Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

literatura

Mitologia Nordycka

Zastanawiacie się czasem, skąd bierze się poezja? Skąd bierzemy pieśni, które śpiewamy, opowiadane historie? Czy zadajecie sobie pytanie, jak to jest, że niektórzy potrafią snuć piękne, wspaniałe, wielkie sny i przekazywać je dalej światu w postaci poezji, by były śpiewane i powtarzane tak długo, póki słońce wschodzi i zachodzi, póki księżyc rośnie i maleje? Zastanawialiście się, dlaczego niektórzy tworzą piękne wiersze, pieśni i opowieści, a inni z nas nie? To długa historia i nikomu nie przysparza chwały: są w niej morderstwo i oszustwo, są kłamstwa i głupota, uwiedzenie i pościg.

Tak się zaczyna jeden z rozdziałów „Mitologii Nordyckiej” Neila Gaimana. Książka warta polecenia zwłaszcza osobom niewtajemniczonym w tematy mitologii nordyckiej. Mity podane są w sposób przystępny, napisane językiem współczesnym, krótko, prosto i bez żadnych stylizacji. Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś o Tyrze, Odynie, Thorze, Frei no i oczywiście światoburczym Lokim lub usystematyzować wiedzę zdobytą z kultury masowej, powinien sięgnąć właśnie po Mitologię Gaimana. Zaprawiona jest szczyptą humoru, dzięki czemu można na bogów spojrzeć z przymrużeniem oka. Są to bowiem istoty obdarzone nie tylko przymiotami, ale też przepełnione ziemskimi przywarami takimi jak pycha, gniew, okrucieństwo. Namiętności wpędzają ich w nie lada tarapaty i przyczyniają się do różnego rodzaju zawirowań, tłumaczących skąd bierze się poezja, odpływy i przypływy morza oraz dlaczego ziemia się trzęsie…

The punishment of Loki

Sort land – społeczeństwo równoległe

Wasze dzieci nie są waszym potomstwem.
Zrodziła je tęsknota życia za życiem.
Przychodzą przez was, ale nie od was pochodzą.
Przebywają z wami, lecz nie do was należą.

Możecie dać im swą miłość, ale nie myśli;
Gdyż własne myśli mają.
Możecie dać dom ich ciałom, ale nie duszy;
Bo ich dusza zamieszkuje dom jutra, dokąd wy nawet w snach pójść nie możecie.
Możecie próbowac być jak one, ale nie czyńcie ich podobnymi sobie;
Bo życie się nie cofa i nie wikła we wczoraj.
Jesteście niczym łuk, co wysyła w przyszłość strzały życia.
Łucznik wybiera cel na tarczy wieczności i napina was z całą mocą,
by strzały mknęły gładko i daleko.
Poddawajcie się dłoni łucznika z radością;
Bo jak wielce miłuje mknącą strzałę, tak mocno ukochał łuk za jego stałość.

Kahlil Gibran: „Prorok” (O dzieciach)

Takie motto wybrał Ahmad Mahmoud do swojej książki: „Sort land – fortællinger fra ghettoen”. Opowiada swoją historię – dzieciństwa spędzonego w środowisku szczelnie zamkniętym, niczym więzienna cela, gdzie panuje surowe wychowanie naznaczone przemocą i skąd trudno jest wyrwać się na wolność, ponieważ rodzina i najbliższe środowisko sprawuje pełną kontrolę. Wszystko jest z góry ustalone i ma toczyć się niezmiennie utartym torem z pokolenia na pokolenie: wczesne, często aranżowane małżeństwo, gromadka dzieci, wartości wpajane od najmłodszych lat, nieufność i pogarda wobec innych środowisk oraz wszelka zależność psychiczna, fizyczna i materialna. Hermetyczność i kontrola ma na celu ochronę własnych wartości przed zgubnych wpływem zdegenerowanego społeczeństwa zachodniego, tu duńskiego, ale jednocześnie tłamsi, zabija indywidualizm, pozbawia poczucia wolności, wolności potrzebnej do rozwoju osobistego, możliwości dokonywania swoich własnych wyborów i ponoszenia konsekwencji własnego działania. Książka daje pogląd na życie w społeczeństwie równoległym. Jednocześnie autor chce uniknąć generalizowania. Porusza problem środowisk zamkniętych, nie konkretnych grup etnicznych czy religijnych. Nie po to by kogokolwiek potępiać, ale by pomóc osobom próbującym wydostać się na wolność.


