Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

inspiracja

C’est la vie

Żyć pełnią. Kochać ludzi, świat i życie. Być serdecznym i szczerym. Prawdziwym. Mieć otwarty umysł i serce. Takim pamiętają Andrzeja Zauchę, ci którzy go znali. Człowiek słońce – mówią o nim.
Piosenka „C’est la vie” jest wyznaniem, które mocno zapada w serce. Piosenka o marzeniach i złudzeniach. Prawdziwa i przejmująca aż do bólu. Piękna. Czytelna dla wszystkich: dla tych którzy wyjeżdżają, żyją w zawieszeniu pomiędzy dwoma światami, próbują ułożyć sobie życie na nowo jak i tych co zostają, tych którzy chcą być gdzie indziej, ale z różnych powodów nie mogą, uziemieni w jednym i tym samym miejscu, choć serce się wyrywa do metaforycznego Paryża. „Ile można tak żyć na palcach?” Piękny teledysk: miasteczko Myślenice, zima, zabłocony pks, podróż po dzieciństwie, wizyta u mamy, fryzjera, w szkole. „Ciebie obchodzi, przejmujesz się tym.” Pozostaje tylko zmierzyć się z życiem jak co dnia. „Zostaniesz tu”. To jest twój świat…


Andrzej Zaucha – C’est la vie

Nick Vujicic – Something more

„Jeśli nie jesteś dziś w miejscu, w którym chciałbyś się znajdować, lub nie osiągnąłeś wszystkiego, o czym marzysz, przyczyna najprawdopodobniej tkwi w Tobie, a nie w uwarunkowaniach zewnętrznych. Weź odpowiedzialność za swoje życie, a następnie podejmij konkretne działania. Jednak zanim to zrobisz, najpierw musisz uwierzyć w siebie i w swoją wartość. Nie czekaj, aż inni dostrzegą Cię w Twojej kryjówce. Nie czekaj na cud lub „właściwą okazję”. Wyobraź sobie, że jesteś łyżką, a świat jest garnkiem, w którym przyrządzasz apetyczną potrawę – zamieszaj w nim!”*

Never give up!

Nick Vujicic ma 32 lata i urodził się bez rąk i nóg. Wdzięczny jest za swoją lewą stopą, którą między innymi obsługuje wózek inwalidzki, komputer i telefon. Taki się urodził. Urodził się w Australii, choć jego rodzice mają serbskie pochodzenie – stąd nazwisko: Vujicic. Mama była pielęgniarką, więc będąc z nim w ciąży wiedziała jak dbać o siebie i robiła wszystkie badania. Lekarze twierdzili, że ciąża przebiega prawidłowo, więc po urodzeniu dziecka była w szoku. Nie była przygotowana na chorobę syna. Nikt nie potrafił jej wytłumaczyć jak to się stało i dlaczego. Po otrząśnięciu się z pierwszego szoku rodzice otoczyli syna wielką miłością i wsparciem. Nie dawali mu taryfy ulgowej. Wywalczyli przyjęcie do normalnej szkoły i powtarzali, że jest normalny, tylko po prostu nie ma rąk i nóg. Nick w szkole nie miał lekko. Był jedynym niepełnosprawnym uczniem i wzbudzał sensację wśród rówieśników. Nie miał łatwego dzieciństwa. Dopadały go nawet myśli samobójcze, ale nie poddał się. Na szczęście obdarzony wielkim poczuciem humoru i dystansem do siebie nauczył się wychodzić do ludzi i zjednywać ich do siebie. Zaczął przemawiać i opowiadać o sobie; początkowo w małych grupach rówieśników, a potem w coraz większym gronie. Z czasem coraz więcej osób chciało posłuchać jego historii.

