Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

praca

Ty to masz szczęście

Ty to masz szczęście. Twój kraj szczęśliwy, piękny prawdziwy. Ludzie uczynni, w sercach niewinni, twój kraj szczęśliwy…”  – śpiewał Janusz Radek.
O jakim to on kraju śpiewał?
Było ciemno, więc nie wiem co widziałem i pamiętam też niewiele…
… tak, to mogła być Dania. Kraj szczęśliwy. Ludzie szczęśliwi.
Właściwie Duńczycy są szczęśliwi bez względu na to co się dzieje.

Praca

Gdy przeciętny Duńczyk znajdzie „wymarzoną pracę” (drømme job) – nawiasem mówiąc to bardzo popularny zwrot w Danii (drømme job)- a więc gdy znajdzie swoją wymarzoną pracę, zmieni swoją wymarzoną pracę na jeszcze bardziej wymarzoną, jest szczęśliwy.  To zrozumiałe.
Powie o tym swojej rodzinie, znajomym.
Oni odpowiedzą: „Świetnie. Brawo. Gratulacje.”

Co się stanie, gdy przeciętny Duńczyk straci swoją wymarzoną pracę. Wtedy też jest szczęśliwy.
Powie o tym swojej rodzinie, znajomym.
Oni odpowiedzą: „Dobrze, odpoczniesz sobie trochę, pobędziesz trochę w domu.”
To prawda, należy mu się odpoczynek, pobędzie trochę z rodziną, obiad ugotuje, płot naprawi.

Nie ma znaczenie czy znalazł pracę, czy stracił pracę – jest szczęśliwy. Dlaczego?
Wyobraźcie sobie Polaka, który stracił pracę i jest z tego powodu szczęśliwy. Wyobraźcie sobie Polaka, który ma pracę i jest szczęśliwy.

Podatki

Gdy przeciętny Duńczyk dostanie zwrot podatku, jest szczęśliwy. Urząd podatkowy obliczył, że za dużo zapłacił podatku w zeszłym roku i należy mu się zwrot nadpłaconej kwoty. Każdy byłby szczęśliwy. To zrozumiałe.
Powie o tym swojej rodzinie, znajomym.
Oni odpowiedzą: „Świetnie, dodatkowe pieniądze zawsze się przydadzą.”

Co się stanie, gdy przeciętny Duńczyk ma niedopłatę podatku. Urząd podatkowy obliczył, że zapłacił za mało podatku w zeszłym roku i musi dopłacić. Wtedy też jest szczęśliwy.
Powie o tym swojej rodzinie, znajomym.
Oni odpowiedzą: „Dobrze, to znaczy, że sporo zarobiłeś w zeszłym roku. Brawo!”

Wyobraźcie sobie Polaka, który ma zaległy podatek do zapłacenia i jest z tego powodu szczęśliwy.

Szczęście

Szczęście jest kwestią wyboru. To ty wybierasz czy jesteś szczęśliwy. To ty wybierasz, czy chcesz być szczęśliwy. Czy można znaleźć coś dobrego w tym, że się straciło pracę lub w tym, że ma się dodatkowy podatek do zapłacenia?
Szukaj szczęścia wszędzie, nawet tam, gdzie na pierwszy rzut oka go nie ma. Szczęście to kwestia wyboru. Pamiętaj o tym. Ty wybierasz!

Istnieją sytuacje, okoliczności, które sprawiają, że szczęście łatwiej można odnaleźć.
Dania, państwo duńskie, stwarza takie okoliczności. Tak naprawdę przeciętny Duńczyk nie ma czym się martwić. Płaci podatki i wierzy, że płacenie podatków ma sens, że właśnie dzięki podatkom jego kraj jest szczęśliwy i on sam jest szczęśliwy. Jeśli straci pracę, to nic złego się nie stanie. Wyląduje na chwilę na zasiłku i właściwie nawet nie odczuje tego w swoich finansach. Jeśli obojętnie od sytuacji, ma gdzie mieszkać, starcza mu na jedzenie, na opłaty, znajduje czas, żeby robić to co lubi, na swoje hobby – dlaczego ma nie być szczęśliwy. Przecież praca, podatki nie mają znaczenia. One nie mogą sprawić, że jesteś lub nie jesteś szczęśliwy. Szczęście to nie jest coś, co może dać ci ktoś albo coś. Szczęście to coś co się wybrało. Szczęście to coś co się ma.