Sort land – historien om en ghetto og et parallelsamfund

Czy warto wychować dziecko dwujęzyczne?

Ostatnio wpadła mi w ręce książka Barbary Zurer Pearson: „Jak wychować dziecko dwujęzyczne”. Książka zainteresuje na pewno wszystkich rodziców, którzy zastanawiają się czy warto wychowywać swoje dzieci na osoby dwujęzyczne i jak stworzyć dzieciom najlepsze warunki do takiego rozwoju. Autorka opisuje strategie dwujęzycznego wychowania i podaje przykłady ich zastosowania. Znaleźć tu można nie tylko szeroką wiedzę na temat rozwoju językowego dzieci (podaną w bardzo przystępny sposób), ale również praktyczne wskazówki jak na przykład:

  • Bądź konsekwentny.
  • Spraw, by używanie drugiego języka łączyło się z dodatkową nagrodą np. wycieczką, nową książką.
  • Korzystaj z różnych mediów, ale stawiaj na bezpośredni, osobisty kontakt.
  • Nie żartuj z dziecięcych pomyłek. Nie jest dobrym pomysłem „dobroduszne” śmianie się z „uroczych” pomyłek, jakie popełnia dziecko
  • Nie zmuszaj dziecka do występów przed innymi.
  • Nie poprawiaj wprost.
  • Nadaj językowi szerszy kontekst (przez podróże, kontakt z krewnymi np. dziadkami własnymi lub przybranymi).

Korzyści z dziecięcej dwujęzyczności

Dużo miejsca poświęcono tu także korzyściom płynącym z dwujęzycznego wychowania dzieci. Poza praktycznymi i emocjonalnymi (zwiększenie możliwości zawodowych, kontakt z dalszą rodziną, poznanie tradycji i kultury rodziców) istnieje też wiele innych zalet. Dzieci znające co najmniej dwa języki mają większe zdolności w zakresie komunikowania się, myślenia i poznawania. „Dwujęzyczność sprzyja przezwyciężaniu ograniczeń w postrzeganiu świata, jakie narzuca każdy język; osoby dwujęzyczne są bardziej elastyczne w myśleniu i lepiej sobie radzą w rozwiązywaniu problemów.”

Jestem sumą moich języków

Ostatni rozdział porusza zagadnienie dwujęzycznej tożsamości. Każdy język ma swoje własne kulturowe ramy. Ten sam problem widziany przez pryzmat jednego języka może jawić się nam zupełnie inaczej, gdy patrzy się przez pryzmat innego. Granice te można jednak przekraczać. Eva Hoffman – autorka książki: „Zagubione w przekładzie” tak mówi o swoich językach – polskim i angielskim: „jeden język zmienia drugi, użyźnia go, oba krzyżują się […] jeśli oba języki stają się nierozerwalną częścią twojej psychiki i świadomości, a może nawet zakorzeniają się jeszcze głębiej, wtedy mamy szansę stać się osobą językowo zintegrowaną. Dla mnie jednym z ważnych kamieni milowych w mojej dwujęzycznej podróży był moment, gdy zaczęłam śnić po angielsku. Pewnego razu miałam sen po angielsku, który wcześniej śnił mi się po polsku; to był ten moment, kiedy zdałam sobie sprawę, że stałam się wewnętrznie dwujęzyczna.” Znajomość dwóch języków, a co za tym idzie – dwóch kultur może zatem wzbogacać wewnętrznie i prowadzić do przekraczania granic tożsamości. 

