Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

Monthly Archives: Kwiecień 2016

Odczulanie tabletkami grazax – drugi sezon

W marcu 2015 roku zacząłem się odczulać na trawy. Od roku, codziennie rano biorę jedną tabletkę grazaxu, mając nadzieję, że to pomoże mi uwolnić się od alergii na trawy.
Pierwszy sezon odczulania opisałem we wpisie Alergia – odczulanie tabletkami grazax.
W tym wpisie opiszę drugi sezon odczulania tabletkami grazax.

Kwiecień 2016 – trawy jeszcze nie pylą

Jest zimno, temperatura spada czasem poniżej zera – dobra pogoda dla alergików.
Kwiecień zacząłem od wizyty u lekarza. Standardowa wizyta przed sezonem pylenia, następna będzie za pół roku.
Na wizycie lekarz zapytał mnie, co u mnie słychać i czy mam jeszcze tabletki. Tabletki miałem już na wykończeniu, więc dostałem receptę na grazax (2 opakowania po 100 tabletek, do wykupienia w odstępie 3-miesięcznym).
Zapytałem jeszcze czy może mi polecić tabletki antyhistaminowe, dodałem że najlepiej działają na mnie te na fexofenadynie (tabletki zawsze kupuje w Polsce, ale w tym roku mam trochę mniejszy zapas, więc może będę zmuszony kupić tabletki w Danii). Zapisał mi na kartce Kestine. Sprawdziłem w internecie, to nie fexofeadyna, to ebastyna. Jednak zostanę przy sprawdzonych telfexo i allegrze, a może w tym sezonie tabletki nie będą już mi potrzebne…

Maj 2016 – grazax nie działa

Zrobiło się ciepło, ruszyło pylenie traw i zaczęła się alergia. I to zaczęła się na całego. Biorę tabletki antyhistaminowe, krople do oczu, no i oczywiście grazax. Alergię jak miałem tak mam.
Może powinienem napisać, że grazax jeszcze nie działa. Przecież nie tracę nadziei, może w końcu uporam się z alergią i konsekwentne odczulanie przyniesie oczekiwany efekt.

Wrzesień 2016 – podsumowanie sezonu

Czekałem z podsumowaniem, aż skończy się sezon pylenia. A sezon pylenia był w tym roku bardzo długi. Praktycznie skończył się dopiero we wrześniu.
Liczyłem na to, że po półtorarocznym zażywaniu tabletek grazax będę widział poprawę. Cokolwiek, chociaż lekkie złagodzenie objawów, skrócenie czasu brania tabletek antyhistaminowych, czy kropli do oczu.
Nic takiego nie nastąpiło. Już ponad 500 dni biorę grazax i nie widzę żadnych efektów.

odczulanie na trawy grazax

Grzywacz i sierpówka czyli o gołębiach dzikich i udomowionych

Wiele osób nie lubi gołębi. Za co je lubić? Zanieczyszczają okolice, hałasują, są wszędobylskie, namolne, szare, duże i przede wszystkim liczne, zbyt liczne. Acha no i brudzą, dodatkowo brudzą i jeszcze raz brudzą. Tak wiele osób opisałoby gołębie domowe.

„Ich praprzodek, dziki gatunek gołębia skalnego, żyje na skalnych ścianach i w jaskiniach wybrzeży Europy Południowej. Gołębie zostały dość dawno udomowione przez ludzi i sprowadzone do miast. Młode i dorosłe gołębie, a także ich jaja były zjadane przez ludzi, a gołębie znajdowały w miastach dość resztek pokarmowych z ludzkich posiłków, by się wyżywić. Zimą, gdy było trudniej o pokarm, gołębie stanowiły dla ludzi doskonałą rezerwę świeżego mięsa. Dlatego już Egipcjanie i Rzymianie pielęgnowali gołębie w specjalnie dla nich urządzanych wysokich wieżach z półkami, na których ptaki mogły zakładać gniazda. W ten sposób gołąb stał się pierwszym ptakiem udomowionym przez ludzi. Niektóre linie hodowlane były trzymane w określonym celu. Bardziej krępe jako pokarm, a smuklejsze do wyścigów lub przenoszenia wiadomości, w czym wykorzystywano zdolność gołębi do powracania do swoich gniazd. Pojawiły się także linie hodowlane o niezwykłym ubarwieniu lub kształcie ciała. Nowe rasy udomowionych gołębi uciekały czasem z hodowli i krzyżowały się z dzikimi gołębiami. Tak więc współczesne gołębie miejskie są z jednej strony efektem hodowli, a z drugiej mieszania się ras udomowionych i dzikiej formy. Tym tłumaczy się różnorodność ubarwienia gołębi miejskich, które swe mało starannie wykończone gniazda budują na balkonach, parapetach i gzymsach, podobnie jak ich dzicy praprzodkowie na półkach skalnych. Niektóre z miejskich gołębi tak oswoiły się z ludźmi, że siadają na głowach i ramionach osób, które oferują im pokarm. Są i takie, które nauczyły się wykorzystywać środki komunikacji miejskiej. W Londynie można dość łatwo zobaczyć gołębie wskakujące do metra tuż przed zamknięciem się drzwi i czekające na podłodze kolejki do chwili, gdy syk powietrza oznajmi o rychłym ich otwarciu się i możliwości opuszczenia wagonika. Są doniesienia nawet o takich mądralach, które czekały na kolejkę razem z pasażerami i regularnie wędrowały w ten sposób do najbliższej stacji.”*

