Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

Czego tu nie ma

Każdy obcokrajowiec mieszkający na stałe w Danii, gdy tylko jedzie do swojego rodzinnego kraju robi zakupy. Kupuje wszystko, a najbardziej te rzeczy, których w Danii mu brakuje.
Polacy wracający do Danii, po pobycie w Polsce mają samochody zapakowane po sam dach, a czasem nawet i na dachu. Wiozą chleby, kiełbasy, piwa, wódki, słodycze, wiozą wszystko, czego tutaj nie mogą kupić.
No dobrze, ale co wiozą, gdy jadą z Danii do Polski. Przecież warto zawieźć jakieś duńskie smakołyki rodzinie i znajomym.

Przywieź coś dobrego

Spędzając urlop w Polsce poszedłem odwiedzić znajomych w firmie, w której kiedyś pracowałem. Zapytałem co u nich. Tam niewiele się zmieniło. Zapytali co u mnie. U mnie sporo się pozmieniało. Pracuję i mieszkam w Danii. Zaczęła się rozmowa, znajomi ciekawi, co to ta Dania jest, bo niby kraj nie tak daleko położony, ale niewiele o nim wiadomo.
„Następnym razem, jak przyjedziesz, przywieź nam coś dobrego” – powiedzieli.
„Co tam mają dobrego? Wódki? Maja dobre wódki?”
„Nie, wódek nie mają dobrych.”
„To może słodycze, czekolady?”
„Nie, słodyczy też nie mają dobrych.”
„To może coś z jedzenia. Co mają dobrego do jedzenia?”
„Jedzenie… hmm… jedzenie też nie jest dobre…”

Wyglądało na to, że po prostu nie chce im nic przywieźć. Żeby zatrzeć to wrażenie, na następną wizytę przyjechałem przygotowany, kupiłem sztandarowy duński trunek – Gammel Dansk. Wypiliśmy po kieliszku. Popatrzyli na mnie, na siebie, znowu na mnie. Twarze jakieś niewyraźne. Spodziewali się czegoś lepszego. Butelkę osuszyliśmy, ale Gammel Dansk, dla polskich smakoszy wódek wysokoprocentowych okazał się zwykłym syropem na kaszel. Ani dobry, ani w głowie nie zaszumiało.

Dania dla jarosza

Pod koniec lat 90-tych, mój znajomy – wegetarianin, który pół życia spędził w Indiach, przyjechał ze swoją narzeczoną do Danii, w odwiedziny do jej rodziców.
Wyobraźcie sobie indyjskie jedzenie. Potrawy pełne kolorów. Wszystkie smaki: słony, ostry, słodki, kwaśny, gorzki, nawet jest smak neutralny. Wszystko zachęca zapachem, wyglądem. Człowiek najpierw syci się oczami, potem dopiero napełnia żołądek. Trudno uwierzyć, że to wszystko są bezmięsne potrawy. Nie potrzeba mięsa, wszystko jest tak pysze, że nawet nie zauważasz, że to dania jarskie.
Ten człowiek, przyzwyczajony do takiej kuchni, przyjeżdża do Danii. Rodzice narzeczonej wiedzą, że jest wegetarianinem, więc przygotowują potrawę specjalnie dla niego. I …dostaje na półmisku ugotowanego kalafiora. To wszystko. To już. To cały wegetariański obiad.
Chciałbym widzieć wtedy jego minę… zaraz… chyba widziałem taką minę u znajomych, którzy domagali się przywiezienia czegoś dobrego z Danii.

Mamy dość

Potrzebujesz czosnek do potrawy, możesz kupić – chiński, ale i tak masz szczęście, bo jeszcze piętnaście lat temu tutaj nie wiedzieli jak czosnek wygląda.
Chcesz kupić jogurt, proszę bardzo, są dwa smaki do wyboru. Tak samo soki: jabłkowy lub pomarańczowy.
Chcesz mydło, jest jedno! Jeśli ci nie odpowiada, ale co gorsze lubisz odmianę musisz sobie je przywieźć. Myślałem, że ja tylko przywożę kostki mydła, ale nie. Znajomy, który ma rodzinę w Anglii, za każdym razem gdy ich odwiedza kupuje i przywozi ze sobą mydło!

O co chodzi? Co tu jest nie tak? Tutaj niczego nie ma!
Jednak Duńczycy uważają, że mają wszystkiego dosyć i nie potrzebują więcej. Po co im wybór. Przecież to co oferują im sklepy, co oferuje im państwo jest najlepsze. Dlaczego mieliby chcieć czegoś innego?
Tak, mają dosyć wszystkiego.
Właściwie to nie mają tylko jednej rzeczy: nie mają potrzeb. Ale jakie można mieć potrzeby, skoro myśli się, że ma się wszystko?

czego tu nie ma e-migranci.net

 

 

.

Polecane wpisy

One Response to Czego tu nie ma

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*

Video
Facebook