Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

film

A tej nocy błysk i grom

Duńskie filmy mogą zachwycać albo zniechęcać. Fascynować lub odrzucać. Dawniej, w Polsce, kino skandynawskie intrygowało mnie swoją oryginalnością, czasem bawiło, ale na pewno stanowiło miłą odmianę od wszechobecnego, zalewającego filmowy rynek kina amerykańskiego. Później, w Danii, moje podejście zmieniło się na bardziej krytyczne. Zmieniła się perspektywa. Duńskie filmy przekładają sie na tutejsze realia, a może odwrotnie? W każdym razie rzeczy, które dzieją się za rogiem nie zawsze bawią. To tak jak z Davidem Lynchem, który zakochał się w Łodzi. Co innego zachwycić się określonym, miejscem jako turysta, a zupełnie co innego trwać w danej rzeczywistości i zmagać się z problemami życia codziennego. Jest jednak kilka duńskich filmów, które w mojej ocenie zasługują na uwagę. Jednym z nich jest film: „Jabłka Adama„. Warto zobaczyć go w oryginale. Próba obejrzenia z polskimi napisami nie okazała najlepszym pomysłem. Film wiele traci. Ten na wskroś duński film (czarny humor, galeria postaci) ma w sobie coś głębszego. Nie zamierzam tu przybliżać fabuły, ani zamieszczać recenzji. Każdy może zinterpretować po swojemu. Biblijna alegoria pozwala spojrzeć na historię wielowymiarowo, wielowarstwowo; porozmyślać nad dobrem i złem i postawami przyjmowanymi w obliczu cierpienia, dokonywanymi wyborami… Nie ma tu moralizatorstwa. Jest za to dobre kino ze świetnymi scenariuszem i reżyserią.

Bee Gees – How Deep Is Your Love.

Świerszcz i mrówki

„Konik polny i Mrówka” Jeana de la Fontaine’a

Jean de la Fontaine jest autorem znanej i powszechnie lubianej bajki: „Konik Polny i Mrówka”:

tłumaczenie
Władysława Noskowskiego

Niepomny jutra, płochy i swawolny,
Przez całe lato śpiewał konik polny.
Lecz przyszła zima, śniegi, zawieruchy –
Gorzko zapłakał biedaczek.
”Gdybyż choć jaki robaczek.
Gdyby choć skrzydełko muchy
Wpadło mi w łapki… miałbym bal nie lada!”
To myśląc, głodny, zbiera sił ostatki,
Idzie do mrówki sąsiadki
I tak powiada:
„Pożycz mi, proszę, kilka ziarn żyta;
Da Bóg doczekać przyszłego zbioru,
Oddam z procentem – słowo honoru!”
Lecz mrówka skąpa i nieużyta
(Jest to najmniejsza jej wada)
Pyta sąsiada:
„Cóżeś porabiał przez lato,
Gdy żebrzesz w zimowej porze?”
„Śpiewałem sobie.” – „Więc za to
Tańcujże teraz, nieboże!”

tłumaczenie
Franciszka Morawskiego

Konik polny, co swój cały
pośród lata czas prześpiewał,
tak był na zimę zgłodniały,
że tylko wiatr nim powiewał.
Żeby też odrobina jaka
z muchy lub robaka —
nic zgoła!
A więc idzie, płacze, woła,
u skrzętnej mrówki kołace.
Pożycz, jej, pożycz, powiada —
Kilka ziarnek dla sąsiada.
Jakem konik, tak zapłacę,
by tylko sierpień zawitał,
prowizyą i kapitał. —
Mrówka na to: — opatrz Boże,
ja nikomu nie pożyczam:
do wad to moich policzam,
nawet nie najmniejszych może,
ale już mię nie poprawisz.
Raczej odpowiedz mi na to:
cóżeś robił całe lato,
że się dziś żebranką bawisz? —
— Tak w dziennej, jak w nocnej dobie,
wciąż śpiewałem bez ustanku.
— Śpiewałeś? dobrze, kochanku,
teraz skakaj sobie…