*David Attenborough Prywatne Życie Ptaków

Gołębie wcale mi nie przeszkadzają, chociaż nigdy też ich nie dokarmiam. Tacy nieodłączni sąsiedzi i stały element otoczenia. Kiedyś nawet pomieszkiwał u mnie jeden poszkodowany rekonwalescent, który cało wyszedł z jakiejś opresji, być może cudem ocalał z kocich pazurów. Mieszkał z nami przez jakiś czas w blokowym mieszkaniu i nosił wdzięczne imię Harat. Nie wszyscy jednak spoglądają na gołębie przyjaznym okiem.

Niechęć do gołębi domowych nieświadomie przenosi się często na inne mniej zanane gatunki gołębi takie jak znacznie większe grzywacze czy zbliżone wzrostem do gołębia domowego sierpówki. Te ostatnie znane niegdyś jako synogarlice tureckie po duńsku nazywają się tyrkeduer. Właściwie powinny nazywać się indisk duer, ponieważ pochodzą z Indii, a ich obecna nazwa wzięła sie stąd, że skolonizowały Europę przylatując z Turcji. I to całkiem niedawno, bo dopiero w zeszłym wieku. Zresztą nie tylko Europę. Sierpówki spotkać można też w Ameryce Północnej. To jak szybko zasiedliły kontynent Ameryki Północnej nie ma precedensu w ptasim świecie. Prawdopodobnie stało się tak, ponieważ zajęły miejsce gołębi wędrownych, które wyginęły w 1914. Jako ptaki łowne zostały najzwyczajniej w świecie wystrzelane do nogi, pardon skrzydła. Lukę po gołębiach wędrownych zajęły sierpówki, które rocznie potrafią wyprowadzić po pięć-sześć lęgów i szybko się rozprzestrzeniają. W Danii pierwszą parę odnotowano w 1948 roku, a dziś sierpówki należą już do pospolitych i często spotykanych ptaków. Najbardziej sprzyjające warunki do życia znajdują w dzielnicach willowych otoczonych zadrzewionymi obszarami, gdzie dzielą terytoria z grzywaczami – największymi europejskimi gołębiami.

Łacińska nazwa grzywacza oznacza gołębia leśnego, dzikiego. Grzywacze oprócz wielkości wyróżniają się małą głową, wydatną piersią i długim ogonem oraz białą plamą na bokach szyi i białymi pasami na wierzchu skrzydeł. Budują gniazda w postaci luźnej, ażurowej platformy z cienkich i suchych patyczków na gałęzi w koronie drzewa. Ta niezbyt misterna konstrukcja pozwala na szybkie zbudowanie gniazda i podjęcia lęgów, ale też czasem rozpada się przed końcem gniazdowania. Grzywacze i sierpówki to wdzięczni i niekłopotliwi sąsiedzi. Żyją ze sobą w zgodzie i często razem korzystają ze wspólnej stołówki.


Collared Dove & Wood Pigeon

Duńskie czaple online czyli kto pokocha czaplę

Pamiętam jak w zeszłym roku podczas pobytu w Skallingen po raz pierwszy zobaczyłam bączka. Jest to ptak z rodziny czaplowatych o wiele rzadziej spotykany niż czapla siwa. Zresztą czaplę siwą też udało mi się tego dnia zobaczyć. No cóż nie tylko czaplę niestety. Także myśliwych wybierających się na polowanie. Oby nie na nieszczęsną czaplę. Nie zdziwiłabym się wcale gdyby padła ich ofiarą, jako że czaple siwe nie cieszą się dużą popularnością i wciąż wiele osób na nie poluje. Zwłaszcza hodowcy ryb skarżą się na szkody wyrządzane przez rybożerne czaple i mają prawo strzelać do czapli przy stawach rybnych. Na szczęście czaple mają też swoich miłośników-ornitologów, którzy chcąc przybliżyć ich życie innym, zamontowali kamery w ich kolonii i transmitują na żywo sceny z ich życia. Po bieliku i puchaczu przyszedł więc w Danii czas na czaplę online.*

Z duńskiego Frederiksberg Have zobaczyć można zaloty czapli, tańce godowe, czułe gesty, wspólne budowanie gniazda, a także zajrzeć do gniazda i podejrzeć ich jaja. Jest to niebywała okazja, ponieważ czapla należy do bardzo płochliwych ptaków, a gniazda buduje wysoko na drzewach wśród cienkich, suchych gałęzi i jak pisze Andrzej Kruszewicz już kilku ornitologów przypłaciło zdrowiem kontrole gniazd czapli. W mojej okolicy też mieszkają czaple. Czasem widuję je na żerowisku, czasem jak lecą i odzywają się swoim chrapliwym, kraczącym głosem. Teraz kamery umożliwią dogodne obserwacje czapli i pozwolą na weryfikację wszystkich wyczytanych informacji o jej zachowaniach. Ponoć zdarzają się wśród piskląt czapli bratobójcze bójki, rywalizacja o pokarm, a nawet wypychanie z gniazda. Ofiarami padają najmłodsze i najsłabsze osobniki. Oj, nie mają czaple łatwego życia. Nie dość, że są prześladowane przez ludzi, drapieżne zwierzęta i ptaki, to już w gnieździe muszą walczyć o przetrwanie.

