Emigracja. Inspiracja. Motywacja.

Monthly Archives: Wrzesień 2015

Czajka – ptasia arystokratka

Ptaki są wszędzie. Wystarczy uważnie spojrzeć, by je dostrzec. Od Dnia Ostrygojada wszędzie zauważam ostrygojady. Widuję je nie tylko na plaży, ale też na obrzeżach miasta przy ruchliwej szosie. Tak samo było z czajkami. Trudno powiedzieć co tam robiły czajki, ale kiedy je widziałam, paradowały w najlepsze wzdłuż miejskiej drogi. Powinny być na łące, torfowisku lub innym mokradle, nie w mieście. Od razu przypomniał mi się wiersz Brzechwy o tym jak to kaczki nieboraczki wybrały się do krawcowej, by sprawić sobie nowe kubraczki. Jednak czajki raczej nie potrzebują szyć sobie gustownych serdaczków, jako że natura obdarzyła je wielką urodą i wyszukaną garderobą. Z czajki bowiem jest prawdziwa ptasia arystokratka, z samca zaś strojny elegant: czarna pierś, biały brzuch i skrzydła o metalicznym połysku mieniące się barwami tęczy. Zwieńczeniem tego przepysznego wyglądu jest dostojny czubek zdobiący główkę i dodający gracji. Także wyraz twarzy zdradza szlachetne urodzenie. Aż dziw bierze, że ten urodziwy ptak tokując nie zważa na swój wytworny strój i gdy popisuje się przed samiczką, wtula się piersią w błoto moszcząc w nim dołek i zadziera ogon, by jak najlepiej się zaprezentować. Innym sposobem oczarowania partnerki są niezwykle efektowne i zarazem brawurowe akrobacje powietrzne. Po tych wszystkich zalotach można w końcu przystąpić do lęgów. Te jednak nie zawsze kończą się sukcesem.

Czajka latała, czajka krzyczała, nie mam gniazdeczka, com zbudowała*

Kiedyś każde dziecko znało tego sympatycznego ptaszka. Dziś niestety widok czajki należy do rzadkości. Z roku na rok zanikają tereny sprzyjające tym stepowym ptakom jak na przykład podmokłe łąki. Czajki wyprowadzają lęgi również na gruntach rolnych, jednak nie jest tam dla nich bezpiecznie. Gniazda mogą zostać rozjechane przez maszyny rolnicze, a polityka rolna wspierająca stosowanie nawozów, pestycydów i melioracji obszarów bagiennych nie jest przyjazna czajkom. Coraz rzadziej usłyszeć można dźwięk wibrujących skrzydeł lub nawoływania czajek. W Danii odnotowano dramatyczny spadek populacji tego gatunku. Szacuje się, że obecna liczba czajek wynosi jedną czwartą w stosunku do lat siedemdziesiątych. Niektóre gminy podejmują działania mające na celu ochronę gatunkową. W ramach pomocy czajkom rolnikom chroniącym lęgi na swoich polach i ponoszącym przez to stratę w uprawach wypłacane są odszkodowania ze środków przeznaczonych na ochronę środowiska. Tego rodzaju inicjatywy mają zapobiec zniknięciu tych pięknych ptaków z duńskiego krajobrazu. Oby odniosły skutek i czajki często gościły na okolicznych mokradłach.

*cytat za Tomaszem Kłosowskim


Vibemor varmer sine 4 unger

Motywacja. Wszystko będzie dobrze

Motywacja. Wszystko będzie dobrze.

Niezależnie przez co teraz przechodzisz,
powiedz sobie: wszystko będzie dobrze!
Cokolwiek to jest:
utrata zdrowia,
problemy finansowe,
rozwód,
wypadek losowy…
Pomimo tego, że wydaje ci się, że wszystko się wali,
pomimo tego, że wydaje ci się, że nie dasz sobie rady…

Powiedz sobie: wszystko będzie dobrze!

Oczyść umysł, uspokój myśli.
Zacznij słuchać swojego ciała.
Stwórz wokół siebie aurę spokoju, aurę ukojenia, aurę nadziei.
Zrelaksuj się, odpręż się na tyle, żeby móc przespać noc, a potem następną.
Powiedz sobie : wszystko będzie dobrze!

wszystko bedzie donbrze

 

Fuglekøje czyli pułapka na ptaki

Zwiedzając Fanø, można natknąć się na niecodzienną atrakcję: Sønderho Gamle Fuglekøje. Jest to jedno z czterech miejsc na wyspie i w całej Danii służących w latach 1866 – 1931 do zwabiania dzikich kaczek: krzyżówek, cyraneczek, rożeńców i świstunów.
Fuglekøje to sztuczny stawek o średnicy około 50 metrów o heksagonalnym kształcie z sześcioma krętymi odnogami. Kanały te były osłonięte parawanami, pokryte siatką i zakończone pułapką. Kaczki oswajano wabiąc je do kanałów. Kiedy nauczyły się tam wchodzić, przestawały bać się ludzi i potrafiły reagować na gwizdek oznaczający karmienie, wypuszczano je. Wtedy dołączały do dzikich kaczek i podczas odpływu żerowały z nimi szukając pożywienia na odsłoniętym dnie morza. Później podczas przypływu oswojone kaczki wracały do wabika, a za nimi przylatywały dzikie. Staw mógł wydawać się im idealną ostoją, okazywał się jednak zgubną zasadzką. Łowcy zwabiali dzikie kaczki tunelami wprost w sidła, po czym zabijali i sprzedawali.
W 1907 roku Hans Christian Cornelius Mortensen – zapalony ornitolog i pierwszy obrączkarz ptaków – przywiózł na Fanø sto własnoręcznie wykonanych obrączek i odkupił od łowców sto żywych cyraneczek. Zaobrączkował je i ku zdumieniu miejscowej ludności wypuścił na wolność. Z Holandii, Francji, Hiszpanii, Irlandii i Finlandii dostał 16 wiadomości powrotnych. W ten sposób dowiedział się, do jakich krajów trafiły zaobrączkowane przez niego ptaki. Ktoś je tam złapał (często upolował), odczytał obrączkę i napisał do Mortensena, czasami opisując ciekawe okoliczności znalezienia obrączki i reakcje na znalezione obrączki. Było to przecież zupełnie nowe zjawisko.
W 1931 roku metoda wabienia kaczek do stawów pułapek została zakazana prawnie i od tego czasu miejsca te służą jedynie do obrączkowania ptaków oraz jako rodzaj skansenu. Warto odwiedzić te malowniczo położone miejsca, gdzie można znaleźć wiele ciekawych kwiatów, krzewów i drzew oraz zobaczyć i mnóstwo ciekawych owadów, motyli i oczywiście ptaków. Pod koniec sierpnia wzrok cieszą pięknie kwitnące wrzosy porastające otaczające wydmy, a z wieży widokowej wznoszącej się na terenie Sønderho Gamle Fuglekøje roztacza się wspaniały widok na Morze Wattowe.


