Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

Monthly Archives: Styczeń 2016

O zziębniętym Elemelku, pustym brzuszku i rondelku czyli o dokarmianiu ptaków

W zeszłym roku w naszym ogródku pojawił się karmnik. Cóż to była za przyjemność oglądać przy nim bogatki, modraszki, nawet rudziki. Można z bliska podziwiać pierzaste ptaszęta i napawać się wspaniałym uczuciem, że pomaga się biedactwom przetrwać srogą zimę. W tym roku w naszym domu, a więc i ogródku pojawił się pies. W związku z tym zniknął karmnik. Przecież pies i tak przegoni wszystkie ptaki. Szkoda zachodu. Tymczasem okazuje się, że nie. Z poczynionych obserwacji wynika, że ogrody właścicieli psów i kotów są paradoksalnie częściej odwiedzane przez ptaki. Pewnie dlatego, że ogrody miłośników zwierząt są bardziej przyjazne dla wszystkich stworzeń dużych i małych. Nie tylko dlatego, że wiszą w nich budki lęgowe i karmniki, ale również ze względu na urozmaicenie w ogrodzie: sterty gałęzi i chrustu w nieuporządkowanym zakątku, dające schronienie, rodzime gatunki drzew i krzewów, dostarczające pożywienie czy poidełko ze świeżą, wymienianą wodą. Zimą też warto zadbać o wodę dla ptaków. By zapobiec jej zamarzaniu, wystarczy włożyć plastikową piłeczkę do poidełka, lub folię plastikową do oczka wodnego. Łatwiej wtedy usunąć lód i wymienić wodę na świeżą. Na stronie Duńskiego Towarzystwa Ornitologicznego można zobaczyć filmy z poradami i wskazówkami jak dbać o poidełka zimą i dokarmiać ptaki.

Jak dokarmiać ptaki w ogrodach

Nieumiejętne dokarmianie może zaszkodzić ptakom. Dlatego warto robić to dobrze i systematycznie. Kiedy już zacznie się dokarmiać ptaki, należy kontynuować przez cały okres mrozów. Do karmników można wsypać mieszankę prosa, nasion słonecznika i innych ziarn zbóż. Pokarm powinien być suchy i świeży. Karmnik powinien być systematycznie sprzątany, żeby nie narażać ptaki na choroby. W czasie odwilży ptaki z reguły nie odwiedzają karmników, więc należy zwrócić uwagę, żeby zalegający tam pokarm nie psuł się. Otwarte karmniki powinno umieszczać się kilka metrów od drzew i krzewów, tak by ptaki łatwo mogły dostrzec czające się na nie drapieżniki. No i oczywiście z dala od okien, by uniknąć kolizji ptaka z niewidoczną dla niego dla szybą. Pokarm w karmnikach automatycznych powinien być jednorodny, gdyż w innym przypadku ptaki wydziobują tylko te ziarna, którymi są bezpośrednio zainteresowane, a inne lądują na ziemi, co może zwabić myszy i inne gryzonie.

Nie tylko w ogrodach

Oczywiście ogród nie jest jedynym miejscem, gdzie można dokarmiać ptaki. Są też parki, gdzie można dokarmiać kaczki i inne ptaki blaszkodziobe pod warunkiem, że zamiast chleba dostaną zboża, warzywa, gotowaną kaszę, płatki owsiane. Ptaki można też dokarmiać przy szkołach, tym bardziej, że dzieci kochają przyrodę i uwielbiają pomagać ptakom i zwierzętom.


O zziębniętym Elemelku, pustym brzuszku i rondelku

Z górki na pazurki czyli duński zimny chów – część 2

3 scenki rodzajowe z życia wzięte. Rzecz dzieje się w duńskiej szkole podstawowej.

Scenka pierwsza:

Dzieci w zerówce poznają literki i uczą się literować krótkie dwuliterowe wyrazy. Duńskie słowa są krótkie, więc istnieje dużo dwuliterowych rzeczowników np. ur (zegarek), si (sito), is (lód), fe (wróżka), bi (pszczoła) czy ar (blizna). Dzieci grają w grę polegającą na odnajdywaniu obrazków. Jedno z dzieci literuje wyraz, dwoje innych szuka odpowiednich obrazków. Kto pierwszy odnajdzie obrazek, zdobywa punkt. Wygrywa ta osoba, która zbierze więcej obrazków. Przy słowie ar dzieci żywiołowo reagują i każde pokazuje swoją bliznę: pamiątkę po rozciętym łuku brwiowym, szramę na kolanie, ślad na ręce. Każde dziecko może pochwalić się blizną i opowiedzieć skąd się wzięła i ile szwów miało zakładanych.