Polakowi jest trudniej „wybrać” szczęście. Okoliczności nie pomagają w wyborze.
Jeśli jednak już wybierzesz, że tak, że teraz już będziesz szczęśliwy. Trzymaj się tego i nie puszczaj! Nawet jeśli jest ciężko, nawet jeśli idziesz pod wiatr. Wytrwaj! Pamiętaj szczęście to kwestia wyboru! Okoliczności nie mają znaczenia. Okoliczności się zmienią. Szczęście zostanie.

szczescie dania blog

 .

Klient nasz Pan

Z mojego zestawienia banków wyszło, że najbardziej korzystnym bankiem, pod względem wysokości opłat jest Nykredit. Jakiś czas temu Nykredit prowadził bardzo aktywną kampanie w duńskich mediach. Reklamowali się jako bank przyjazny, jako bank bez opłat, jako bank dla każdego. Kampania nazywała się Blå fordele (niebieskie zalety).
Danske bank w tym mniej więcej czasie uszczęśliwiał swoich klientów wprowadzeniem opłat.  Nagle za samo posiadanie konta i karty płatniczej trzeba było wydać ponad 600 koron rocznie. Postanowiłem zmienić bank. Na początek założyć drugie konto w innym banku, przetestować je przez kilka miesięcy i potem jeśli się sprawdzi to zrezygnować z tego pierwszego konta. Nykredit zapraszał w reklamach: „Zadzwoń do nas. Mamy konto odpowiednie dla Ciebie”. Zadzwoniłem.

Doradca bankowy

Odebrał miły człowiek z biura obsługi – doradca bankowy. Przedstawił się i zapytał w czym może pomóc. Ja też się przedstawiłem, zapytałem czy możemy rozmawiać po angielsku.
Yes, of course, no problem”- odpowiedział.
No to ja szczęśliwy, że nie muszę łamać sobie języka po duńsku, wyjaśniłem sprawę po angielsku. Nakreśliłem jakie chcę konto, do jakich celów, dostęp do banku przez internet, wszystko co konto bankowe mieć powinno, to właśnie ja chciałem. Nic wielkiego w sumie, bo co można przecież wymyślić?
Doradca bankowy odpowiedział mi konkretnie: „Nie mamy takiego konta” .
„Jak to nie macie?” – 
odparłem zdziwiony.
„Nie mamy, może inne banki mają.” – obstawał przy swoim doradca bankowy.
Może mi zaproponujesz inne, podobne konto?” – jeszcze tliła się we mnie iskierka nadziei.
„Nie, nie mamy takich kont, musisz spróbować w innym bankach”.
To w zasadzie był koniec mojej współpracy z bankiem Nykredit. W swojej naiwności sądziłem, że nie tylko otrzymam informacje o koncie, ale też, że założę konto przez telefon.
Czy to jedyna sytuacja, gdy zostałem odprawiony z kwitkiem? Ależ skąd! Takie zachowanie to norma w Danii.

Pracownik sklepu

Kiedyś wybrałem się do sklepu – wszystko dla domu i ogrodu,  bodajże to był Bauhaus, po pewną konkretną rzecz wiedząc, że właśnie w tego typu sklepie mam jej szukać. Nie chciałem chodzić między półkami i tracić czas na poszukiwania, więc poszedłem prosto do pracownika sklepu z pytaniem, gdzie znajdę tą rzecz. Pracownik sklepu odpowiedział mi równie konkretnie jak doradca bankowy:
„Nie mamy.”
„Nie macie?” – znowu byłem zdziwiony.
„Nie mamy.” – konsekwentnie odpowiadał pracownik sklepu.
„W jakim sklepie mogę tego szukać?”  – zapytałem.
„Nie wiem.” – odpowiedział pracownik sklepu.

Doradca bankowy – okazując dużo dobrej woli – odesłał mnie do konkurencji, tutaj pracownik sklepu nie widział potrzeby, aby wykazywać się aż taką inicjatywą.

Pracownik recepcji

Nic nie przebije jednak pracownika recepcji w urzędzie. Kiedyś dostałem list, że mam spotkanie z konsultantem. Na liście napisane gdzie spotkanie, jakiego dnia, o której godzinie, no i oczywiście imię i nazwisko pracownika, z którym mam się spotkać. Poszedłem do urzędu. Wygląda to tak, że najpierw należy zameldować w recepcji w jakiej sprawie się przyszło. Następnie pracownik recepcji kieruję cię dalej.
Po krótkim czekaniu, nadeszła moja kolej. Podszedłem do recepcji i powiedziałem zgodnie z tym co było w liście, że mam spotkanie z takim to a takim.
Odpowiedź pracownika recepcji była następująca: „Taki tu nie pracuje. Następny proszę.”
Jedno trzeba im przyznać, sprawy pilne załatwiają od ręki.

