Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

Rower

Co kocham w Danii? Mam listę rzeczy, które lubię w Danii, by móc uchwycić się ich, gdy mi smutno, gdy mi źle, gdy dopada nostalgia. Coś czego można się kurczowo złapać, gdy już mam dość, gdy chcę pakować manatki i uciekać gdzie pieprz rośnie… i gdzie rośnie wanilia. Na pierwszym miejscu tej listy, przed rewelacyjnymi duńskimi bibliotekami, są ścieżki rowerowe. Rowerem można się tu dostać wszędzie dzięki gęstej sieci ścieżek rowerowych, przemyślnie oddzielonych od jezdni pasami zieleni, zadbanych przez cały rok, systematycznie remontowanych, oświetlonych i odśnieżanych zimą. Często trasa rowerowa jest znacznie krótsza niż droga przebyta samochodem, a na pewno o wiele przyjemniejsza. Rower to jest wolność. Rower to jest niezależność. Rower to jest świat.

Pierwszy rower w Danii

Pamiętam mój pierwszy rower w Danii, zresztą skradziony od razu pierwszego dnia… Nie było mi dane się nim nacieszyć. Rower był podarkiem od pierwszych poznanych tu Duńczyków. Pierwsi znajomi Duńczycy, pierwszy rower, pierwszy szok kulturowy. Okazało się, że w Danii kradną na potęgę. Szczególnie łakomym kąskiem są rowery, zwłaszcza wyścigowe. Widocznie komuś za drogo było kupić rower, jako że rowery w Danii wcale tanie nie są. Owszem, można niedrogo kupić rower używany – sprawny, dobry rower, który posłuży jeszcze wiele lat, ale nowy rower to już spory wydatek, nawet dla Duńczyka. Właśnie dlatego gdy Duńczyk kupi rower, pierwsze co robi po założeniu porządnego zamknięcia, to go ubezpieczy.

Pierwszy rower w Polsce

Pamiętam też kupno mojego pierwszego roweru w Polsce. A było to tak: Wchodzę do komisu rowerowego. Patrzę: jest – stoi mój rower i czeka na mnie. No jeszcze nie mój, ale już mój. Kolarzówka wyraźnie uśmiecha się i łypie do mnie okiem. Rozmowa z właścicielem:
– Ta kolarzówka? Sprawna jest? Nic jej nie brakuje?
– Rower pierwsza klasa! Pierwszorzędna rama. Sam sprowadzałem z Niemiec. Chodzi jak szwajcarski zegarek! Pogromca szos!
Jeszcze tylko jazda próbna i rower jest mój.

Przez lata wiernie mi służył. Przemierzyliśmy wiele kilometrów po polskich drogach. W końcu przyszedł czas na drogi duńskie. Po doświadczeniach z pierwszym rowerem w Danii, nie obyło się jednak bez montażu profesjonalnego zapięcia, które kosztowało więcej niż sam rower, ale pierwsza miłość nie rdzewieje i wymaga poświęceń.


Lech Janerka – Rower Cover by CeZik.

Polecane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*

Video
Facebook