Życie w Danii, przemyślenia i poradniki.

Droga do Dolistowia

Co to jest droga, to najlepiej dowiedzieć się nogami. A już obowiązkowo bosymi. Dobrze przy tym, żeby piach nie był ot taki sobie, ale gorący – jak we żniwa, albo zimny jak w listopadzie, w przymrozek. I żeby nogi młode były – stare kopyta mało czują. Dobrze, żeby na tej drodze jakaś kałuża była, kamień, korzeń… i skaleczyć palec, albo piętę odbić.
Żeby poznajomić się z drogą dobrze, trzeba hen w cudze strony iść. Iść, iść i pomylić się na rozstaju. Wejść w dziwne chaszcze. Jak dobrze wtedy zobaczyć naprzeciw człowieka, przeżegnać się, żeby on nie był czasem w kopytkach.
Potem powiedzieć: „Niech będzie pochwalony!”
A jak odpowie, spytać: „Panie, którędy Panie do Dolistowia?”
„Do Dolistowia? Toż to Panie całkiem naprzeciw! Chodź no Panie, ja też do Dolistowia”.

I już dobrze, oj jak dobrze…

Zachód

W zachodniej kulturze droga to jest coś „pomiędzy”. Coś pomiędzy punktem A i punktem B. To mogą być punkty w czasie, gdy na przykład jesteśmy przed trudną rozmową (A) i chcemy mieć już ją za sobą (B). Mogą to być też punkty w przestrzeni, gdy podróżujemy z jednego miejsca w drugie. Jesteśmy w punkcie A i chcemy być u celu, w punkcie B. Pomiędzy tymi dwoma punktami jest droga. Droga nie ma znaczenia, chcemy przebyć ją jak najszybciej, możliwie komfortowo i bezboleśnie. Najlepiej jakby wcale drogi nie było. Jakbyśmy mogli od razu znaleźć się tam gdzie chcemy. Jesteśmy skupieni na celu, do którego chcemy dotrzeć. To cel jest ważny, nie droga do celu.

Wschód

W kulturze wschodu jest odwrotnie. To droga jest ważna. Droga nie ma początku, ani końca. Nie ma punktu A, ani B. Nie ma celu, w ktorym chcemy się znaleźć. Jest tylko droga. Sama droga jest celem. Mamy iść drogą i delektować się każdym krokiem. Nie spieszyć się. Nie mamy celu, więc gdzie się spieszyć. Jesteśmy przecież na swojej drodze, tam gdzie właśnie być mamy. Spróbujmy możliwie jak najpełniej przeżywać naszą drogę.

Droga

Co to takiego ta droga? Którą wybrać? Czy szybko zmierzać do celu, pewnym krokiem, nie rozglądając się na boki? Czy może zapomnieć o celach, iść powoli i cieszyć się z każdej małej rzeczy, którą spotkamy na naszej drodze?

Życie jest podróżą, życie jest drogą. Każdy sam wybiera własną drogę i sposób podróżowania. Jedni mkną szybko, nie zatrzymując się i nie rozglądajac się na boki. Chcą jak najszybciej osiągnąć cel. Inni krążą jakby bez celu, zatrzymują się w wielu miejscach na dłużej, często zmieniają kierunek.

Złoty środek

A może by tak wziąć coś z obu kultur. Mieć cel i nie przerwanie podążać w jego stronę, ale pamiętać także, że droga do celu także jest już celem. Zwracać uwagę na drogę, brać z niej to co najlepsze, nie spieszyć się, czerpać ile się da już z samej drogi. Nie zrażać się, że się czasem potkniemy się o kamień, przewrócimy, że czasem pójdziemy w złym kierunku. Mamy przecież nasz cel. Jeśli o nim pamiętamy, to w końcu odnajdziemy drogę. A jeśli już na powrót odnajdziemy naszą drogę, bogatsi o doświadczenia na dotychczasowej drodze już zdobyte to wtedy … już dobrze, oj jak dobrze…

 

emigranci Droga do Dolistowia

.

WooCommerce

Polecane wpisy

Dodaj komentarz