Spreading faith, hope and love worldwide

Dziś przemawia do ludzi na całym świecie – odwiedził już ponad 50 krajów. W tym roku wystąpił w Polsce w Poznaniu. Nick Vujicic dodaje otuchy nie tylko osobom niepełnosprawnym. Inspiruje do koncentrowania się na możliwościach zamiast na ograniczeniach. Pokazuje, że można żyć pełnią życia, bez ograniczeń, nawet wtedy gdy wydaje się to niemożliwe. Udowadnia, że nie ma barier, których nie dałoby się pokonać. Oprócz niezwykle budującego przesłania, jakie głosi, Nick jest też urodzonym showmanem. Od razu łapie kontakt z widownią. Z tłumaczem tworzy zgrany duet komików, kiedy wciąga go do zabawy słownej. Można boki zrywać, gdy opowiada anegdotki o swoich wygłupach. Jak tę, gdy młodzi ludzie widząc go po raz pierwszy zszokowani pytają co mu się stało, a on odpowiada: „Papierosy”. Albo jak podróżując samolotem przebiera się za kapitana i profesjonalnym tonem wita podróżnych wsiadających na pokład, życząc im przyjemnej podróży i zapewniając, że tak, że owszem, to on będzie dziś ich pilotem. Już wyobrażam sobie miny pasażerów. Kto nie widział i nie słuchał Nicka na żywo może zobaczyć go na youtube. Pamiętam jak po raz pierwszy oglądałam filmiki z Nickiem. Był w szkole w Australii i mówił do wzruszonej młodzieży, że są wspaniali i że ich kocha: „I love you just the way you are! Girls you’re beautiful! Boys you’re the men!” Opowiadał, że jak był mały, myślał, że nie jest nic wart, że w przyszłości nie czeka go nic dobrego. Nie znajdzie celu w życiu, pracy ani żony, bo kto by chciał męża, który nie może wziąć w objęcia. Ale zmienił zdanie i uwierzył, że kiedyś spotka miłość swojego życia i założy rodzinę. Dziś mieszka w Kalifornii, ma wspaniałą żonę i dwójkę dzieci. Nick Vujicic dzieli się też swoim świadectwem. Opowiada jak w Biblii znalazł odpowiedź na pytanie dlaczego się taki urodził. Na pytanie o przyczyny ślepoty niewidomego od urodzenia człowieka w 3 wersecie 9 Rozdziału Ewangelii Jana Jezus powiedział: „Stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże”. Nick zrozumiał, że jeśli Bóg miał plan dla niewidomego, to i dla niego ma plan. Może stać się cudem do czyjegoś zbawienia siejąc na całym świecie wiarę, nadzieję i miłość.

*Nick Vujicic – Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!


Nick Vujicic – „Something More” Music Video

Praca – kto jest twoim szefem?

Załóżmy, że jesteś bogaty. Załóżmy, że masz dużo zasobów, dużo dóbr różnego rodzaju. Wszystkie te zasoby, wszystkie te dobra pozwalają ci już więcej nie pracować. Nie musisz czekać do emerytury. Już teraz nie musisz pracować. Możesz zająć się tym, co naprawdę chcesz i lubisz robić.
Przyjemna wizja?
Wizja – marzenie.
Dopóki to tylko wizja, dopóki to tylko marzenie i musisz pracować, musisz chodzić do pracy, warto poukładać sobie kilka rzeczy związanych z pracą.

Praca

Pracując wytwarzamy dobra. Mogą to być towary, mogą to być usługi, dobra materialne lub niematerialne.
Dobra mają wartość wtedy, gdy ktoś ich potrzebuje, gdy ktoś chce je mieć.  Dobra mają wartość, gdy ktoś jest w stanie wydać trochę swojego dobra, by nabyć te dobro, które ty oferujesz.
Im więcej dobra na rynku, tym większy dobrobyt. Pieniądz istnieje po to, aby ułatwić wymianę dóbr. Co za tym idzie też jest swego rodzaju dobrem.
Praca też może być dobrem, o ile ktoś chce za nią nam zapłacić.

Pracodawca

Pracodawcą nie jest ten, który daje pracę.
Pracodawcą jest ten, który płaci za pracę.
Ktoś potrzebuje dobra jakie oferujesz. To może być twój czas, twoja wiedza, umiejętności albo towar, który wytwarzasz. Ten ktoś chce przeznaczyć trochę swojego dobra, aby nabyć twoje. Oboje stajecie się po tej transakcji bogatsi. Oboje na tym korzystacie.

