Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

Monthly Archives: Sierpień 2016

Don’t give up

Trwają Igrzyska Olimpijskie w Rio. Serce rośnie po sukcesie Anity Włodarczyk. Serce pęka po eliminacjach w rzucie młotem z udziałem mistrza świata Pawła Fajdka. Chciałoby się zadedykować mu utwór: „Don’t give up” Petera Gabriela i Kate Bush.
Peter Gabriel napisał co prawda „Don’t give up” w kontekście poczucia beznadziei w obliczu braku pracy i perspektyw, zainspirowany fotografiami Dorothea Lange w książce zatytułowanej „In This Proud Land”. Zdjęcia przedstawiały ludzi dotkniętych Wielkim Kryzysem – katastrofą ekonomiczną i ekologiczną w Stanach Zjednoczonych w latach trzydziestych XX wieku. W czasie powstania tekstu także w Anglii za czasów rządów Margaret Thatcher trudna sytuacja gospodarcza doprowadzała wiele osób do desperacji. I choć ten aspekt niewątpliwie przewija się tutaj, to utwór jest tak piękny i wykonany z taką mocą i siłą oddziaływania, że może być odczytywany w szerszym uniwersalnym kontekście i zapewne pomógł już wielu osobom podnieść się po porażce. Przegrana to nie koniec świata. Może zdarzyć się każdemu. Odwagi! Don’t give up!


Peter Gabriel & Kate Bush-Don’t give up version 2 (tłumaczenie własne)

Na tej dumnej ziemi wyrośliśmy na mocarzy
Powszechnie cenionych i szanowanych
Nauczony walczyć i zwyciężać
Nie sądziłem, że mogę zawieść

Widzę, że już po zawodach
Marzenia me rozwiały się
Nie jestem już taki sam
Nikogo nie obchodzi przegrany

Nie poddawaj się
Przecież masz przyjaciół
Nie poddawaj się
Jeszcze cie nie pokonali
Nie poddawaj się
Wiem, że jeszcze ci się uda

Chociaż widziałem co dzieje się wokół
Nie sądziłem, że to mi się przydarzy
Każdemu innemu, ale nie mnie
To dziwne, jak wszystko się zmienia

Pojechałem w nocy do domu
Miejsca moich narodzin, na brzegu jeziora
W świetle dnia ujrzałem ziemię
I drzewa spalone do cna

Nie poddawaj się
Masz przecież nas
Nie poddawaj się
Nie potrzebujemy wiele
Nie poddawaj się
Bo gdzieś przecież jest
Miejsce dla nas

Oprzyj głowę
Nie przejmuj się tak
Jeszcze będzie dobrze
Kiedy jest ci ciężko
Możesz polegać na nas
Nie poddawaj się
Proszę, tylko się nie poddawaj

Muszę stąd odejść
Już dłużej nie wytrzymam
Postoję na tym moście
Popatrzę w dół
Cokolwiek by się nie działo
Rzeka nie przestanie płynąć

Przeprowadziłem się do innego miasta
Usiłowałem ułożyć sobie życie
Ale do każdej pracy jest tylu ludzi
Tylu ludzi, których nikt nie potrzebuje

Nie poddawaj się
Masz przecież przyjaciół
Nie poddawaj się
Nie jesteś sam
Nie poddawaj się
Nie ma się czego wstydzić
Nie poddawaj się
Wciąż masz nas
Nie poddawaj się
I tak jesteśmy z ciebie dumni
Nie poddawaj się
Przecież nigdy nie było lekko
Nie poddawaj się
Bo wierzę, że przecież gdzieś
Jest miejsce dla nas

Duński rynek pracy przed kryzysem i po kryzysie

W 2006 roku przyjechałem do Danii. Byłem pierwszym nie duńskojęzycznym pracownikiem w duńskiej fabryce. Mówiłem dobrze po angielsku, to wystarczało.
Gdy okazało się, że dobrze pracuję, szybko się uczę i można się ze mną porozumieć, zapytano mnie, czy nie mam znajomych w Polsce, którzy chcieliby przyjechać do pracy. Nawet nie muszą znać angielskiego, byleby chcieli pracować.

W 2006 roku obcokrajowiec, posługujący się łamanym angielskim mógł wejść prosto z ulicy do duńskiej fabryki, zapytać o pracę, a tam zaskoczeni właściciele opowiadali pytaniem:
Naprawdę chcesz tu pracować? To od kiedy możesz zacząć?”

Potem przyszedł kryzys. Firmy popadły w kłopoty finansowe, wiele stanęło na skraju bankructwa. Zaczęło się cięcie kosztów, obcinanie pensji i zwolnienia pracowników.

Jest rok 2016. Kryzys już dawno minął, ale w Danii firmy nadal są ostrożne w inwestycjach, również w zatrudnianiu pracowników. Tym bardziej, że rynek pracy nie sprzyja, żeby zatrudniać.
Można przecież wziąć osobę na nyttejob, przymusowe roboty publiczne, na które jest wysyłany bezrobotny, nie chcący stracić zasiłku.
Można też wziąć kogoś skierowanego z jobcenter, z urzędu pracy na praktykę.
W obu tych przypadkach firma nie ponosi żadnych kosztów, a „zatrudniona osoba” pracuje na cały etat, z tą różnicą, że zamiast pensji dostaje zasiłek.

Jeśli już firma zdecyduje się kogoś naprawdę zatrudnić, to może to być uchodźca. Firma zrobi dobry uczynek w ramach integracji. No i w nagrodę za taką wspaniałomyślność dostanie od państwa 20 tys. koron po półrocznym zatrudnieniu uchodźcy i kolejne 20 tys. po roku jego zatrudnienia.
Można też zatrudnić kogoś na løntilskudsjob, zatrudnienie dofinansowywane przez urząd pracy.

W 2016 roku jeśli ktoś nie jest uchodźcą, nie pobiera żadnych zasiłków od duńskiego państwa, ma niewielkie szanse na znalezienie zatrudnienia. Nie pomoże nawet znajomość języka duńskiego, pokończone duńskie kursy i szkoły.
Taka osoba może liczyć, co najwyżej, na pracę za pośrednictwem jednego z wielu biur pośrednictw pracy, vikarbureau i pracować tymczasowo w różnych firmach w oczekiwaniu na lepsze czasy, albo następny kryzys.

runek pracy po kryzysie

Depresja odmiana duńska

Depresja w Danii to zjawisko bardzo częste. Dotyka częściej mężczyzn niż kobiety.
Mężczyźni, szczególnie ci przyjezdni, obcokrajowcy, nie potrafią się odnaleźć w duńskiej rzeczywistości.
Duńskie społeczeństwo oparte jest na opiekuńczej roli państwa. Najważniejsze w Danii jest poczucie bezpieczeństwa, nawet kosztem utraty wolności osobistej.
Obcokrajowiec nie wychowany w takim matriarchalnym społeczeństwie, nie chce, nie umie i nie godzi się na to, aby urzędnicy i instytucje podejmowały za niego decyzje, aby odbierały mu wolną wolę.
Niestety, tak działa duńskie społeczeństwo. Tutaj to normalne, nikt nawet nie zauważy, że został już ubezwłasnowolniony.

Co w takim razie ma zrobić nasz biedny obcokrajowiec?
Przystosować się lub wyjechać!
Jest też trzecia opcja – poddać się i wpaść w depresję. Duńską depresję.

depresja odmiana dunska

Video
Facebook