Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

O duńskich ogrodach, kosach i mazurkach

Duńskie ogrody

Duńczycy kochają swoje ogrody. Wolne chwile spędzają na koszeniu trawy, przycinaniu żywopłotów i pielęgnowaniu swoich zielonych królestw. Gdy przechodzi się obok duńskich domów, pięknie kwitnące różaneczniki i hortensje urzekają swoją urodą. Zachwycają egzotyczne magnolie i klony palmowe. Cieszą oko jałowce, cyprysiki i inne iglaczki. Wszystko zadbane i przycięte pod linijkę. Trawa systematycznie koszona na przepisowe trzy centymetry. Żywopłot nie wyższy niż metr osiemdziesiąt. Wszyscy wzorowi ogrodnicy. Ale czy na pewno? Okazuje się, że tak i nie. Owszem, Duńczycy lubią mieć zadbany ogródek. Nawet organizują konkursy na najpiękniejszy ogródek w sąsiedztwie. Ale co się dzieje, gdy z jakiś powodów nie mogą się nim sami zająć? Nic prostszego. Wynajmują firmę ogrodniczą, by zrobiła to za nich. No dobrze, ale wszyscy tacy przykładni? Jak jeden mąż? Jak to się dzieje, że nie ma wyjątków?
Nie wiem jak to jest w przypadku innych domów, ale mieszkając w domu wynajmowanym od spółdzielni mieszkaniowej jest się zobowiązanym do utrzymywania ogródka w porządku. Tuż po Świętym Janie odbywa się kontrola. Jeśli w czymś się uchybiło i ogródek nie wygląda tak jak powinien, dostaje się wykaz rzeczy do poprawy. Potem ponownie przychodzi komisja, by sprawdzić czy ogródek spełnia ogólnie przyjęte standardy. Jeśli nie, przychodzi firma ogrodnicza. Wykonuje zleconą pracę i wystawia rachunek spółdzielni. Ta dopisuje cenę usługi do czynszu za kolejny miesiąc, czyli płaci mieszkaniec domu z zapuszczonym ogródkiem. Wszystko dzieje się automatycznie. Nic nie trzeba robić. W ten sposób każdy ma piękny ogródek.

Mieszkańcy ogrodów

A ja właśnie lubię, kiedy ogród jest trochę zdziczały. Kiedy panuje w nim nieco bałaganu. Kiedy w rogu znajdzie się sterta liści lub gałęzi idealna na mieszkanie dla jeży. Kiedy w żywopłocie kosy wiją sobie gniazda, a potem buszują po całym ogrodzie w poszukiwaniu robali. Jak uwijają się, by wykarmić swoje maluchy, skacząc i śmiesznie przekrzywiając głowy wypatrując i nasłuchując zdobyczy. Jak wyśpiewują swoje serenady i ostrzegają się o niebezpieczeństwie lub dają znać młodym o zbliżającym się posiłku. Jak kąpią się w poidełku. Potem suszą i muskają piórka, albo jak siedzą w mrowisku, by zażyć mrówczych kąpieli i przy pomocy jadu mrówek pozbyć się pasożytów. Kosy są nie lada czyściochami.
Lubię też patrzeć na mazurki. Z jaką gracją się poruszają. Na ich brązowe czapeczki i czarne plamki na policzkach pozwalające odróżnić je od ich kuzynów – wróbli. Między sobą mazurki prawie się nie różnią. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Czy to samiec czy samiczka wyglądają podobnie. Przylatują parami, a czasem całymi zgrajami i ćwierkają na drzewie. Zbierają sobie materiał do gniazd pozakładanych pod dachówkami. One też są czyścioszkami. Bardzo dbają o swoje gniazdka. Nieodzownym ich składnikiem oprócz zwykłego budulca są ziółka. Dzięki nim młode mazurki są zdrowe, zadbane i nie imają się ich pchły ani roztocze.
Lecz cóż kiedy nie każdy kocha mazurki. Zimą zakratowano szczeliny pod daszkami wykorzystywane przez mazurki na gniazda. Na szczęście nie wszystkie zakratowano. Spod najwyższych dachów wciąż dobiega gwar nieustannie głodnych i rozćwierkanych mazurków. Nie wiadomo co komu przeszkadzały te niekłopotliwe i wdzięczne ptaszki. Ostatniej zimy ścięto też wiele okolicznych drzew i wykarczowano krzewy licznie zamieszkiwane przez ptaki. Szkoda, bo mieszkać w ptasim sąsiedztwie to niebywały przywilej i prawdziwa przyjemność.


Sparrow – Simon & Garfunkel (tłumaczenie własne)

Kto przygarnie wróbelka?
Da wytchnienie ptaszynie zdrożonej?
Nie ja, odparł Dąb
Nie użyczę gałęzi, by w koronie się gnieździł
Moich liści kołderka nie ogrzeje wróbelka

Kto przytuli wróbelka?
Kto go ciepłym słowem pocieszy?
Nie ja, odparł Łabędź
Toż to pomysł całkiem od rzeczy
Wnet bym stał się pośmiewiskiem łabędziego środowiska

Kto zlituje się nad wróbelkiem?
Kto nakarmi go ździebełkiem?
Nie ja, odparł Łan Pszenicy
Gdybym tylko mógł, lecz nie mogę, daję słowo
By plon dawać i rosnąć zdrowo, każdy ziarnko się liczy

Kto pokocha wróbelka?
Wspomni krótki żywot chucherka?
Ja, rzekła Ziemia
Co na świat wydałam do mnie wróci
Z prochu powstało, w proch się obróci.

Polecane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*

Video
Facebook