Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

Klient nasz Pan

Z mojego zestawienia banków wyszło, że najbardziej korzystnym bankiem, pod względem wysokości opłat jest Nykredit. Jakiś czas temu Nykredit prowadził bardzo aktywną kampanie w duńskich mediach. Reklamowali się jako bank przyjazny, jako bank bez opłat, jako bank dla każdego. Kampania nazywała się Blå fordele (niebieskie zalety).
Danske bank w tym mniej więcej czasie uszczęśliwiał swoich klientów wprowadzeniem opłat.  Nagle za samo posiadanie konta i karty płatniczej trzeba było wydać ponad 600 koron rocznie. Postanowiłem zmienić bank. Na początek założyć drugie konto w innym banku, przetestować je przez kilka miesięcy i potem jeśli się sprawdzi to zrezygnować z tego pierwszego konta. Nykredit zapraszał w reklamach: „Zadzwoń do nas. Mamy konto odpowiednie dla Ciebie”. Zadzwoniłem.

Doradca bankowy

Odebrał miły człowiek z biura obsługi – doradca bankowy. Przedstawił się i zapytał w czym może pomóc. Ja też się przedstawiłem, zapytałem czy możemy rozmawiać po angielsku.
Yes, of course, no problem”- odpowiedział.
No to ja szczęśliwy, że nie muszę łamać sobie języka po duńsku, wyjaśniłem sprawę po angielsku. Nakreśliłem jakie chcę konto, do jakich celów, dostęp do banku przez internet, wszystko co konto bankowe mieć powinno, to właśnie ja chciałem. Nic wielkiego w sumie, bo co można przecież wymyślić?
Doradca bankowy odpowiedział mi konkretnie: „Nie mamy takiego konta” .
„Jak to nie macie?” – 
odparłem zdziwiony.
„Nie mamy, może inne banki mają.” – obstawał przy swoim doradca bankowy.
Może mi zaproponujesz inne, podobne konto?” – jeszcze tliła się we mnie iskierka nadziei.
„Nie, nie mamy takich kont, musisz spróbować w innym bankach”.
To w zasadzie był koniec mojej współpracy z bankiem Nykredit. W swojej naiwności sądziłem, że nie tylko otrzymam informacje o koncie, ale też, że założę konto przez telefon.
Czy to jedyna sytuacja, gdy zostałem odprawiony z kwitkiem? Ależ skąd! Takie zachowanie to norma w Danii.

Pracownik sklepu

Kiedyś wybrałem się do sklepu – wszystko dla domu i ogrodu,  bodajże to był Bauhaus, po pewną konkretną rzecz wiedząc, że właśnie w tego typu sklepie mam jej szukać. Nie chciałem chodzić między półkami i tracić czas na poszukiwania, więc poszedłem prosto do pracownika sklepu z pytaniem, gdzie znajdę tą rzecz. Pracownik sklepu odpowiedział mi równie konkretnie jak doradca bankowy:
„Nie mamy.”
„Nie macie?” – znowu byłem zdziwiony.
„Nie mamy.” – konsekwentnie odpowiadał pracownik sklepu.
„W jakim sklepie mogę tego szukać?”  – zapytałem.
„Nie wiem.” – odpowiedział pracownik sklepu.

Doradca bankowy – okazując dużo dobrej woli – odesłał mnie do konkurencji, tutaj pracownik sklepu nie widział potrzeby, aby wykazywać się aż taką inicjatywą.

Pracownik recepcji

Nic nie przebije jednak pracownika recepcji w urzędzie. Kiedyś dostałem list, że mam spotkanie z konsultantem. Na liście napisane gdzie spotkanie, jakiego dnia, o której godzinie, no i oczywiście imię i nazwisko pracownika, z którym mam się spotkać. Poszedłem do urzędu. Wygląda to tak, że najpierw należy zameldować w recepcji w jakiej sprawie się przyszło. Następnie pracownik recepcji kieruję cię dalej.
Po krótkim czekaniu, nadeszła moja kolej. Podszedłem do recepcji i powiedziałem zgodnie z tym co było w liście, że mam spotkanie z takim to a takim.
Odpowiedź pracownika recepcji była następująca: „Taki tu nie pracuje. Następny proszę.”
Jedno trzeba im przyznać, sprawy pilne załatwiają od ręki.

Pracownicy call center

Jeśli mieszkasz w Danii dobrą radę Ci dam. Nigdy, ale to nigdy nie dzwoń do telefonicznego biura obsługi klienta, podczas mistrzostw w piłce ręcznej. Pracownicy call center mają ważniejsze rzeczy do robienia niż odpowiadanie na Twoje pytania. Jeśli zbliża się pora meczu, albo co gorsza mecz już trwa – nie ma szans, żeby ktoś odebrał telefon. Nie ma sensu czekać z słuchawką przy uchu. Jeśli zbliża się mecz, usiądź przed telewizorem, otwórz piwo i oglądaj… razem z pracownikami call center.

 

klient nasz Pan e-migranci.net

.

Polecane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*

Video
Facebook