocianów.

Wielki sukces lęgowy Emila i Idy

Emil i Ida to bociany reintrodukowane i stacjonarne, czyli takie które w 2003 roku zostały sprowadzone do Danii i nie odlatują na zimę do Afryki. Mieszkają na Zelandii w Gunsølille. W tym roku dochowały się aż czwórki potomstwa: trzy dziewczynki i jednego chłopaka. To wielki sukces! Wszystkie bocianiątka zostały już zaobrączkowane i zapewne odlecą do ciepłych krajów, gdy przyjdzie na nie czas.

Sensacje z bocianiego gniazda Tommy’ego i Anniki

Druga para to Tommy i Annika. (Duńskie bociany noszą imiona bohaterów książek Astrid Lindgren.) Gniazdują na południu Jutlandii w Smedager i można je oglądać na żywo na stronie: http://www.tvsyd.dk/natur.  Wszyscy miłośnicy bocianów co roku śledzą ich losy z zapartym tchem. W zeszłym roku działy się rzeczy mrożące krew w żyłach. Tommy wyrzucił z gniazda jedno ze swoich dzieci, a drugiego słabeusza zjadł. Takie zachowanie jest zupełnie naturalne i służy zwiększeniu szansy na przeżycie pozostałych piskląt, gdy ilość pokarmu jest niewystarczająca dla odchowania całego lęgu. Wszystkie te makabryczne sceny oczywiście zarejestrowały kamery. Tego roku ornitolodzy liczyli na czwórkę potomstwa. Niestety jeden z wyklutych młodych okazał sie za słaby. Z dużym opóźnieniem wykluł się ostatni maluszek, więc w gnieździe są teraz trzy młode. Wszyscy trzymają za nie kciuki, zwłaszcza za spóźnionego oseska. Szanse na przeżycie ma niewielkie, ponieważ sucha i intensywnie uprawiana okolica nie obfituje w bocianie jadło i chociaż bociany są systematycznie dokarmiane, nie mają optymalnych warunków lęgowych. Dobrze czują się na otwartych łąkach, zwłaszcza na podmokłych lub okresowo zalewanych terenach trawiastych. Takich warunków brakuje w Danii. Mokradła osuszono i zabrakło dogodnych miejsc żerowania.

Bociani uchodźcy i emigranci

W połowie XIX wieku w Danii populacja bocianów wynosiła 10 tysięcy par lęgowych, ale na skutek osuszania terenów podmokłych liczba bocianów zaczęła spadać w zatrważającym tempie. Na początku XX wieku wynosiła 4 tysiące, a w roku 2000 nie było już ani jednej pary lęgowej. Towarzystwo ochrony i reintrodukcji bociana białego storkene.dk podejmuje próby przywrócenia tych  wspaniałych ptaków, które były niegdyś tak liczne, że uchodziły za symbol Danii.

Przygód kilka wróbla Ćwirka odc 23 Nie chce do Afryki

Masakra na Mandø czyli o regulacji liczebności populacji bernikli białolicej

Duńska wyspa Mandø od lat była oazą ptaków wędrownych i corocznie składających tu lęgi ptaków wodnych. Była. Dziś w sezonie lęgowym myśliwi odstrzeliwują bernikle białolice, zakłócając spokój innym ptakom, takim jak rycykom, objętych ścisłą ochroną gatunkową. Ornitolodzy biją na alarm: Odstrzał bernikli w żadnym wypadku nie powinien mieć miejsca w sezonie lęgowym, a już na pewno nie powinno dochodzić do takich karalnych incydentów na terenach chronionych i uznanych za obszar dziedzictwa światowego Natura 2000.

Mandø jest miejscem wyjątkowym. Ze względu na położenie jest idealnym miejscem lęgowym dla wielu rzadkich zagrożonych wyginięciem gatunków ptaków lęgowych. Można spotkać tu oprócz rycyków także liczne ostrygojady, szablodzioby, błotniaki stawowe, krwawodzioby, czajki oraz wiele ptaków wędrownych na przykład: biegusy, szlamniki, kuliki wielkie. Raj dla ptaków wodnych i zainteresowanych nimi osób. Dojazd do wyspy możliwy jest tylko podczas odpływu, więc aby się tam dostać, należy wcześniej sprawdzić stan wody. Zdarzały się już przypadki, kiedy turystów odciętych przez morze musieli ratować miejscowi traktorzyści.

Bernikla białolica to gatunek dużego tundrowego ptaka wodnego z rodziny kaczkowatych. W Europie jest stosunkowo nowym i szybko powiększającym liczebność gatunkiem lęgowym. W Danii pierwszą parę lęgową odnotowano w 1992 roku. Obecnie stan populacji szacuje się na około 4 tysiące par. Bernikla żywi się trawami i zbożami. Szkody jakie wyrządza w duńskich uprawach są tak znaczne, że w grudniu 2015 roku ówczesna minister środowiska przedłużyła okres tak zwanej regulacji liczebności populacji. Kontrowersyjna decyzja uszczęśliwiła rolników i myśliwych, ale wzbudziła ostry sprzeciw ornitologów ze względu na inne zagrożone ptaki. Tym bardziej, że myśliwi łamią prawo i przekraczają dozwolone limity. Wykroczenia zostały zgłoszone na policję i postawiono zarzuty nielegalnego odstrzału ptaków trzem pierwszym osobom. Ma to na celu ochronę ptaków i ukrócenie niekontrolowanych i bezkarnych przypadków polowania.


Bramgås besøger Danmark i titusindvis

Video
Facebook