*Czapliniec na żywo można też oglądać z Polski z olsztyńskiego Nadleśnictwa Dobrocin.

Jeszcze kilka informacji na temat czapli siwej:

  • Czapla siwa to ptak wielkości bociana o smukłej sylwetce z długą wygiętą szyją. W locie różni się od bociana lub żurawia esowato wygiętą szyją i łukowato wygiętymi skrzydłami. Chociaż wzrostem przypomina bociana ze swoimi 90 centymetrami i 2 metrami rozpiętości skrzydeł, to waży od niego o wiele mniej. Zaledwie 2 kilogramy, tyle co zwykła kura.
  • Czaple siwe wykorzystują swoje gniazda przez wiele lat. Im wyżej umieszczone jest gniazdo, tym lepiej, bo bezpieczniej. Gniazdują w koloniach lęgowych zwanych czaplińcami o dużym zagęszczeniu (po kilka gniazd na jednym drzewie), co sprawia, że czaple muszą bronić swoich gniazd przed sąsiednimi parami, które podczas chwili nieuwagi podkradają cenny budulec do własnego gniazda.
  • Nie wszystkie pary składają lęgi w tym samym czasie. Najstarsze zaczynają już w lutym, podczas gdy najmłodsze czekają nawet do maja. Ptaki składają 3-5 blado-turkusowych jaj. Wysiadywanie trwa 25-26 dni. Młode opuszczają gniazdo po około 2 miesiącach. Później jeszcze przez 2-3 tygodnie koczują na drzewach w kolonii gdzie są dokarmiane przez rodziców.
  • Śmiertelność piskląt bywa ogromna, zwłaszcza wtedy gdy ludzie lub drapieżne ptaki (np. bieliki) niepokoją kolonie lęgowe. Pisklę, które wypadnie z gniazda nie ma szans na przeżycie. W większości kolonii podłoże jest nie tylko oblepione kałem, ale także usłane resztkami piskląt zjedzonych przez drapieżniki (np. lisy). Wiele młodych czapli ginie w czasie pierwszej zimy.
  • Czapla siwa jest prawie wszystkożerna: żywi się rybami, płazami, małymi ssakami oraz wodnymi bezkręgowcami i owadami, ale ulubionym pokarmem są ryby, na które potrafi cierpliwie polować zamierając w bezruchu na długie chwile.
  • Szacuje się, że liczba par lęgowych w Danii wynosi około 4 tysiące.

Na koniec wiersz Aleksandry Wojtyły: Smutna czapla:

Martwiła się czapla siwa,
że jest niezbyt urodziwa,

taka trochę przygarbiona,
w szare piórka przystrojona.

I myślała: „Ach! Dlaczego?
Ja nie mogę zmienić tego?”

Aż od tego zamartwiania,
bliska była załamania.

Miała częste bóle głowy,
wciąż powstawał kompleks nowy.

Przygnębiona swą urodą,
łowiła o świcie ryby nad wodą.

I nastało wnet południe,
słońce zaświeciło cudnie.

Wszystko wokół się zieleni.
Może czapla humor zmieni?

Myśli: „Przyszła do nas wiosna,
piękna, ciepła i radosna.

Słońce gorące ma promyki.
Ooo! Stada ptaków wracają z Afryki.”

Coś dziwnego nagle czuje:
„Ktoś mnie chyba obserwuje?”

Rzeczywiście, tam w oddali,
samiec czapli wciąż się czai.

W końcu bliżej niej podchodzi
i komplementami słodzi.

„Czy Pani wie, że szary jest w modzie?
Że kolor ten służy Pani urodzie?

Wygląda Pani znakomicie,
tak piękna, dostojna, że tonę w zachwycie.

Droga czaplo! Nie chcę zwlekać,
nie daj mi na siebie czekać!

Więc pobierzmy się czym prędzej.
Dobrze nam ze sobą będzie.”

Wokół wszystko się zieleni,
no a czapla się rumieni.

Wreszcie czuje się szczęśliwa.
Tak to już z czaplami bywa,

że gdy wiosna przychodzi,
sama w wodzie już nie brodzi.

Dziś na łące uwitej kwiatami
ślub biorą szczęśliwie zakochani.

A miodowy miesiąc z serca biciem
spędzą pod palmami w gorącej Afryce.


Fiskehejrens unger – fugleverdens grimmeste unger?

Video
Facebook