Pracownicy call center

Jeśli mieszkasz w Danii dobrą radę Ci dam. Nigdy, ale to nigdy nie dzwoń do telefonicznego biura obsługi klienta, podczas mistrzostw w piłce ręcznej. Pracownicy call center mają ważniejsze rzeczy do robienia niż odpowiadanie na Twoje pytania. Jeśli zbliża się pora meczu, albo co gorsza mecz już trwa – nie ma szans, żeby ktoś odebrał telefon. Nie ma sensu czekać z słuchawką przy uchu. Jeśli zbliża się mecz, usiądź przed telewizorem, otwórz piwo i oglądaj… razem z pracownikami call center.

 

klient nasz Pan e-migranci.net

.

To co określa człowieka

Miasteczko było całe rozkopane, wszędzie roboty drogowe. Znaki informujące o objazdach prowadziły do jednego punku, do ulicy którą przyjechałem do miasteczka. Zapytałem miejscowego jak można dostać się na drugą stronę.
Nie można” – odpowiedział – „Wszystko zablokowane, jest tylko jedna droga.”
To znaczyło, że będę musiał nadrobić prawie 70 km. Jak do tej pory GPS prowadził mnie bardzo dobrze. Wybrałem „najszybszą trasą” i faktycznie do tej pory zaoszczędziłem jakieś pół godziny. Co z tego, jak teraz kręciłem się po tych objazdach już 20 minut i stracę przynajmniej godzinę wracając tą samą drogą. Dlaczego nie było znaków, które by ostrzegały, że droga zamknięta, że trasa nieprzejezdna? Musiałem wybrać drogę, którą tu przyjechałem. GPS teraz mi nie pomoże. Nie było sensu dłużej się zastanawiać. Wracałem. Jedyna droga. Naokoło lasy, za godzinę zacznie się ściemniać.

W oddali widziałem migające światła. To był wóz strażacki, stojący w poprzek drogi. Gdy dojechałem zatrzymał mnie jeden ze strażaków i oznajmił, że wywróciła się ciężarówka i muszę zawrócić.
Ale to jedyna droga” – powiedziałem.
Nic na to nie poradzę” – odparł – „ciężarówka zatarasowała drogę, potrzebny będzie dźwig żeby ją podnieść. Już wezwaliśmy. Za kilka godzin trasa będzie przejezdna.”
Byłem uwięziony. Chciałem zaoszczędzić trochę czasu, a przyjdzie mi spędzić noc w tym miasteczku. Przyjechał kolejny samochód. Kierowca wysiadł, podszedł do strażaków. Chwilę z nimi rozmawiał. Potem podszedł do mnie.
Dokąd jedziesz?” – zapytał.
Chcę się dostać na drugą stronę miasteczka” – odpowiedziałem zrezygnowany.
„Znam te lasy. Pracowałem tu kiedyś na zrębie. Jedź za mną. Poprowadzę cię.” I odszedł do samochodu. Co miałem robić? Czekać tutaj kilka godzin? Wrócić do miasteczka i poszukać noclegu, czy zaufać nieznajomemu i jechać za nim przez lasy? Nie mogłem się długo zastanawiać, jego samochód już zawracał. Pojechałem za nim. Wjechaliśmy w las. Wpatrywałem się w tylne światła jego samochodu. Starałem się trzymać blisko. To nie było trudne. Jechał bardzo wolno. Starannie omijał wystające korzenie. Chociaż już było ciemno pewnie skręcał w kolejne, coraz to węższe leśne dróżki. Naprawdę znał te lasy. Po pewnym czasie poprzez drzewa zaczęły prześwitywać światła, to chyba to nieszczęsne miasteczko. Zatrzymał się gdy dojechaliśmy do rozdroża. Wysiadł z auta i podszedł do mojego.
„Tutaj nasze drogi się rozchodzą” – powiedział.
Wysiadłem żeby mu podziękować.
Wtedy mnie zapytał: „Co robisz w życiu?”
Powiedziałem czym się zajmuję, gdzie pracuję.
Źle mnie zrozumiałeś” – odparł – „Co naprawdę robisz w życiu? Co lubisz robić? Jakie jest Twoje hobby?”
Uśmiechnąłem się. To dziwne. Nigdy wcześniej nie zadano mi tego pytania. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, potem się rozstaliśmy. Pojechałem dalej drogą, którą mi wskazał. Wyjechałem po drugiej stronie miasteczka.