„Konik Polny i Mrówka” Władysława Starewicza

W 1912 roku w Kopenhadze odbyła się premiera filmu Władysława Starewicza: „Konik Polny i Mrówka”, będąca adaptacją bajki. Władysław Starewicz był polskim animatorem i jednym z pierwszych w świecie twórców animacji, genialnym eksperymentatorem, specjalistą od nowatorskich efektów specjalnych, pionierem i wirtuozem poklatkowego filmu lalkowego, czyli filmu opartego na animacji kadr po kadrze.
Nazwisko Władysława Starewicza w Polsce jest niestety mało znane, chętnie za to przyznają się do niego zarówno Rosjanie jak i Francuzi. Zwany europejskim Waltem Disneyem prekursor filmu animowanego dokonywał cudów na ekranie. Wszystko, co podsuwała mu wyobraźnia, potrafił zrealizować, by wydobyć magię kinematografii. I tak w „Koniku Polnym i Mrówce” widać efekt zwolnionego ruchu na przykładzie opadających jesiennych liści. Dostrzec można też dopracowanie szczegółów scenografii, jej bogactwo, precyzja detali, a także dbałość o płynność i dynamikę ruchu: kiedy Mrówka załadowała cały wóz balami drewna, po czym ruszyła – z wozu, w piękny sposób zsunęła się jedna z belek, Konik Polny siedzący na liściu, kołysze się wraz z nim, a motyl unosi się w powietrzu fruwając nad łąką.
Władysław Starewicz był wielkim czarodziejem kina, a jednocześnie wspaniałym rzemieślnikiem, a także człowiekiem wszechstronnie uzdolnionym, który obmyślał scenariusze własnych filmów, robił wspaniale lalki, imponujące scenografie, operował kamerą – często w niezwykle pomysłowy sposób. Był montażystą i reżyserem. Robiąc to co kochał, zachował niezależność, rezygnując z propozycji studiów filmowych w Hollywood, ponieważ nie odpowiadał mu amerykański styl pracy. Jego ekipę stanowiła rodzina, z którą stworzył jedyny w swoim rodzaju świat, zamieszkany przez zwierzątka, które uosabiały wszelkie wady, strachy i pragnienia ludzkie.

„Konik Polny i Mrówka” Disneya i w innych wydaniach

Historia Konika Polnego i Mrówki doczekała się jeszcze wielu interpretacji filmowych, literackich i muzycznych. Przykładem jest rozbrajająca disnejowska wersja z serii Silly Symphonies z 1934 roku: „The Grasshopper and the Ants”. Bajka została adresowana do najmłodszego odbiorcy i w zakończeniu mrówki przyjmują konika polnego do mrowiska, ratując od niechybnej śmierci. Ten wyraża skruchę i w zamian za gościnę odpłaca się mrówkom swoją muzyką, a właściwie zapracowuje na wikt i miejsce w mrówczym przytulisku.
Warto też wspomnieć o czechosłowackiej, przepiękniej wydanej książeczce: „Cvrček a mravenci” (Świerszczyk i mrówki) autorstwa J. Z. Nováka, którą ilustracjami opatrzył V. Kabašta, a przetłumaczył na język polski L. Kuciński.

„Świerszcz i Mrówki”

Szczególnym sentymentem darzę opowieść o Mrówkach i Koniku Polnym czy może Świerszczu (to kwestia wielce dyskusyjna; u Iwana Kryłowa na przykład głównym bohaterem była bodajże Ważka), pewnie dlatego, że kilka lat temu moja siostra przygotowywała przedstawienie inspirowane tą bajką. Aktorami byli jej uczniowie ze szkoły specjalnej, którzy odgrywali scenki do nagranej wcześniej ścieżki dźwiękowej. Pomysł i wykonanie, oczywiście oprócz piosenek, były przedsięwzięciem rodzinnym, a głosów udzielili moi najbliżsi, z wyjątkiem tytułowego Świerszcza. Zapraszam do krainy Mrówek i Świerszczyka – lekkoducha i zarazem artysty muzyka:

 

Świerszcz i mrówki.

Napad na bank, czyli bierz forsę i w nogi

To jest napad! Dawać pieniądze!”
Zamaskowany przestępca, który wpadł do duńskiego banku był gotowy na wszystko.
Uzbrojony w zawinięty w plastikową torbę łom, sterroryzował pracowników banku i zażądał pieniędzy. Ta historia zdarzyła się naprawdę.

Dobre filmy akcji

Dobrze znamy napady na banki z filmów. Hollywood jest w tym naprawdę dobre.
Mogą to być filmy o dzikim zachodzie. Kowboje z rewolwerami w dłoniach wchodzą do banku, oddają kilka strzałów, zgarniają forsę, wskakują na konie i odjeżdżają w tumanach kurzu. Potem dzielny szeryf tropi ich przez kolejne półtorej godziny filmu. W końcu ich dopadnie. Nie ma wątpliwości!
Filmy sensacyjne też są dobre w napadach na banki. No, ale tam to jest organizacja. Najnowsze technologie. Złodzieje z najwyższej półki. A też czasem coś nie wyjdzie. Coś pójdzie nie tak. I cały misterny plan, przygotowywany długimi miesiącami rozsypie się w jednej chwili.

