Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

O stosunku duńskiego społeczeństwa do policji

Duńczyk policję kocha i szanuje. Mało tego, wierzy w jej skuteczność i sens wykonywanych działań. Odwrotnie do Polaka, który wie, że policjant nie jest żadnym stróżem prawa, ale wrogim elementem na służbie zdeprawowanych władz państwowych lub innej złej siły. Duńczyk gdy czuje, że coś odbiega od jego utartego schematu myślenia, że coś mu się nie zgadza, coś nie idzie zwykłym torem, bezzwłocznie dzwoni po policję. Wszelkie niestandardowe zachowania mu podpadają i należy je czym prędzej zgłosić policji. Oto przykłady:

Przykład pierwszy: na autostradzie

Jedziemy samochodem. Prowadzi osoba, która wsiadła za kółko po raz pierwszy po kilkuletniej przerwie. Jedzie trochę niepewnie. Wiadomo: wyszła z wprawy, ale jedzie przepisowo. Nie ma mowy o żadnym wykroczeniu czy utrudnianiu ruchu. Jest weekend. Mały ruch na drodze. Mija nas jeden samochód. Miny siedzących w środku Duńczyków nie wróżą nic dobrego. Na twarzach maluje się wyraz dezaprobaty. Pasażerka sięga po telefon. Po paru minutach nadjeżdża radiowóz. Zatrzymuje nas policja. Wypytują: „Czyj to samochód? Co robimy w Danii?” itp. itd.

Przykład drugi: na spacerze

Korzystając z pięknej pogody wybraliśmy się na przechadzkę. Jako miłośnicy przyrody wyposażeni jesteśmy w lornetkę i aparat fotograficzny. Postanowiliśmy pójść na skróty przez osiedle domków jednorodzinnych. Podziwiamy zadbane trawniczki przed posesjami. Słoneczko świeci. Jest pięknie. Istna sielanka. Ni stąd, ni zowąd nadjeżdża policja. Odsuwamy się, żeby ułatwić im przejazd. Okazuje się jednak, że oni do nas. Ktoś zgłosił, że podejrzane osoby kręcą się wokół domostw. Na pewno złodzieje czy też inni kryminaliści. Policjanci wczuli się w rolę. Prowadzą przesłuchanie każdego z osobna. Jeden: „Pokaż zdjęcia.” (Na zdjęciach sama przyroda – płatki kwiecia w dużym powiększeniu, źdźbła traw i te sprawy.) Drugi policjant: „Co masz w torebce? Pokaż. Gdzie masz aparat? Jak to nie masz? Przecież widzę, że coś tam niesiesz. Jak to tylko lornetka? Co tu robisz? Jak to oglądasz ptaszki? Ale co robisz w Danii?” I cały czas tylko po angielsku. Tłumaczę jak krowie na rowie, że mówię po duńsku, ale nie, twardo po angielsku. Przecież nie jestem Dunką. Pochodzę z Europy wschodniej, a wiadomo, że tacy tylko przyjeżdżają do Danii, żeby kraść. Przechodzi sąsiad – Duńczyk. Wtrąca się i mówi: „Przecież oni tu mieszkają. To dobrzy sąsiedzi.” Ale nie. Policja wie lepiej. Słyszeli przecież, że powstała nowa strona internetowa: zadenuncjuj Wschodnioeuropejczyka (www.meldenøsteuropæer.dk). Było zgłoszenie. Nie mogą bagatelizować takich rzeczy.

Przykład trzeci: w pociągu

O przykładzie trzecim można przeczytać we wpisie: Przypadkowy terrorysta.

Przeciętny Duńczyk jest praworządny. Sam przestrzega prawa i nie może patrzeć przez palce, gdy łamią je inne osoby. Chce się czuć bezpiecznie, wykazuje czynną postawę obywatelską i nie przechodzi obojętnie wobec naruszania przepisów i zasad, także tych niepisanych. W Danii można na przykład anonimowo zgłosić dokonanie przestępstwa podatkowego na stronie urzędu skarbowego. Jeśli Duńczyk podejrzewa sąsiada o pracę na czarno lub nielegalne pobieranie świadczeń socjalnych, natychmiast zgłasza to odpowiednim organom. A policję? Policję lubi i szanuje. Policjantów się nie boi. To są przecież jego przyjaciele.

Kochana policja gwarantem bezpieczeństwa

Wzajemne stosunki Duńczyków i duńskich policjantów ilustruje takie oto zdarzenie. Kilka lat temu jak co roku duńska młodzież licealna wybrała się na ferie zimowe do Pragi. Potocznie takie ferie noszą nazwę drikkeferie, ponieważ młodzież jeździ do Pragi, żeby pić dużo dobrego i taniego czeskiego piwa i innych napojów alkoholowych. Duńska młodzież pić bardzo lubi, ale nie umie i doszło do różnych ekscesów a w konsekwencji do interwencji czeskiej policji i zatrzymań nietrzeźwej i nieobliczalnej młodzieży. Nikt nie cackał się z rozrabiającą młodzieżą. W kraju duńskim zareagowano natychmiastowo. Niezwłocznie wysłano do Pragi posiłki czyli duńskich policjantów. Nie po to jednak, by wesprzeć tamtejszą policję w zaprowadzaniu porządku publicznego i poskramianiu nadmiernie rozentuzjazmowanej młodzieży, ale by tę młodzież chronić przed zbyt szorstkim traktowaniem jej przez policjantów czeskich. Młodzież serdecznie powitała swoich policjantów, chętnie robiła sobie z nimi zdjęcia i nareszcie poczuła się bezpiecznie w obcym i nie do końca przyjaznym kraju. Nie wiem czy cała Skandynawia ma taki odmienny stosunek do policji, ale dla zwykłego Polaka czy Czecha policjant to ten zły, który nie ma nic wspólnego z poczuciem bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie. Spokój i bezpieczeństwo może co najwyżej zburzyć a do tego odebrać wolność. A wolność kocham i rozumiem…


Chłopcy z Placu broni – Kocham wolność

WooCommerce

Polecane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*

Video
Facebook