Sønderho Old Duck Decoy Pond on Fanø

Baj bajeczka na dobranoc

Nie ma to jak zasypiać przy bajce opowiadanej przez mamę lub tatę. Wyjątkowe chwile przepełnione czułością, ciepły bajkowy głos, powolnie tocząca się opowieść: wszystko to składa się na niezapomniane momenty szczęścia. Jest bezpiecznie i przytulnie – ciepło i puchato. Wraz z bajkowymi postaciami można przeżywać ich przygody, posłuchać jak radzą sobie z nowymi, trudnymi sytuacjami. Po całym dniu pełnym wrażeń bajeczka ukołysze do snu i wiadomo, że wszystko będzie dobrze i że przyśni się coś naprawdę fantastycznego. Każdy kto zasypiał przy bajkach opowiadanych przez rodziców, będzie umiał usypiać swoje dzieci bajkami. Kto jednak nie wie jak się do tego zabrać, może skorzystać z porad Pawła Księżyka, który na swojej stronie: bajki-zasypianki.pl radzi jak opowiadać proste bajki i dzieli się swoimi zasypiankami.


Piosenka na B

WRONiec – bajka dla dorosłych i nie tylko

Na półkach duńskich bibliotek zdarzają się prawdziwe perełki, również polskie. Kilka dobrych lat temu w dziale z literaturą dziecięcą i młodzieżową pokazał się „Wroniec” – oryginalnie napisana i rewelacyjnie przez Jakuba Jabłońskiego zilustrowana książka, o której sam autor Jacek Dukaj powiedział:

„Wrońcowi” bliżej do „Alicji” Lewisa Carrolla; ale to też myląca wskazówka. Wyszło raczej coś w rodzaju czarnej fantasmagorii narodowej w formule bajki dla dzieci. Zupełnie inne niż dotychczas, także stylistycznie: minimalistyczne, dynamiczne, na obrazach-archetypach, o prościutkiej fabule.

Książka osadzona jest w realiach stanu wojennego, a raczej w surrealiach, jeśli można tak to ująć, ponieważ utrzymana jest w baśniowej konwencji sennego widziadła. Głównym bohaterem jest mały chłopiec, a przerażająca rzeczywistość ukazana jest przez pryzmat dziecięcej wyobraźni. Największe wrażenie zrobił na mnie język pełen gier słownych jak choćby: Maszyna-Szarzyna, Milipanci-Turbulanci, Złomoty, Bubecy, Oporni i wiele innych metaforycznych określeń. Nowomowa przełożona na dziecięcy język potęguje efekt zderzenia dwóch światów – świata niewinnego dziecka i bezdusznych realiów stanu wojennego. Pewną trudność sprawiło mi rozszyfrowanie wszystkich analogii i aluzji czytelnych zapewne dla osób, które dobrze pamiętają grudzień 1981 roku. Moje odczucia po przeczytaniu „Wrońca” były jednak mieszane. Przede wszystkich zastanawiało mnie do kogo był skierowany, bo na pewno nie do dzieci. (Fakt że pracownicy duńskiej biblioteki umieścili go w dziale dziecięcym, nie musi o niczym świadczyć, bo po pierwsze: raczej nie znają polskiego, wiec zakładam, że go nie przeczytali, po drugie: dzieci w Danii mają nieograniczony dostęp do wszelkiego rodzaju treści od najmłodszych lat.) W zasadzie jest to książka zrozumiała dla dorosłych Polaków, chociaż nie tylko. Może także wzbudzić zainteresowanie dzisiejszej młodzieży, ze względu na atrakcyjną popkulturową formułę i prostą fabułę czytelną nawet w oderwaniu od tła historycznego. Trzeba przyznać, że oddaje nastrój grozy. Nie jest to jednak bajka dla dzieci. Może najbardziej przemawia do pokolenia dzisiejszych czterdziestolatków czyli ówczesnych dzieci stanu wojennego. Jedno jest pewne: nikt wcześniej nie podjął tematu w tak nowatorski sposób za pomocą tego rodzaju środków artystycznego wyrazu. Nic dziwnego, że „Wroniec” trafił na deski teatru. Niezależnie od siebie powstały dwa spektakle: Teatr Kamienica, 2010, reż. Jerzy Bielunas oraz Wrocławski Teatr Lalek, 2011, reż. Jan Peszek.


Wroniec

Video
Facebook