Ale co tam filmy, rzeczywistość jest o wiele ciekawsza, a duńska rzeczywistość w kwestii napadów na bank nie ma sobie równych.

Akcja lepsza niż w filmie

To jest napad! Dawać pieniądze!”
Zamaskowany przestępca z łomem owiniętym w plastikową torbę nic nie musiał robić. Część pracowników banku schowała się pod biurkami. Część położyła się płasko na ziemi pokazując, że nie mają zamiaru utrudniać „wypłaty pieniędzy”. Najważniejsze to zachować spokój albo chociaż pozory spokoju. Dodatkowo nie denerwować zamaskowanego przestępcy. A zamaskowany przestępca jak się okazało był już dosyć zdenerwowany. Być może był dopiero początkujący w tym fachu i stąd te nerwy. Dostał  „zamawianą” gotówkę zapakowaną w plastikową torbę (plastikowe torby mają bardzo szerokie zastosowanie!), 30.000 koron. Torba mu się rozerwała (to pokazuje, że pomimo szerokiego zastosowania plastikowych toreb, ich jakość pozostawia wiele do życzenia!) i część kasy wypadła na podłogę banku. Zamaskowany przestępca nie zbierał już tych pieniędzy, nie prosił też o pomoc pracowników banku. Wybiegł z banku z tym co mu zostało w torbie. I tutaj najbardziej brawurowa część napadu: zamaskowany przestępca wsiadł na rower i odjechał. Tak, jazda na rowerze jest bardzo popularna w Danii. Ale żeby aż do tego stopnia?!

Napady na bank

Duńska instytucja pod nazwą Finansrådet og Rigspolitiet (co w wolnym tłumaczeniu można przełożyć na Stowarzyszenie Banków i Policji), opublikowała właśnie raport, z którego wynika, że ilość napadów na banki systematycznie się zmniejsza. Badania obejmują lata 1991 – 2014. I tak na przykład w roku 1992 było 327 napadów na banki w Danii. To daje średnio jeden „skok na bank” w każdy dzień roboczy, dodatkowo w każdą sobotę i połowę dni świątecznych. Natomiast w 2014 było już tylko 21 napadów, czyli stosunkowo mało porównując poprzednie lata.

Koniec gotówki

Czym spowodowane jest to mniejsze zainteresowanie napadami na banki?
Otóż w bankach nie ma pieniędzy, fizycznie nie ma pieniędzy. Normalne, staromodne banki zamieniają się w instytucje bezgotówkowe. Popularność płatności elektronicznych, karty płatnicze sprawiają, że jest coraz mniejsze zapotrzebowanie na gotówkę. Ta popularność pieniądza bezgotówkowego jest bardzo korzystna dla wszelkich instytucji państwowych, w szczególności dla urzędów skarbowych. Transakcje elektroniczne bardzo łatwo kontrolować. Każdy ruch na naszym koncie bankowym jest obserwowany przez „Wielkiego Brata”.
Natomiast przepływu gotówki nikt nie jest w stanie skontrolować. Nikt nie wie ile masz pieniędzy w kieszeni, no chyba, że sam pokażesz. To nie podoba się instytucjom państwowym. Dlatego płatności gotówkowe są ograniczane. Już w tej chwili w Danii wszystkie firmowe zakupy powyżej kwoty 10.000 koron muszą być przeprowadzone za pośrednictwem banku. W niektórych sklepach, jak na przykład Elgiganten za gotówkę można kupić tylko produkty do 1.000 koron, powyżej 1.000 koron  – tylko płatność kartą.

Koniec napadów?

Staromodna gotówka powoli odchodzi w zapomnienie. Zastępują ją płatności elektroniczne. Odchodzą w zapomnienie także staromodne napady na bank. Zastępują je… ależ oczywiście, że tak… elektroniczne skoki na bank.
Jednak dopóki jeszcze jest trochę pieniądza w banku i planujesz napad na bank z nożem kuchennym w ręce. Nie czekaj! Może to już ostatni moment! Wsiadaj na rower i w drogę!

napad na bank emigraci

.

Video
Facebook