Przedsiębiorca

Każdy z nas jest przedsiębiorcą. Zgadza się wykonać jakąś pracę, za określone wynagrodzenie. Twój pracodawca, twój klient chce jak najmniej zapłacić za twoją pracę. Ty jako przedsiębiorca chcesz otrzymać jak najwięcej.
Każdemu zależy, żeby jak najwięcej dobra zostało u niego. Chce wydać jak najmniej, a nabyć jak najwięcej.
W końcu zgadzasz się kupić bądź sprzedać towar, usługę, czy godzinę pracy za określone wynagrodzenie. Następuję wymiana. Obie strony – najczęściej przy użyciu środka płatniczego jakim są pieniądze – wymieniają się swoimi dobrami. Obie strony korzystają na tej wymianie. W innym przypadku do tej wymiany by nie doszło.

Każdy z nas jest pracodawcą. Każdy z nas jest przedsiębiorcą. Każdy z nas jest swoim własnym szefem, który decyduje o tym co się opłaca robić, a co nie.
Czy zdajesz sobie z tego sprawę, czy też nie, to ty podejmujesz kluczowe dla siebie decyzje. To ty jesteś swoim własnym szefem. Bądź nim. Bądź nim świadomie. Bądź swoim najlepszym szefem.

Praca – kto jest twoim szefem?

.

Szkoła – wszystko co powinieneś wiedzieć

Idź do szkoły. Ucz się dobrze. Zdobądź zawód. Idź na studia. Znajdź pracę. Już! Gotowe! Proste. Prawda?
Może to i jest proste, ale myślę, że warto wyjaśnić kilka podstawowych rzeczy.

Dziewczynka i chłopiec

Wyobraźmy sobie dziewczynkę. Taką małą ślicznotkę z warkoczykami zakończonymi kokardkami. Dziewczynka lubi rysować i bawić się ze zwierzętami – pieskiem i kotkiem. Chciałaby też mieć królika i rybki. Ta mała dziewczynka w wieku 6-7 lat idzie do szkoły i zamiast robić to co lubi jest zmuszona do tego, aby liczyć zadania z matematyki.

Wyobraźmy sobie chłopca. Buzia opalona, cała w piegach. Chłopiec lubi grać w gry komputerowe i piłkę nożną. Chłopiec idzie do szkoły i jest zmuszony do tego, aby siedzieć 4-5 godzin w szkolnej ławce. Jak długo może utrzymać koncentrację? 20-30 minut?

Wyjątkowe dziecko

Każde dziecko jest wyjątkowe. Potem idzie do szkoły i szkoła próbuje nadać temu dziecku określone kształty. Przestaje się liczyć to co dziecko lubi robić, to do czego być może zostało stworzone, to do czego być może ma talent. Szkoła ma wypuścić gotowy produkt. Nie ma tu miejsca na sentymenty. To jest biznes. Jest zgłoszone zapotrzebowanie na produkt, więc trzeba go dostarczyć.

Wielkie korporacje

Szkoły mają program nauczania opracowany przez odpowiednie ministerstwa. Ministerstwa, rządy są opłacane przez wielkie korporacje. Wielkie korporacje nie potrzebują ludzi wyjątkowych. Wielkie korporacje potrzebują średniaków, o określonych zdolnościach. Wielkie korporacje nie potrzebują ludzi twórczych. Potrzebują pracowników, nie potencjalnych konkurentów.

Idealna szkoła

Szkoła powinna być miejscem, gdzie odkrywa się dziecka talenty. Pielęgnuje się je, pozwala się im rozkwitnąć. Bardzo ważne są pierwsze lata w szkole. W tych pierwszych latach dziecko należy zaciekawić. Trzeba wyrobić w dziecku nawyk nauki. Sprawić, żeby dziecko utrzymało koncentrację dłużej niż 30 minut. To bardzo trudne.  Mogą to zrobić tylko ludzie z powołaniem, nauczyciele, których dzieci będą kochały. Nauczyciele, dla których dzieci będą chciały się uczyć.
W późniejszych latach, gdy młody człowiek ma już większą świadomość. Gdy ma już wyrobiony nawyk uczenia się i gdy powiększył się zakres wykładanych przedmiotów, nauczyciel powinien tak przedstawić swój przedmiot, aby wzbudzić zainteresowanie w uczniach. Pokazać, że nauka może być ciekawa i przydatna. Sprawić, żeby uczeń sam chciał dowiedzieć się więcej.