jak-wychowac-dziecko-dwujezyczne

Lise Nørgaard – matka Matadora

Za każdym razem, gdy zabieram się za naukę duńskiego, pojawia się nazwisko Lise Nørgaard. Zaczęło się od jednego z najsłynniejszych duńskich seriali: „Matador”. Chyba każdy mieszkający w Danii przynajmniej o nim słyszał, jeśli nie oglądał. Jego pomysłodawczynią i współautorką scenariusza jest właśnie Lise Nørgaard. „Matador” to serial telewizyjny nakręcony w latach 1978 – 1982, emitowany w 24 odcinkach, którego akcja rozgrywa się w latach 1929 – 1947, czyli od Wielkiej Depresji po II wojnę światową w prowincjonalnym, fikcyjnym miasteczku Korsbæk. Opowiada historię dwóch rodzin pokazaną na tle szerokiego spektrum społeczeństwa, jego przemian oraz postaw wobec najtrudniejszych wyzwań. Serial w dużej mierze przyczynił się do budowy świadomości i poczucia tożsamości Duńczyków. Poważna tematyka okraszona jest charakterystycznym ciepłym, nieco absurdalnym humorem, który potrafi rozładować napięcie wynikające z powagi sytuacji. I to właśnie ten humor cechuje Lise Nørgaard.

„Volmer” był kolejną pozycją autorstwa Lise Nørgaard. Wpadł mi w ręce przypadkowo. Koleżanka z pracy przyniosła mi kilka swoich ulubionych książek, żebym przy okazji miłej lektury uczyła się duńskiego. Jedną z nich był właśnie „Volmer – portræt af en samfundssøtte”.
– „Volmera” przeczytaj koniecznie, powiedziała. – Zaśmiewałam się przy nim do łez.
Rzeczywiście, książka o niegrzecznym chłopcu w bardzo zabawny sposób obnaża śmiesznostki prowincjonalnej mentalności międzywojennej społeczności. Jest lekko napisana i zaprawiona dużą dozą ironii. Bardzo sympatyczna lektura.

W końcu postanowiłam dowiedzieć się więcej o Lise Nørgaard. Sięgnęłam po książkę – wywiad: „Fruen kommer i dag” z 2104 roku. Z 97 letnią wówczas Lise Nørgaard rozmawia Cecilie Frøkjær. Po lekturze stwierdzam, że osoby długowieczne zawdzięczają dobry stan zdrowia nie tylko genom, ale ponad wszystko poczuciu humoru i pozytywnemu podejściu do życia. Każdemu w życiu zdarza się popełnić jakieś głupstwa, ale sztuką jest nie rozpamiętywać ich, nie skupiać się na swoich nieszczęściach, nie rozwodzić się nad nimi i nie zatruwać nimi życia sobie i innym. Taka jest Lise Nørgaard.
Może taka już jej natura, a może nauczyła się żyć nie komplikując sobie życia zbędnymi troskami od psów? Psy towarzyszyły jej całe życie. W 1980 roku napisała nawet książkę o psiej tematyce: „En hund i huset”. Jest to książka o jej własnym psie – pudlu królewskim o imieniu Puk i o tym co się działo od momentu decyzji kupna psa, przez pierwszy szczenięcy okres i o tym co wiąże się z decyzją kupna psa: ile radości i kłopotów wnosi do życia pies, jak odpowiedzialna to decyzja, ale też ile daje w zamian bezwarunkowej miłości i szczęścia.
Może Lise Nørgaard cieszy się długim życiem, ponieważ zdrowo się odżywia i unika cukru? Opowiada zabawną anegdotkę o swoich wrażeniach po spróbowaniu po raz pierwszy w życiu coca coli. Było to w latach 30, kiedy cola dopiero co dotarła do Danii i po pierwszym łyku Lise Nørgaard stwierdziła, że nigdy w życiu nie piła nic tak paskudnego. Tak słodka była cola i tak wstrętna wydawała się osobie nieprzyzwyczajonej do cukru.
Uważa też, że najlepszym remedium na pozostanie młodym jest uśmiech, ruch i ciekawość świata. Sama do 60 roku życia uprawiała balet, do dziewięćdziesiątki jeździła na nartach. Do dziś pływa. Młodość nosi wewnątrz. To nie wygląd, ale zainteresowanie sztuką i światem, śledzenie co się dzieje wokół, czytanie dobrych książek, wyjście z przyjaciółmi do teatru lub na koncert. Wszystko to sprawia, że jest się młodym – młodym duchem, że chce się żyć. Trzeba mieć dystans do siebie i świata.
Jak to jest mieć 99 lat? Być mamą, babcią, prababcią. Być osobą znaną i lubianą, twórczynią „Matadora”?