Scenka druga:

Przerwa. Dzieci wychodzą na boisko. Środek zimy. Styczeń. Mróz. Minus 5 stopni Celsjusza. Wszystkie maluchy wdrapują się na oblodzoną górkę i zjeżdżają z niej na plecach, pupach lub brzuchach. Głównie na brzuchach, głową w dół. Widok mrożący krew w żyłach. Tylko patrzeć aż zdarzy się wypadek. Dzieciaki zjeżdżają na łeb na szyję, pardon, z górki na pazurki. Lądują jedne na drugich. Dzieci jest naprawdę dużo. Dyżurujący nauczyciele patrzą czy dzieci się nie pozabijają. Jak któremuś z dzieci coś się stanie, oglądają jak poważne obrażenia odniosło i albo przytulają i pocieszają dziecko w przypadku drobnych stłuczeń, albo obmywają i opatrują poważniejsze rany. Nasuwa się pytanie: czy takie zabawy nie są zbyt niebezpieczne? Duńscy pedagodzy odpowiadają, że tak, są trochę niebezpieczne, ale to niesamowita frajda dla dzieci móc sobie pozjeżdżać z górki, a taka pogoda długo się nie utrzyma, więc niech korzystają z rzadkiej okazji. Po przerwie dzieci z poobijanymi kolanami i poobdzieranymi nosami i brodami wracają na lekcje. Niektóre poszkodowane, ale ogólnie bardzo zadowolone. Nie można zabraniać dzieciom dobrej zabawy. W końcu od czego jest dzieciństwo?

Scenka trzecia:

Fritidsklub. Po skończonych lekcjach dzieci idą do szkolnego klubu. Jeden z chłopców przychodzi zapłakany. Okazuje się, że jego młodszy brat właśnie miał wypadek na górce. Skaleczył się w głowę. Poważnie. Przyjechało pogotowie i zabrało go do szpitala. Chłopiec widział wypadek brata i jest przerażony i przygnębiony. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Tylko 5 szwów.

To tyle. Kropka. Trzy scenki. No comment. Wszystko zdarzyło się jednego dnia. Dodam tylko dla uzupełnienia obrazu duńskiego wychowania, że dzieci kochają swoich nauczycieli, opiekunów i pedagogów. Chętnie przybiegają do nich, żeby porozmawiać, przytulić się. Traktują ich jak przyjaciół, którym należy się szacunek z racji większego doświadczenia. Nauczyciele cieszą się autorytetem, ale to nie przeszkadza im grać z uczniami w piłkę czy wygłupiać się z dzieciakami. Nie ma dystansu. Stosunki między uczniami a nauczycielami są serdeczne. Nauczyciele są po to, żeby zaopiekować się dziećmi, zorganizować im czas, w razie czego rozwiązać problem, ale nie przeszkadzają w zabawie. Sami się do niej włączają.


Miś i Margolcia Tupu tup po śniegu

O zimie, śniegu, zmarzniętych nosach i gilach

Pada śnieżek pada od samego ranka.
Piesek wyjrzał z budy
-To ci niespodzianka
Lecą białe płatki
Rośnie śnieżna górka.
Schowaj się wróbelku,
bo Ci zmarzną piórka

W końcu do Danii dotarła zima. Zaczął prószyć śnieżek, dzieci wskoczyły na sanki i zabawa zaczęła się na całego. Trzeba wykorzystać śnieżną aurę, ponieważ śnieg tu szybko się topi i nigdy nie wiadomo kiedy znów spadnie. Ale właściwie nie miało być o pogodzie, tylko o gilach. Jeśli już mowa o dzieciach, przypomniał mi się synek mojej koleżanki, który pewnego zimowego poranka w drodze do przedszkola zawołał przejęty: Mamo, mamo – glut! Na co ona skonsternowana, gorączkowo szukając chusteczki, pyta: Gdzie? Synek: Na drzewie, nie widzisz? To przecież glut tam siedzi. Oczywiście miał na myśli gila. „Gil z nosa” – tak się mówi o katarze, który jest częstą przypadłością, kiedy szczypie mróz i nosy czerwienią się jak brzuszki gili. Duńska nazwa dompap wywodzi się od niemieckiego dompape i oznacza dziekana. Upierzenie gila przypomina czerwień dziekańskiej togi. Naukowa nazwa gila Pyrrhula pyrrhula pochodzi z greki i oznacza ogniście czerwony kolor.

Ptaki zimą

Gile najłatwiej dostrzec właśnie zimą. W innych porach roku skutecznie kryją się w gęstwinach koron drzew. Zima nie rozpieszcza ptaków. Wielu z nich nie udaje się przeżyć tej trudnej pory roku, dlatego warto je dokarmiać, by zwiększyć ich szanse na przetrwanie. O tym jak to mądrze robić można przeczytać w publikacji: Ptaki zimą. Autorami są Romuald Mikusek i Wiktor Tabak. Można się dowiedzieć na przykład, że gile zimą zbierają się w małych grupach i spędzają noce w gęstym listowiu w łagodnym klimacie Europy zachodniej, natomiast na mroźnym wschodzie zdarza im się wykorzystywać grube warstwy śniegu jako schronienie i zaśnieżać pod nimi jak w igloo. Gile mają bardzo mocne dzioby, którymi potrafią rozprawić się nie tylko z pączkami kwiatów, owocami ligustru i kaliny, ale też z wyjątkowo twardymi łupinami nasion jesionu czy klonu. W Danii też można zobaczyć tego urodziwego ptaszka i zimowego gościa. Pierwsze gile odnotowano tutaj w latach trzydziestych.


Dompap – vinterens flotte fyr! – Danmarks fugle

Video
Facebook