Kim był ten człowiek? Nie wiem. Wiem, że mnie zmienił. Zmienił mój sposób widzenia, patrzenia na ludzi.
To nie praca jaką wykonujemy nas określa. Określa nas to co robimy po pracy. Czym się zajmujemy w czasie wolnym. Co lubimy robić. Nasza pasja. Czasem mamy szczęście i nasza pasja staje się naszą pracą. Ale to już zupełnie inna historia.

emigranci blog

.

Zasiłek w państwie opiekuńczym

Jeżeli jesteś już dłuższy czas w Danii, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że trafisz na zasiłek. To może być zasiłek dla bezrobotnych, zasiłek socjalny, ale także zasiłek chorobowy czy rehabilitacyjny.
To nic złego być na zasiłku. Jak się dobrze przyjrzeć to ponad połowa Duńczyków jest na utrzymaniu państwa: urlopy macierzyńskie, emerytury, finansowe wsparcie dla studentów. Możemy doliczyć do tego cały sektor publiczny, rolników żyjących głównie z dotacji publicznych i pracowników organizacji pozarządowych. Jak wszystko podliczymy, okaże się, że sektor prywatny, który utrzymuje duńską gospodarkę to niewiele ponad 30% rynku. To by z kolei wyjaśniało wysokość cen duńskich produktów i usług.

Bezrobocie

Przytrafiło ci się bezrobocie. Idziesz na zasiłek. W tym momencie wkracza do akcji „państwo opiekuńcze”. Od tej pory państwo będzie wiedziało lepiej co jest dla Ciebie dobre i państwo będzie chciało decydować o Twojej przyszłości. Państwo będzie zwracało się do Ciebie ustami specjalnie przydzielonego urzędnika. Właściwie to urzędników, bo będzie ich więcej. Będą przysyłali do Ciebie listy (od 1 listopada 2014 już tylko w wersji elektronicznej), wzywali Cię na spotkania, doradzali Ci co zrobić ze swoim życiem. Zaproponują Ci obowiązkowy udział w różnego rodzaju kursach. Dowiesz się na nich wielu przydatnych rzeczy. Całymi tygodniami będziesz uczył się jak napisać CV, gdzie szukać pracy, czy w końcu jak ubrać się na rozmowę kwalifikacyjną. Gdy ukończysz kolejne kursy zostaniesz wysłany na praktyki lub objęty programem aktywizacyjnym. Bezsensowność tych wszystkich zajęć jest tym większa im dłużej jesteś na zasiłku i im mniejsza jest miejscowość, w której mieszkasz.
Czy urzędnik myśli, że programy, które Ci przydziela mają jakikolwiek sens? Zadaniem urzędnika nie jest myśleć, zadaniem urzędnika jest wykonywać swoją pracę i to najlepiej jak potrafi. A nie jest to praca łatwa.

Praca urzędnika

Praca urzędnika spotykającego się twarzą w twarz z osobą będąca na zasiłku może być bardzo stresująca. Pamiętajmy o tym, że bezrobotny, który właśnie stracił pracę lub co gorsza pozostaje bez pracy przez dłuższy czas, ma prawo do frustracji. Więcej nawet, ma prawo do okazania tej frustracji w formie apatii, bądź też – co jest bardziej niebezpieczne dla urzędnika – w formie agresji. Dlatego też w urzędach, tych z „pierwszej linii frontu” zatrudniani są ochroniarze, a sami urzędnicy co rusz to przenoszą się do innego pokoju, by w przypadku niekontrolowanej wizyty, będącego na skraju wybuchu bezrobotnego, trudniej było ich odnaleźć. W obliczu takich zagrożeń głównym celem Twojego urzędnika jest w miarę bezproblemowe zakończenie dnia pracy o godzinie 16 i odebranie wypłaty na koniec miesiąca.

Jakie jest Twoje zadanie?