Hyldest til Lise Nørgaard – 99 år!

O króliku, który chce zasnąć

Chodź opowiem ci bajeczkę

Pewnego razu był sobie króliczek, który był bardzo śpiący, ale nie mógł zasnąć. Króliczek miał na imię Kalle i miał tyle latek co ty: ani więcej, ani mniej. Dokładnie tyle samo. Tak jak ty, bardzo lubił się bawić i robić różne fajne rzeczy. Mógłby się bawić cały wieczór zamiast już sobie smacznie spać.

Ukołyszę do snu

Tak mniej więcej zaczyna się szwedzka bajka zasypianka o króliczku, który nie mógł zasnąć. Duński tytuł brzmi: „Kaninen der så gerne ville sove”, a oryginalny „Kaninen som så gärna ville somna. Autorem Książki jest Carl-Johan Forssén Ehrlin. W książeczce wykorzystał różne psychologiczne techniki relaksacyjne pozwalające dziecku odprężyć się i szybko zasnąć. We wstępie zamieścił wskazówki jak należy czytać tekst: zwroty zapisane pogrubioną czcionką akcentować, te kursywą wypowiadać sennie i powoli, od czasu do czasu ziewać. Książeczkę powinno się czytać bajkowym, spokojnym głosem, gdy dziecko już skończyło się bawić i nic go nie rozprasza, gdy gotowe jest do snu. Mogą ją czytać rodzice swoim dzieciom na dobranoc, albo nianie lub przedszkolanki przed drzemką w ciągu dnia. Książka ma za zadanie łatwo uśpić dzieci i sprawić, żeby za każdym następnym razem jeszcze szybciej zapadały w spokojny sen.

Fabuła

Sama historia jest prosta. Króliczek Kalle, który ma problemy z zaśnięciem, wyrusza ze swoją mamą do wujka po pomoc. Po drodze spotykają ślimaka i sowę i otrzymują od nich dobre rady. Ślimak proponuje zwolnić tempo i robić wszystko bardzo powoli, chodzić, mówić, nawet myśleć. Sowa natomiast radzi wyobrazić sobie, że całe ciało staje się ciężkie: łapki, główka, nawet powieki. Po długiej podróży Króliczek Kalle dociera do wujka. Wujek to czarodziej i posypuje Króliczka czarodziejskim usypiającym pyłem i wypowiada zaklęcie, które sprawia, że teraz Króliczek już na pewno zaśnie. Później jeszcze Króliczek Kalle z mamą wracają do domu, do łóżeczka, ale z reguły wszystkie dzieci już śpią i nie słyszą zakończenia. Autor jednak sugeruje czytanie książki do samego końca, mimo że dzieci już dawno śpią.

Hit książkowy

Książka cieszy się ogromną popularnością nie tylko na rynku skandynawskim. W Danii znika z półek księgarni jak świeże bułeczki zwłaszcza teraz w okresie przedświątecznym, gdy wszyscy kupują prezenty pod choinkę. Została też przetłumaczona na inne języki między innymi na język angielski: „The Rabbit Who Wants to Fall Asleep”. (Królik Kalle w wydaniu angielskim nazywa się Roger). Trafiła na listę bestsellerów i powinna już być dostępna także w języku polskim. Polskie wydanie jest tłumaczeniem z języka angielskiego. Wszyscy rodzice, którzy mają problemy z usypianiem swojej pociechy, mogą teraz spróbować „uśpić smyka z pomocą królika”*.

*Hasło Uśpij SMYKA z pomocą KRÓLIKA! zaczerpnięte ze strony wydawnictwa sonia draga


‚The Rabbit Who Wants to Fall Asleep’ by Carl-Johan Forssén Ehrlin

Video
Facebook