Cel nauki

Rzeczywistość jest inna. Młodzi ludzie w szkołach uczą się rzeczy nieprzydatnych. Rzeczy, które ich nie interesują. Przez lata jest w nich zabijana cała twórczość i radość z nauki.
Nie możemy zmienić systemu nauczania (przynajmniej nie od razu), ale możemy zmienić nastawienie, możemy zmienić cel. Celem nie są dobre oceny, zdawanie kolejnych egzaminów i testów. Celem jest rozwój. Rozwój dziecka, ucznia czy studenta.
Nie chcemy, żeby nasze dziecko było produktem, stworzonym przez system szkolnictwa, gotowym do podjęcia pracy w wielkiej korporacji. Chcemy, żeby nasze dziecko poprzez naukę, poprzez zdobywanie wiedzy odnalazło to, co chce robić w życiu. Odnalazło to, co będzie sprawiało mu radość, co będzie sensem jego życia (może jednym z wielu).

Odpowiednie nastawienie, dobrze nakreślone cele  – to rzeczy ważne. To rzeczy, których trzeba się trzymać! Czego Państwu i sobie życzę!

szkola - wszystko co powinienes wiedziec.

Karen Blixen

„Prawdziwym europejskim powietrzem oddycha się swobodnie. Człowiek czuje, że jest tam, gdzie powinien być… Później w Danii, miałam wrażenie, że jestem obserwowana, jak gdybym była na zwolnieniu warunkowym.”*

Karen Blixen – duńska pisarka, znana ze wspomnień o swoim życiu w Afryce, wydanych jako Pożegnanie z Afryką – opuszczając Danię czuła emocjonalną wolność i niespożytą energię. W Rzymie, Paryżu odczuwała lekkość serca, jakiej doświadczała w górach. Całkowicie zapominała o swoich problemach, które wraz przygnębieniem, niepokojem i bólem powracały, gdy tylko przekraczała próg domu w Danii. Gardziła prowincjonalizmem Danii. Dobrze czuła się w Afryce. Tam była u siebie. Gdy na zawsze opuściła ukochaną Afrykę, opowieści pisane w Danii pozwalały jej wyrwać się z tłamszącego otoczenia.

Nieograniczoność

Już od dziecka odczuwała bunt przeciwko otaczającemu ją mieszczańskiemu duńskiemu środowisku. Lepiej czuła się w kręgach arystokratycznych, w rodzinie ze strony ojca, którego wcześnie straciła. Stratę tę boleśnie odczuła, ponieważ ze śmiercią ojca skończył się beztroski etap jej dzieciństwa. To z ojcem wiązała ją nić porozumienia. Zabierał ją na wspólne wycieczki, opowiadał historie, dzielił się swym wewnętrznym światem przygody i wyobraźni. W nim miała powiernika i kompana. Po jego śmierci czuła, że nie pasuje do rodziny. Przystanią była dla niej kuchnia, gdzie w gronie służby czuła się lepiej niż w salonie, gdzie panowały sztywne konwenanse. W rodzinie matki panował matriarchat i obyczajność klasy średniej. Karen równie dobrze czuła się w towarzystwie służby jak w środowisku arystokratycznym. Arystokracja oznaczała dla niej możliwość zaspokajania pragnień własnego serca.

Wielkość

Snucie opowieści pozwalało jej być sobą: Szeherezadą o poczuciu wyjątkowości i nie dającym się zdławić umiłowaniu wielkości. Co znamienne, to Amerykanie, nie Duńczycy, zaczęli wydawać jej twórczość. Zawsze cieszyła się ciepłym przyjęciem ze strony amerykańskich czytelników, podczas gdy duńska krytyka atakowała ją nie z powodów literackich, a moralnych i politycznych. Zarzucano jej ucieczkę od rzeczywistości i nie zajmowanie się problemami zwykłych ludzi. Pisanie było jej światem. Nawet w chwilach choroby i niemocy fizycznej nie ustawała w pracy nad opowieściami, w czym także wyrażała się jej wielkość. Podejmowała heroiczny wręcz wysiłek, by podołać wyznaczonym sobie zadaniom.

„Kiedy masz wielkie i trudne zadanie, coś prawie niemożliwego do wykonania, jeżeli pracujesz trochę każdego dnia nawet bez wiary i nadziei… nagle zadanie zostaje wykonane…”*

* Karen Blixen – cytaty za Judith Thurman w przekładzie Krystyny Husarskiej

 

John Barry – Born Free.

Video
Facebook