Zasiłek w państwie opiekuńczym to praca na pełen etat. I tak właśnie musisz do tego podchodzić. To jest Twoja praca. Otrzymujesz dochód i w zamian za ten dochód jesteś zobligowany do wykonywania pewnych czynności, jak uczestniczenie w kursach, przychodzenie na spotkania itd. Jednak Twoim celem nie jest wykonywanie tych czynności. Twoim celem jest uzyskanie dochodu oraz wykorzystanie czasu, gdy jesteś na zasiłku dla siebie. To czas żeby się zastanowić co tak naprawdę chcesz robić, czym się zajmować. Może chcesz podwyższyć kwalifikacje, zmienić zawód albo rozpocząć własną działalność. Wykorzystaj dany ci czas, żeby odnaleźć w sobie, to co chcesz robić. Spróbuj też wykorzystać urzędników, żeby się dowiedzieć jak możesz to zrobić. Mała szansa, że Ci pomogą, ale kto wie, może i do Ciebie uśmiechnie się szczęście.

Państwo opiekuńcze

Państwo opiekuńcze w wersji duńskiej opiera się głównie na wykonywaniu działań pozorowanych. Urzędnicy i pobierający zasiłek są od siebie zależni. Nie mogą istnieć bez siebie. Żyją w symbiozie. Obie strony wykonują lub pozorują wykonywanie działań dzięki którym mają dochód. Tak naprawdę niewiele się od siebie różnią. Jedni i drudzy są „na garnuszku państwa.”

jobcenter.

Więcej wiary!

Mieszkam w Danii już dosyć długo. Jednak nie mogę powiedzieć, że jestem częścią tego społeczeństwa. Jest ono hermetyczne, zamknięte, nie dopuszcza do siebie nikogo z zewnątrz. Można próbować dostać się do tego społeczeństwa, ale moim zdaniem to trud daremny.  Jestem raczej obserwatorem. Obserwuję ludzi, ich zachowania, środowisko, system.

Duńczycy

Patrzę na Duńczyków, na ich zachowania, na ich brak horyzontów, wyobraźni. Brakuje im wykształcenia, umiejętności, kompetencji, ale mają wiarę w siebie. Oni mogą zrobić wszystko, bo wierzą w siebie. Każdy z nich myśli, że jest najlepszy, jest dumny z siebie i ze swojego kraju.

Arabowie

Patrzę też na obcokrajowców w Danii. Tacy na przykład Arabowie. Oni zrozumieli już o co chodzi w Danii. Oni wiedzą, że coś takiego jak dobrze płatna praca dla emigranta tutaj nie istnieje. Jeśli chcesz zacząć dobrze zarabiać, przestań szukać pracy – zacznij tworzyć pracę. Arabowie prowadzą kioski, sklepiki, pizzerie, warsztaty lakiernicze, samochodowe. Przestali pracować za najniższą pensję, pozakładali własne firmy i pracują dla siebie. Więcej nawet, w wielu przypadkach zatrudniają Duńczyków. To oni dla nich pracują za najniższą, nie odwrotnie.

Polacy

Patrzę też na Polaków. Na to jakie prace wykonują, na to jak brakuje im wiary. Jak mało dumni są z tego kim są. Minęła właśnie kolejna rocznica odsieczy wiedeńskiej. Armie pod dowództwem króla Polski Jana III Sobieskiego uratowały Europę przed zalewem islamu z Tureckiego Imperium Osmańskiego. Polska husaria siała postrach i przerażenie, była niepokonana. 100 lat później Europa odwdzięczyła się Polsce rozbiorami. Tylko Turcja, jako jedyny naród nie uznała rozbiorów Polski okazując tym samym szacunek dla narodu, który ich pokonał.

 

Więcej wiary!

Sama Dania też wiele zawdzięcza Polakom. Potop szwedzki XVII wieku objął również Królestwo Duńskie. To Stefan Czarniecki na czele wojsk Rzeczypospolitej wyswobodził Danię. To dzięki nam Duńczycy mają własny kraj.
Nie ma bardziej zasłużonego dla Europy narodu niż naród Polski. To właśnie my mamy wiele podstaw do tego, żeby być dumnymi, żeby mieć wiarę w siebie. Mamy umiejętności, mamy wykształcenie, jesteśmy pracowici, brakuje nam tylko wiary. Więcej wiary!  Jeśli nie będzie w nas wiary nic się nie zmieni. Będziemy tak silni jak silna będzie nasza wiara.

bitwa-pod-wiedniem

.

Video
Facebook