Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

No i jak tu nie jechać

Przy okazji tematu grzybobrania przypomniała mi się anegdotka o Paulince. Właściwie to nie o Paulince, tylko tej drugiej ciuchci i całej kolejce wąskotorowej, która kursowała kiedyś na trasie Zawisna – Wieluń. Jeździła, jak pewnie każda wąskotorówka czy może raczej „wolnobiegówka”, baaardzo wolno. Tak wolno, że śmiano sie wówczas, że można było w trakcie jazdy wysiąść z niej, nazbierać grzybów w lesie i jeszcze zdążyć ponownie wsiąść. Dykteryjka ta zainspirowała mnie do ułożenia limeryków. Tym razem przedstawiam tryptyk wąskotorowy:

Maszynista z Wielunia Dąbrowa
Smętnie głowę w ramiona chowa.
Wspomina czasy,
Gdy poprzez lasy
”Mknęła” kolejka wąskotorowa.

Z Praszki przez Kowale
Jedzie ciuchcia ospale.
Wśród lasów pełnych
Grzybów jesiennych
Nazbierasz kosze całe.

Stoi na stacji Komorniki
Ciuchcia, a za nią wagoniki.
Zabiera podróżnych
Z bagażem przeróżnym.
W każdym dorodne borowiki.

Grzegorz Turnau – Historia pewnej podróży.

Polecane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*

Video
Facebook